Listy poparcia do KRS wciąż tajne. Opozycja: PiS chce ręcznie sterować sędziami

21.01.2020 14:51
KRS
fot. Reporter Poland

Opozycja w Sejmie nie ma wątpliwości, że PiS nie zamierza pokazać list poparcia sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. " Chodzi tylko o to, by ludzie Zbigniewa Ziobry mogli ręcznie sterować wymiarem sprawiedliwości" - mówił w Sejmie Borys Budka, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Dzisiejsze cofnięcie delegacji sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi, który specjalnie pofatygował się do Warszawy w celu weryfikacji list poparcia do KRS, opozycja uznaje za skandal.

Zobacz także

To co stało się w przypadku sędziego Juszczyszyna pokazuje jak na dłoni o co walczy PiS. W ustawie kagańcowej nie chodzi o żadne reformy, tylko o to, by ludzie Zbigniewa Ziobry mogli ręcznie sterować wymiarem sprawiedliwości. W taki sposób, by sędziowie byli poddani permanentnej kontroli prezesów lub wiceprezesów sądów wskazanych przez Ziobrę. Chcą wpływać na rozstrzygnięcia, które są nie po myśli władzy

Borys Budka, PO

I wykazywał, że decyzja prezes sądu w Olsztynie (prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek KRS cofnął delegację sędziemu Juszczyszynowi o godz. 6.30) to "najlepszy dowód, że w całej pseudoreformie chodzi tylko o to, by wszędzie tam, gdzie władzy nie będzie podobało się rozstrzygnięcie sądu, ludzie ministra sprawiedliwości mogli w sposób niezgodny z polską konstytucją wpływać na rozstrzygnięcia". 

Gasiuk-Pihowicz zapoczątkowała sprawę. "Zrobią wszystko, by nie pokazać list"

Zdaniem posłanki KO Kamili Gasiuk-Pihowicz dzisiejsze "zablokowanie" sędziego Juszczyszyna potwierdza, że PiS chce ukryć sprawę list poparia do KRS.

Cofnięcie delegacji sędziemu jest tylko pretekstem. Kancelaria Sejmu nie ma prawa zasłaniać się postanowieniami innych urzędów, o czym przypomniał wczorajszy wyrok sądu administracyjnego

- powiedziała posłanka KO.

Zobacz także

Z kolei mecenas Michał Wawrykiewicz przyznał w rozmowie z Radiem ZET, że sprawa przypomina "zabawę w kotka i myszkę". 

Mamy do czynienia z zabawą w kotka i myszkę na poziomie ustroju państwa

- powiedział mecenas Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy.

Upublicznienie list nakazał w listopadzie zeszłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mimo wyroków sądów administracyjnych Kancelaria Sejmu nie ujawniła list po postanowieniu prezesa UODO (z 29 lipca 2019 roku). Wskazano, że ma charakter tymczasowy i zakazuje udostępniania danych do czasu wydania przez prezesa UODO decyzji kończącej postępowanie w sprawie. 

RadioZET.pl/PAP/Twitter/Łukasz Konarski