Zamknij

Na Białorusi strzelano nabojami z Polski? MON dementuje

11.08.2020 22:46
Białoruś, naboje z Polski
fot. Vitaliy Ankov/SPUTNIK Russia/East News, zdj. ilustracyjne

Polsce grozi międzynarodowa kompromitacja – ostrzegł z Mińska Sławomir Sierakowski, wstawiając do sieci zdjęcie znalezionej łuski po wystrzelonym naboju z napisem „Made in Poland”. Publicysta przekonuje, że w ten dowód zniweczy wszelkie oświadczenia polskich polityków. Do sprawy odniosło się Ministerstwo Obrony Narodowej.

Wybory prezydenckie na Białorusi skończyły się, według przekazu Centralnej Komisji Wyborczej, zdecydowaną wygraną Alaksandra Łukaszenki. Z werdyktem nie godzą się tysiące Białorusinów, którzy – po raz pierwszy w historii – tak licznie protestują w całym kraju. Reżim Łukaszenki przygotował się na taką okoliczność – miasta zostały poobstawiane wojskiem, milicją, czy jednostkami OMON, które pacyfikują protestujących.

Łukaszenka mówił dziś o protestujących, którzy byli sterowani z zagranicy, nie ominął po raz kolejny Polski w tym temacie. Gdy wydawało się, że wiązanie protestów z Polską jest kolejną zasłoną dymną dyktatora, na niebezpieczny trop natknął się redaktor Sławomir Sierakowski.

Sierakowski: Strzelano nabojami z Polski do Białorusinów

Zobacz także

Publicysta „Krytyki Politycznej” opisał w serwisie, że służby białoruskie strzelały do protestujących nabojami z łuskami pochodzącymi z Polski. Dowodzi tego napis „Made in Poland”.

Nie umiem dziś powiedzieć, czy pochodzą z gumowych nabojów, czy hukowych, znalazłem ich kilka rodzajów, wiem natomiast, że na białych łuskach jest napisane Made in Poland. Nie wiem, jak to jest możliwe, że dyktator rządzący krajem brutalnie od 26 lat, że reżim, na który nakładamy sankcje, strzela do własnego społeczeństwa amunicją pochodzącą z Polski. Białorusinów, ale także zagranicznych dziennikarzy, trafiano pociskami wyprodukowanymi między innymi w naszym kraju

- pisze Sierakowski.

Od spodu widnieje na pocisku grawer „FAM Pionki”.

Zobacz także

MON komentuje sprawę łusek: "Dementujemy"

Resort obrony narodowej z miejsca odciął się od tematu broni sprzedawanej na Białoruś. - Stanowczo dementujemy - MON nie sprzedawał ani uzbrojenia, ani amunicji na Białoruś - oświadczył dziś resort obrony.

Niewykluczone zatem, że polska amunicja trafiła na Białoruś za pośrednictwem państw trzecich.

Zobacz także

RadioZET.pl/Krytykapolityczna.pl/PAP/Facebook