Rząd zignorował zagrożenie? GW: Wywiad ostrzegał przed koronawirusem w styczniu

23.03.2020 11:43
Covid-19. Czy rząd PiS zignorował ostrzeżenie przed epidemią koronawirusa w Polsce?
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Zagrożenie koronawirusem z Chin jest poważne, należy przygotować się na kryzys – takie ostrzeżenie miał według „Gazety Wyborczej” dostać polski rząd od Agencji Wywiadu w styczniu. Dlaczego je zignorowano? – pytają dziennikarze.

Koronawirus w Polsce rozprzestrzenia się coraz szybciej. Dniem z rekordową liczbą nowych zakażeń (98) była niedziela. W poniedziałek rano liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem wzrosła do 649. Rząd zapewnia, że od początku epidemii miał wszystko pod kontrolą. - Rozpoczęliśmy te przygotowania parę miesięcy temu, kiedy usłyszeliśmy, bodaj 9 stycznia, o przypadkach koronawirusa. Później te przygotowania rosły czy były coraz bardziej zaawansowane, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień – przekonywał w ubiegłym tygodniu w „Gościu Wiadomości” w TVP1 premier Mateusz Morawiecki.

Przypomnijmy, że informację o pierwszym przypadku zakażenia koronawirusem w Polsce przekazano 4 marca. Stan zagrożenia epidemicznego działał od 14 marca, a od 20 - stan epidemii. Tymczasem Agencja Wywiadu już w styczniu miała ostrzegać rząd przed zbliżającym się kryzysem.

„W styczniu 2020 roku rząd dostał notatkę Agencji Wywiadu, że zagrożenie koronawirusem z Chin jest poważne i należy się przygotować na kryzys” - czytamy w poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej”. Dziennikarze twierdzą, że notatka została zignorowana.

Zobacz także

Polska agencja, podobnie zresztą jak inne służby NATO, miała badać wiarygodność doniesień pod kątem rzekomej rosyjskiej dezinformacji. Badano m.in. przekazy mówiące o tym, że koronawirus miał zostać stworzony w Wielkiej Brytanii, rozprzestrzeniać miały go służby USA, a sam wirus miał być „dostosowany” tylko do chińskiego DNA.

"Polska trzymała się tezy, że skala zagrożenia jest wyolbrzymiana"

Polski wywiad miał już w styczniu ostrzegać, że epidemia nie jest propagandą, a poważnym zagrożeniem – nie tylko dla Chin. Jak pisze „Wyborcza”, do ustaleń Polaków dostęp miały wszystkie kraje NATO, najpoważniej potraktowała je Estonia, której władze zaczęły gromadzić m.in. maski ochronne, płyny dezynfekujące i organizować mobilne laboratoria. "Część krajów, w tym Polska, bardzo długo trzymała się tezy, że skala zagrożenia jest wyolbrzymiana i wykorzystywana przez propagandę wrogą NATO i USA" - czytamy w dzienniku.

Posłowie Adam Szłapka (KO) i Marek Biernacki (PSL), czyli członkowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych, powiedzieli "GW", że do komisji nie docierały żadne ostrzeżenia o zbliżającej się epidemii. Ostatnie posiedzenie odbyło się 14 lutego, prawie miesiąc przed wprowadzeniem stanu epidemiologicznego. - Do końca zajmowaliśmy się tylko aferami w służbach - powiedział gazecie Biernacki. Szłapka dodał, że bardzo wysoko ocenia pracę Agencji Wywiadu i "nie byłby zaskoczony, gdyby miała ważne informacje o sytuacji w Chinach".

Tymczasem sytuacja w Polsce robi się z dnia na dzień bardziej dynamiczna. Przypadków zakażeń przybywa, a podstawowego sprzętu niezbędnego do pracy podczas pandemii koronawirusa po prostu brakuje.

Zobacz także

Koronawirus w Polsce - aktualne dane, co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza