Minister rolnictwa zapewnia: bobry są jadalne. Jedzmy, bo „ich płetwa to afrodyzjak”

07.06.2019 16:12
Bobry jadalne? Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski: to afrodyzjak
fot. All Canada Photos

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zaszokował opinię publiczną sugestią, że płetwa bobra jest afrodyzjakiem. Wnioski nasuwają się same. Według szefa resortu gryzonie te powinny zostać uznane za zwierzęta jadalne. Tak samo jak żubry. A przypomnijmy, że zarówno bóbr jak i żubr należą całkowicie lub częściowo do gatunków chronionych.

Jan Krzysztof Ardanowski przedstawił swój niespodziewany pomysł o wpisaniu bobrów na listę zwierząt jadalnych "Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa", która jeszcze pod koniec maja odbyła się w Sejmie.

Minister rolnictwa podkreślił m.in., że równie ważne są dla niego hodowle prowadzone dla pozyskania mięsa, jak i te - dla futer i skór. W kontekście uboju rytualnego dodał, że będzie on utrzymywany na potrzeby „rynku muzułmańskiego”. A jeśli nie podoba się to organizacjom ekologicznym - "to trudno". Zapowiedział też, że osobiście postara się o ochronę polowań i zwróci się w tej sprawie do policji. 

Zobacz także

Bobry jadalne? Minister rolnictwa: podejmę taką decyzję

Ardanowski zwrócił uwagę, że obecnie trudno jest znaleźć chętnych do odstrzału zwierząt chronionych, nawet jeśli jest na to pozwolenie. Jak powiedział, „Regionalne Zarządy Środowiska wyraziły na przykład zgodę na odstrzał paru tysięcy bobrów i nikt nie chce na nie polować. A zgoda jest”. Ale minister znalazł na to sprytny sposób. „Podejmę decyzję o uznaniu bobra i żubra jako zwierząt jadalnych. I może się okazać, że na bobry chętni będą, bo nie bardzo wiadomo, co z tym bobrem zrobić, jak się go już upoluje” – zapowiedział odważnie.

A jeszcze jak sobie ludzie przypomną, że płetwa bobra ma - ponoć - właściwości afrodyzjaków, to może się okazać, że problem bobrów się niedługo skończy.

Dlaczego właściwie bobry trzeba zabijać? Przede wszystkim, jak tłumaczył Ardanowski, musimy sami zacząć regulować populację zwierząt, by żyć zgodnie ze słowami z Księgi Rodzaju: »czyńcie sobie ziemię poddaną«. Po drugie, jak argumentował, obecnie dopuszczamy do nadmiernej koncentracji populacji, co szkodzi rolnictwu.

I choć formalnie w polskim prawie nie istnieje coś takiego jak lista zwierząt jadalnych, internauci już rozpoczęli w sieci akcję oznaczoną hashtagiem: #MuremZaBobrem.

Zobacz także

RadioZET.pl/farmer.pl/rp.pl