Zamknij

Bartłomiej Misiewicz skazany. "Niezgodne z prawem reklamowanie wódki"

12.07.2022 15:03

Bartłomiej Misiewicz został skazany za publiczne, niezgodne z prawem reklamowanie wódki "Misiewiczówka" na Twitterze. Wyrok jest nieprawomocny. Sąd skazał byłego rzecznika MON na karę 20 tys. zł grzywny.

bartlomiej misiewicz
fot. ANDRZEJ IWANCZUK /REPORTER

Bartłomiej Misiewicz został skazany na karę 20 tys. zł grzywny za publiczne, niezgodne z prawem reklamowanie wódki "Misiewiczówka" na Twitterze. Sędzia Marcin Niedźwiecki, uzasadniając to orzeczenie powiedział, że znamiona czynu zabronionego wyczerpywało jedynie umieszczanie postów dotyczących wódki w serwisie społecznościowym.

Przypomniał przy tym, że niezgodna z prawem reklama alkoholu zagrożona jest karą grzywny od 10 tys. zł do 500 tys. zł. - Sąd wymierzył oskarżonemu karę w dolnych granicach wobec istotnego ograniczenia treści zarzutów i stosunkowo niewielkiej liczby działań uznając, że będzie ona wystarczająca, żeby osiągnąć wobec oskarżonego swoje cele - dodał sędzia.

Bartłomiej Misiewicz skazany

Były rzecznik resortu obrony i bliski współpracownik b. szefa MON Antoniego Macierewicz, podobnie jak podczas całego procesu, nie stawił się we wtorek w stołecznym sądzie. Jego obrońca mec. Maciej Marczak komentując wyrok nie wykluczył złożenia w tej sprawie apelacji. Wyraził też satysfakcję z uznania przez sąd za zgodną z przepisami zarówno sprzedaż, jak i reklamę alkoholu na stronie internetowej sklepu.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w maju ubiegłego roku. Misiewicz został w nim oskarżony o sprzedaż "Misiewiczówki" bez zezwolenia i reklamę tego alkoholu w internecie.

"W okresie od 31 stycznia 2020 r. do 17 września 2020 r. na ogólnodostępnym profilu na portalu twitter.com i stronie internetowej publicznie reklamował wódkę »Misiewiczówka« poprzez zamieszczenie grafiki oraz opisu, w których rozpowszechniał nazwę producenta, znaki towarowe oraz symbole graficzne, służące popularyzowaniu znaków towarowych napoju alkoholowego" - brzmiało oskarżenie prokuratury.

RadioZET.pl/ Mateusz Mikowski (PAP)