Zamknij

Jest reakcja na doniesienia "GW" ws. maili Dworczyka. "Brednie", "dezinformacja"

18.06.2021 18:52
Michał Dworczyk
fot. PAP

Rzecznik prasowy ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn zaprzeczył informacjom "Gazety Wyborczej", że za wyciek maili z prywatnej korespondencji Michała Dworczyka odpowiada współpracownik szefa Kancelarii Premiera. Do sprawy odniósł się także sam Dworczyk.

Stanisław Żaryn napisał w piątek na Twitterze, że autor artykułu redaktor Wojciech Czuchnowski twierdzi, że za wyciek maili ze skrzynki m.in. Michała Dworczyka odpowiada jego współpracownik. "To brednie - ABW nie poczyniła takich ustaleń" - napisał rzecznik.

W innym wpisie Żaryn zaznaczył, że ustalenia Agencji "idą w zupełnie inną stronę niż chciałby red. Czuchnowski". Odesłał też do swojego oświadczenia, w którym zapewnił, że zarówno polskie służby specjalne, jak i nasi zachodni partnerzy, identyfikują opisaną aktywność w cyberprzestrzeni jako przejaw działalności Federacji Rosyjskiej przeciwko Zachodowi.

W oświadczeniu napisał też m.in. że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wypełnia swoje ustawowe zadania dotyczące zabezpieczenia bezpieczeństwa cybernetycznego państwa, a z rozpoznania ABW oraz innych polskich służb specjalnych wynika jednoznacznie, że Polska od wielu lat pozostaje jednym z głównych celów rosyjskich służb specjalnych.

Do sprawy odniósł się także sam Dworczyk. "Kłamstwa zawarte w artykule GW służą wyłącznie osobom siejącym dezinformacje" - stwierdził, również na Twitterze. Swój wpis opatrzył hasztagiem #StopFakeNews, a także zdjęciem artykułu "Gazety Wyborczej".

GW: za wyciek korespondencji Dworczyka odpowiada osoba z jego otoczenia

"Gazety Wyborcza" napisała w piątek, że nie było "cyberataku z Rosji", a za wyciek maili odpowiada osoba z otoczenia Dworczyka. Powołując się na swojego informatora "GW", podała, że upada całkowicie wątek "rosyjskiego ataku".

"Publikowane na komunikatorze Telegram materiały ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka pochodzą od osoby z jego najbliższego otoczenia, która miała dostęp do haseł i urządzeń ministra. Według źródeł <<Wyborczej>> takich ustaleń dokonała ABW prowadząca śledztwo w sprawie wycieku" - napisał dziennik na stronach internetowych.

To wewnętrzna sprawa środowiska Dworczyka. Do ustalenia są motywacje osoby, która ujawnia te maile. Najprawdopodobniej doszło do jakiegoś konfliktu, niekoniecznie na tle politycznym - mówi nasz informator, który zna ustalenia śledztwa

informator "GW" ws. wycieków maili M. Dworczyka

Zdaniem informatora "GW" do autora wycieków bardziej pasuje określenie "sygnalista" niż "haker", a ujawnienie, że członkowie rządu, na czele z premierem, posługują się prywatną pocztą do celów służbowych, mogą "wreszcie przerwać ten proceder i zmusić rządzących do przestrzegania zasad bezpieczeństwa". 

Sprawa maili Dworczyka. Tajne obrady Sejmu i oświadczenie Kaczyńskiego

Sprawa cyberataków na Polskę zaistniała publicznie w ubiegłym tygodniu. Wówczas szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk oświadczył na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania do jego skrzynki e-mail i skrzynki jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Podkreślił jednocześnie, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".

Jeszcze we wtorek w sieci pojawił się screen kolejnego maila ze skrzynki Dworczyka. Wynika z niego, że szef KPRM brał udział w dyskusji, w której rozważano użycie wojska na ulicach w trakcie jesiennego Strajku Kobiet. W korespondencji można przeczytać, że Dworczyk sprzeciwiał się temu rozwiązaniu, uznając je za ryzykowne i szkodliwe wizerunkowo. 

Z kolei w piątek oświadczenie w tej sprawie wydał wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem Polska padła ofiarą rosyjskiego cyberataku, którego "skala i zasięg są szerokie". O tym, że operacja mogła zostać zainspirowana na Kremlu mówił także Morawiecki. 

RadioZET.pl/PAP/Twitter