Zamknij

Daniel Obajtek pozwie "Gazetę Wyborczą"

03.03.2021 23:28
Daniel Obajtek idzie do sądu
fot. WOJCIECH STROZYK /REPORTER

Daniel Obajtek wytoczy prywatny pozew przeciwko "Gazecie Wyborczej" - ustaliły "Wydarzenia" Polsat News. Decyzja Obajtka to reakcja na ujawnione przez gazetę taśmy, które wskazują, że obecny prezes PKN Orlen, jeszcze jako wójt Pcimia, łączył pracę włodarza gminy z nieformalnym zarządzaniem prywatną firmą.

Daniel Obajtek wytoczy pozew "Gazecie Wyborczej" - dowiedział się Polsat News. "Gazeta" napisała, że w czasach, gdy Obajtek był wójtem Pcimia, chciał wykończyć firmę swojego wuja. Choć jako samorządowiec nie mógł tego zrobić, kierował z tylnego siedzenia konkurencyjną spółką. Potem skłamał w tej sprawie przed sądem - podała "GW". Według dziennika, dowodem na to są nagrania rozmów Obajtka, którymi dysponuje; padają na nich wulgaryzmy, także pod adresem wuja.

Obajtek, nominat PiS, faworyt Kaczyńskiego, przymierzany nawet na fotel premiera, nazwał wuja prowadzącego konkurencyjną firmę "ch***m pi*****onym", czy "brudną pałą". Z nagrań wynika, że chce za wszelką cenę wykończyć jego firmę TT Plast.

Daniel Obajtek wytoczy pozew "Gazecie Wyborczej"

Na nowych materiałach opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą oprócz Daniela Obajtka słychać także Bernadetę Obajtek oraz Szymona, ówczesnego dyrektora handlowego TT Plastu. Na nagraniach słychać rozmowy na temat „dzielenia Polski między przedstawicieli handlowych” oraz sposobów postępowania w przypadku odmowy odbioru zamówienia ze względu na zarzucaną niską jakość produktu.

Żona kuzyna Daniela Obajtka miała według nagrań konsultować podział stref pomiędzy przedstawicieli handlowych przedsiębiorstwa. "Panie Szymonie, mam takie pytanie, bo dowiedziałam się od Daniela... Mówię, że Sławek będzie teraz nominowany na Bieruń i teraz mam pytanie, jak ja mam podzielić Polskę między tymi dwoma przedstawicielami?" - czytamy.

Osoba zidentyfikowana przez „Gazetę” jako Danie Obajtek – w odpowiedzi na nasze pytania Orlen nie chciał przyznać, że słychać na nich prezesa Koncernu – miała nawet udać się na inspekcję do zakładu, żeby zbadać zarzuty stawiane przez kontrahentów. "Jestem w firmie. Patrzę na tę rurę, chcę ci powiedzieć, że szukają ch** do d***. Powiem ci szczerze, że jedynie "37" była cieńsza, ale wizualnie rura jak rura" - czytamy.

„Gazeta Wyborcza” nie zdradziła, w jakiś sposób zdobyła taśmy z nagraniami. Roman Lis, który złożył je w prokuraturze przyznał, że dostarczył mu syn, nie pytał jednak, skąd się wzięły. PKN Orlen kwestionuje autentyczność taśm, podając w wątpliwość czas powstania nagrać i ich integralność, czyli brak przeróbek i montażu.

RadioZET.pl/ Polsat News/ Gazeta Wyborcza/ Radio ZET Biznes