Czarzasty o Piotrowiczu: gdybym wiedział, że jest w PZPR, wystąpiłbym z partii

07.11.2019 16:18
Stanisław Piotrowicz
fot. Jakub Kamiński/East News

– Dla kariery robi wszystko. Było mu dobrze w PZPR i robił określone rzeczy, i miał z tego określone profity, było mu dobrze jako prokurator, było mu dobrze, jak nie zauważał pedofila, było mu dobrze w tej chwili w PiS-ie – w tak zdecydowanych słowach Włodzimierz Czarzasty wypowiedział się na temat Stanisława Piotrowicza, jednego z kandydatów PiS na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. 

3 grudnia kończą się kadencje trojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Marka Zubika, Piotra Tulei i Stanisława Rymara. PiS zgłosiło więc w ich miejsce swoich kandydatów: Krystynę Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza i Elżbietę Chojnę-Duch. 

Zobacz także

Szczególnie dwie pierwsze kandydatury budzą ogromne kontrowersje. Pawłowicz znana jest z obraźliwych wypowiedzi wobec nieprzychylnych PiS dziennikarzy i przeciwników politycznych, z kolei za Piotrowiczem ciągnie się odium kariery prokuratorskiej w czasach PRL oraz obrony księdza z podkarpackiej Tylawy, skazanego później za molestowanie małoletnich. 

Czarzasty o Piotrowiczu: nie szanuję go

Włodzimierz Czarzasty był w czwartek gościem „Porannej rozmowy” w Gazeta.pl. Jako były członek PZPR wypowiedział się na temat Piotrowicza, z którym łączy go przynależność partyjna jeszcze z czasów Polski Ludowej. Okazuje się jednak, że jeden z liderów Lewicy nie ma o byłym pośle PiS dobrego zdania.

Zobacz także

– Jakbym wiedział, że Piotrowicz jest w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, to bym z niej wystąpił. Wie pan, po prostu dla kariery robi wszystko. Było mu dobrze w PZPR i robił określone rzeczy, i miał z tego określone profity, było mu dobrze jako prokurator, było mu dobrze, jak nie zauważał pedofila, było mu dobrze w tej chwili w PiS-ie. Wszystkiego się wyprze i wszystko poprze, po to, żeby iść do przodu i tyle – powiedział w rozmowie z portalem. 

Zobacz także

– Są ludzie konsekwentni co do swoich poglądów. Nikt od swojego życiorysu nie ucieknie. Jestem przykładem takiej osoby, która nie ucieka od swojego życiorysu. Można mieć do mnie pretensje za różne rzeczy, ale nie można powiedzieć: to jest gość, który był w pięćdziesięciu sześciu partiach i wszystko robił po to, żeby tylko iść do przodu. Jest jakaś konsekwencja. U niego nie ma. Nie szanuję go – dodał. 

RadioZET.pl/Gazeta.pl