Zamknij

Donald Tusk był podsłuchiwany Pegasusem? "Prawdopodobieństwo jest dość wysokie"

27.01.2022 17:02
Donald Tusk
fot. PAP

Donald Tusk ocenił, że jeśli podsłuchiwani byli: senator Krzysztof Brejza (KO), mec. Roman Giertych, prok. Ewa Wrzosek i lider AGROunii Michał Kołodziejczak, a także  - jak mówił - widać tu intencję czysto polityczną, to prawdopodobieństwo, że on był podsłuchiwany, "jest też dość wysokie". 

Pegasus - jak ustaliła grupa Citizen Lab - był wykorzystywany do inwigilacji polityków opozycji oraz środowiska prawniczego. Jego ofiarami byli m.in. senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych oraz prokurator Ewa Wrzosek. Do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

We wtorek Citizen Lab ujawniło natomiast, że wśród podsłuchiwanych byli także Michał Kołodziejczak z AGROunii oraz dziennikarz Tomasz Szwejgiert. W celu zbadania sprawy powołano specjalną komisję w Senacie, wkrótce okaże się też, czy uda się powołać komisję śledczą w Sejmie. Miałaby ona zbadać przypadki nielegalnego użycia podsłuchów w latach 2005-2021. 

Tusk podsłuchiwany Pegausem? "Prawdopodobieństwo wysokie"

- Jeśli te osoby były podsłuchiwane i widać tu intencję czysto polityczną - opozycja jest w Polsce inwigilowana przez władze jak w najbardziej autokratycznych reżimach - to prawdopodobieństwo, że byłem podsłuchiwany, jest też dość wysokie - skomentował te doniesienia podczas czwartkowej konferencji prasowej Donald Tusk. Powtórzył, że telefon, którego obecnie używa, został sprawdzony i nie był zainfekowany programem szpiegowskim Pegasus. 

Ale nie jest to ten aparat, który był przeze mnie używany, kiedy byłem szefem Rady Europejskiej. [...] Niezależnie od tego, czy byłem bezpośrednio inwigilowany przez Pegasusa, sam fakt, że moje rozmowy były podsłuchiwane, kiedy kontaktowałem się z Romanem Giertychem, który reprezentował mnie w kilku sprawach, jest już wystarczająco oburzający

Donald Tusk

Szef PO zwrócił uwagę, że inwigilowanie go przy pomocy oprogramowania Pegasus - opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group - do danych, z którego mają także dostęp władze Izraela, oznaczałoby, "że podsłuchiwano nie tylko go jako szefa Rady Europejskiej, ale również jego rozmówców, czyli przywódców europejskich". - To byłby skandal wyjątkowo paskudny i bardzo źle wpływający na i tak nie najlepszą dzisiaj reputację polskich władz - ocenił. 

Wyraził uznanie dla senackiej nadzwyczajnej komisji badającej sprawę inwigilacji i nadzieję, że "powstanie sejmowa komisja śledcza w pełnym tego słowa znaczeniu". Zauważył, że pod wnioskiem o powołanie sejmowej komisji śledczej podpisali się parlamentarzyści KO, mimo że komisja ma się zająć także okresem, gdy rządziła PO.

Odnosząc się do informacji, że wśród inwigilowanych przy pomocy programu Pegasus miał być także szef Agrounii, Tusk stwierdził, że "nie ulega wątpliwości: Kołodziejczak nie jest przestępcą, tylko aktywistą społecznym i politykiem, który od wielu miesięcy krytycznie wyraża się na temat rządu PiS". - Dlatego przydałaby się komisja śledcza - dodał.

Giertych: używając wobec mnie Pegasusa, chcieli inwigilować Tuska

Roman Giertych, wypowiadając się w środę przed senacką komisją ds. nielegalnej inwigilacji, wyraził przekonanie, że prawdziwą przyczyną użycia wobec niego programu szpiegowskiego była chęć inwigilacji Donalda Tuska.

Reprezentowałem go w różnych postępowaniach, które toczyły się z jego inicjatywy lub innych osób. W związku z czym, byłem w stałym kontakcie z panem przewodniczącym i daty tej infekcji pokrywają się z jedną bardzo istotną sprawą - w tym czasie ważyła się kwestia startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich.

Roman Giertych

Przedstawiciele rządu wielokrotnie twierdzili, że żadna służba nie złamała prawa, a kontrola operacyjna - jeśli była podejmowana - była prowadzona legalnie. Prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku "Sieci", że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. - Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia - powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.

RadioZET.pl/PAP

C