Trump nie chciał przylecieć do Polski? Huragan miał być tylko pretekstem

09.09.2019 14:57
Trump miał nie chcieć wizyty w Polsce
fot. Mandel Ngan/AFP/East News

Donald Trump od początku nie chciał przylecieć do Polski, a huragan Dorian pustoszący południowo-wschodnie tereny USA był tylko wygodnym pretekstem do odwołania planowanej uprzednio wrześniowej wizyty – wynika z informacji „Dziennika Gazety Prawnej”. 

„Dziennik Gazeta Prawna” opublikował na swojej stronie internetowej artykuł, w którym autorzy, na podstawie rozmów z dobrze poinformowanymi osobami, stawiają tezę, że Donaldowi Trumpowi od początku nie była na rękę wizyta w Polsce, którą uprzednio zaplanowano na przełom sierpnia i września.

Przypomnijmy, że amerykański prezydent miał swoją obecnością oraz wygłoszonym przemówieniem uświetnić oraz podnieść rangę uroczystości w związku z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Ostatecznie jednak odwołał swój pobyt, w czym zastąpił go wiceprezydent Mike Pence. Wygłosił on swoje przemówienie, ale w sprawie ewentualnego zniesienia wiz bądź szczegółów współpracy militarnej nie chciał i nie mógł powiedzieć nic konkretnego. 

Dlaczego Trump nie przyleciał do Polski?

Jak pisze „DGP”, to szczyt G7 we francuskim Biarritz sprawił, że Trump zapałał niechęcią do ponownej wizyty w Europie. Nie dość, że nic tam nie uzyskał, to jeszcze rozsierdził go fakt, iż w szczycie uczestniczył (na specjalne zaproszenie prezydenta Emmanuela Macrona).

Zobacz także

Kolejną kwestią jest ochłodzenie relacji z Danią, spowodowane chęcią kupna przez Trumpa należącej do tego kraju wyspy Grenlandia. Tę propozycję kategorycznie odrzuciły duńskie władze, więc Trump odwołał planowaną na początek września wizytę w Skandynawii. A, jako że miał tam lecieć bezpośrednio z Polski, rezydent Białego Domu zyskał kolejny argument, zniechęcający go do podróży za ocean.

To właśnie po odwołaniu duńskiego komponentu miały pojawić się pierwsze wątpliwości dot. tego, czy przyjazd Trumpa będzie miał taki przebieg, jaki wcześniej ustalono. Odwołano wówczas wizytę prezydenta w bazie amerykańskich wojsk w wielkopolskim Powidzu. Oficjalnie z przyczyn logistyczno-technicznych, ale „DGP” przypomina, że baza znajduje się zaledwie 80 km od Poznania, z którego do Powidza dojechać można autostradą, a sam pas startowy tamtejszego lotniska ma długość ponad 3,5 km, a więc byłyby to wystarczająco dobre warunki do lądowania prezydenckiego Air Force One.

Rozmowa prezydenta USA z Dudą

„Dziennik” opisuje dalsze kulisy przygotowań do – wtedy jeszcze przewidywanego – przybycia Trumpa do naszego kraju. Wspomina m.in. o dwóch rozmowach telefonicznych, które Amerykanin odbył z Andrzejem Dudą. „Rozmowa dotyczyła tego, co naszym zdaniem miałoby być najbardziej istotnym przesłaniem tej wizyty. Czy sprawy obronne, energetyczne czy kwestie wiz” – w ten sposób pierwszą z nich opisał szef Gabinetu Prezydenta RP.

Zobacz także

Dopiero w drugiej rozmowie Trump miał poinformować Dudę, że musi przełożyć wizytę z powodu zmierzającego na terytorium Stanów Zjednoczonych huraganu Dorian. Wówczas Szczerski miał zadzwonić do ambasador USA Georgette Mosbacher z pytaniem, czy już wie o wszystkim. Ta miała być jednak prawdziwie zaskoczona i – wedle relacji jednego z informatorów – miała powiedzieć „o mój Boże”. 

„Pałac prezydencki dopytywany o szczegóły odwołania wizyty zapewnia, że cały, opracowany kilka tygodni wcześniej – techniczny i protokolarny – plan ze strony amerykańskiej został wykonany. Pałac zapewnia także, że już po obniżeniu jej rangi ze strony amerykańskiej nie było ani jednej sugestii, że wynika to z jakiegokolwiek innego powodu niż podawany oficjalnie. Czyli z powodu zbliżającego się do USA huraganu Dorian” – czytamy na dziennik.pl. 

Trump nie lubi latać

Jeden z informatorów „DGP” rzuca jednak nieco inne światło na tę sytuację. „Huragan był oczywiście prawdziwym powodem. Ale odegrał rolę ostatniego argumentu za tym, by nie przylatywać” – mówi, dodając, że już po Biarritz pojawiły się pierwsze wątpliwości, czy Trump rzeczywiście dotrze do Polski.

Zobacz także

Rozmówca „Dziennika” przekonuje przy tym, że faktycznie nie należy doszukiwać się w tej historii podtekstu politycznego, a prędzej niechęci Trumpa do zbyt częstych i zbyt dalekich podróży. Gazeta wysłała jednak do amerykańskiej ambasady pytanie o to, kiedy dokładnie dotarła do placówki wiadomość o zmianach w harmonogramie i o tym, że to właśnie Pence, a nie Trump gościć będzie w Warszawie. Redakcja nie uzyskała jednak odpowiedzi. 

RadioZET.pl/dziennik.pl