Biedroń nie wystartuje w jesiennych wyborach? W Wiośnie chcą, by został w Brukseli

06.06.2019 15:56
Biedroń nie wystartuje w jesiennych wyborach? W Wiośnie chcą, by został w Brukseli
fot. Tomasz Jastrzębowski/ Reporter

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Robert Biedroń zapowiadał, że zrezygnuje z mandatu europosła, jeżeli zostanie wybrany. Lider Wiosny odebrał jednak zaświadczenie o wyborze do PE i zamierza swój mandat wypełniać. Według Krzysztofa Śmiszka, prywatnie partnera Biedronia, były prezydent Słupska powinien pracować w europarlamencie przez całą pięcioletnią kadencję.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Wystartuję do europarlamentu i nie przyjmę mandatu albo zrezygnuję z mandatu – zapowiadał w styczniu 2019 roku Robert Biedroń.

Polityk szybko zmienił zdanie. Dwa miesiące później oznajmij, że jeżeli zostanie wybrany, mandat jednak obejmie. – Oczywiście, że obejmę (mandat europosła) i będę sprawował ten mandat do momentu, w którym wystartujemy do polskiego parlamentu, ponieważ jestem liderem listy – przekonywał.

Zobacz także

W przypadku rezygnacji z mandatu eurodeputowanego, miejsce Biedronia zajęłaby prof. Monika Płatek, która w okręgu warszawskim uzyskała drugi najlepszy wynik na liście Wiosny. Czy jednak moment ten w ogóle nastąpi?

W rozmowie z TOK FM, Krzysztof Śmiszek ( prywatnie partner Biedronia ), tłumaczył, że w jego ocenie lider Wiosny powinien pełnić funkcję europosła do końca kadencji, czyli do 2024 roku.

– Robert Biedroń jest w Brukseli, jest szefem naszej krajowej, trzyosobowej delegacji. Weszliśmy do frakcji socjaldemokratów i Robert Biedroń odebrał zaświadczenie i jest europarlamentarzystą – mówił Śmiszek. - Sam jestem zwolennikiem, żeby Robert Biedroń był w PE. Na pięć lat na pewno – podkreślił.

Zobacz także

Czy oznacza to, że Biedroń zrezygnuje ze startu w jesiennych wyborach parlamentarnych? Jeżeli pójdzie za radą Śmiszka, nie będzie miał wyjścia. Rzeczniczka prasowa SLD Anna Maria Żukowska zwróciła uwagę, że w przypadku ewentualnego wyboru Biedronia do polskiego Sejmu, jego europejski mandat wygasłby w sposób automatyczny.

Polityk nie miałby zatem możliwości wyboru między mandatem posła na Sejm, a mandatem eurodeputowanego. W przypadku jesiennego sukcesu, byłby skazany na polski parlament.

- Dieta posła w Sejmie to 6 tys. zł – dodaje z przekąsem Żukowska.

RadioZET.pl