Zamknij

PiS ma kandydata na RPO. Bodnara zastąpi sprawca aborcyjnego zamieszania?

26.10.2020 16:11
Bartłomiej Wróblewski
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

PiS chce zgłosić kandydaturę Bartłomieja Wróblewskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich – podaje „Gazeta Wyborcza”, powołując się na źródła w partii rządzącej. Jego nominacja ma zostać zgłoszona we wtorek. Wróblewski jest twarzą skrajnie konserwatywnego nurtu. To on stał na czele grupy posłów, którzy wnieśli do Trybunału Konstytucyjnego o ws. niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Bartłomiej Wróblewski zostanie następcą Adama Bodnara?  „Gazeta Wyborcza” podała w poniedziałek, że PiS zdecydowało się wysunąć jego kandydaturę na rzecznika praw obywatelskich, gdyż „wynegocjował sobie poparcie w Senacie”. Przypomnijmy – poparcie Senatu jest potrzebne do obsadzenia RPO.

Sami ludowcy, tworzący z KO, Lewicą i niezależnymi większość w izbie wyższej zdementowali jednak te doniesienia, przekonując, że poprą kandydaturę Zuzannę Rudzińską-Bluszcz. Choć ma poparcie ponad tysiąca organizacji, została na sejmowej komisji zaopiniowana negatywnie, rzecz jasna większością głosów posłów PiS.

Bartłomiej Wróblewski kandydatem PiS na RPO? Zadziwiająca kandydatura inicjatora zakazu aborcji eugenicznej

Kandydatura Wróblewskiego zadziwia z kilku powodów. Oznacza pójście władzy na jawne zwarcie w czasie protestów po wyroku TK ws. aborcji. Poseł Wróblewski firmował bowiem wniosek do Trybunału w sprawie aborcji eugenicznej. Na urzędzie RPO byłby więc skrajnym przeciwieństwem ustępującego Adama Bodnara i wręcz wrogiem publicznym setek tysięcy kobiet.

Zobacz także

Do tego Wróblewski pozostaje posłem zawieszonym w ramach członkostwa w PiS, po niedawnym przewrocie w partii przy głosowaniu nad „Piątką dla zwierząt”.

Wróblewski przewodzi też sejmowej podkomisji, która zajmuje się obywatelskim projektem ustawy „Stop pedofilii”, uderzającej w tzw. edukatorów seksualnych w szkołach. Za „publicznie propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego” miałaby grozić kara do trzech lat więzienia.

Zobacz także

RadioZET.pl/Wyborcza.pl