Zamknij

Fala komentarzy po decyzji ws. Baltic Pipe. "Leżymy", "To sprawka Batmana"

04.06.2021 11:11
Krystyna Pawłowicz o Baltic Pipe
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Szef KPRM Michał Dworczyk, odnosząc się w piątek do cofnięcia decyzji środowiskowej na jeden z odcinków rurociągu Baltic Pipe podkreślił, że sprawa jest przez Polskę analizowana. W sieci pojawiło się już wiele komentarzy dotyczących ewentualnej blokady inwestycji. "Leżymy" - napisała na Twitterze Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego i była posłanka PiS.

Budowa Baltic Pipe może zostać wstrzymana po decyzji duńskiej Komisji Odwoławczej ds. Środowiska i Żywności. W czwartek duński operator systemu przesyłowego Energinet poinformował, że Komisja Odwoławcza ds. Środowiska i Żywności cofnęła pozwolenie środowiskowe dla rurociągu Baltic Pipe, którym ma płynąć gaz z Norwegii przez Danię do Polski. Inwestycję realizuje wspomniana spółka Energinet wraz z polskim Gaz-Systemem.

Sprawa zostanie teraz ponownie rozpatrzona przez duński urząd. Duńska Agencja Ochrony Środowiska musi przeprowadzić dodatkowe badania konieczne do oceny, czy inwestycja może zniszczyć lub uszkodzić tereny rozrodu, lub odpoczynku niektórych gatunków myszy i nietoperzy występujących na lądowej części planowanego gazociągu.

Budowa Baltic Pipe może zostać wstrzymana. Fala komentarzy

W rozmowie z TVP1, której gościem był Michał Dworczyk, przywołano sprawę Baltic Pipe w kontekście wypowiedzi administracji USA ws. Nord Stream 2 i presję na Polskę, aby zrezygnować z węgla. Pytany, czy celem jest, aby na Polsce coś wymusić, szef KPRM odpowiedział: "Na pewno trzeba analizować sytuację geopolityczną naszego kraju we wszystkich aspektach". "Ten obszar energetycznej niezależności jest niezwykle ważny" - zaznaczył.

Polityk odniósł się także konkretnie do decyzji środowiskowej ws. Baltic Pipe. "My analizujemy w tej chwili i polskie służby zajmujące się tą problematyką analizują tę sytuację" - poinformował. "Pozostałe dwie części są jakby niezagrożone" - dodał. "Tutaj trzeba przeanalizować najpierw, żeby móc zaplanować dalsze działania, tę nową sytuację, w której się rzeczywiście w sposób nieoczekiwany znaleźliśmy" - podkreślił Dworczyk i zaznaczył, że "pochopne komentarze, pochopne decyzje nie byłyby na pewno wskazane".

Pierwsze reakcje polityków widać też w mediach społecznościowych. Cytatem z "Hamleta" do sprawy odniósł się europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski. "Źle się dzieje w państwie duńskim" - napisał. 

Decyzję duńskiego urzędu skomentowała także była posłanka PiS, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz. "Czy Dania /czyt.Niemcy,Rosja/ skutecznie zablokują nam Baltic Pipe...? A Nord Stream 2 przyśpieszy? A Niemcy „zielonym ładem” wyłączą nam w Polsce resztę tradycyjnych źródeł energii... A już nawet zapowiadają ich niezgodę na polską elektrownię atomową... Leżymy..." - napisała Pawłowicz.

Nie zabrakło też prześmiewczych komentarzy. Dziennikarz ekonomiczny Rafał Hirsh zażartował, że na duński urząd wpłynął Batman. "Za sprawą Baltic Pipe stoi Batman. Nietoperze w niebezpieczeństwie, więc wkroczył".

Przypomnijmy, że jedną z przesłanek decyzji o ponownym rozpatrzeniu pozwolenia na budowę było przeprowadzenie dodatkowego badania, aby sprawdzić, czy inwestycja doprowadzi do zniszczenia lub uszkodzenia terenów rozrodu lub odpoczynku niektórych gatunków myszy i nietoperzy.

"Dokończenie projektu Baltic Pipe w interesie Polski i całej Europy środkowej"

"Jak najszybsze dokończenie projektu Baltic Pipe leży w interesie Polski i całej Europy środkowej; liczymy tu na przychylność duńskiego rządu" - stwierdził z kolei wiceszef MSZ Marcin Przydacz. W Programie Pierwszym Polskiego Radia zaznaczył, że skutki tej decyzji są analizowane, a dotyczy ona jednej z trzech części całej inwestycji. Przypomniał, że budowany rurociąg ma połączyć złoża w Norwegii z Danią - przebiegać przez ten kraj, następnie po dnie Bałtyku i połączyć system duński i polski. Lądowa część planowanego gazociągu ma mieć 210 km i ma przebiegać przez Jutlandię oraz wyspy Fionia i Zelandia.

"Te dwa pozostałe fragmenty są absolutnie bezpieczne, nic się wokół nich nie dzieje" - zapewnił wiceszef MSZ. Dodał, że strona polska będzie chciała jak najszybciej wyjaśnić tę sprawę, "powrócić do wcześniejszej decyzji".

"W interesie Rzeczpospolitej i całej Europy środkowej jest jak najszybsze skończenie tego projektu i liczymy tutaj na przychylność rządu duńskiego" - powiedział Przydacz. Dodał, że "tematyka ochrony środowiska jest bardzo ważna, powinniśmy przestrzegać wszelkich regulacji, ale równie ważne jest bezpieczeństwo energetyczne i powinniśmy te dwa dobra zważyć w taki sposób, aby ten projekt mógł zostać dokończony".

Baltic Pipe ma być gotowy jesienią 2022 roku. Nie wiadomo na razie, czy projekt zostanie opóźniony.

RadioZET.pl/PAP/Twitter/oprac. AK