Tusk uderza w PiS i TVP. "Ciężko pracowali na zrujnowanie mojego wizerunku"

21.11.2019 13:19
Donald Tusk komentuje prawybory w PO i swój wizerunek rujnowany przez TVP
fot. Isopix/East News

Donald Tusk zapowiedział, że ma zamiar zaangażować się na rzecz kandydata na prezydenta z PO, ale tylko tak, jak będzie to oczekiwane. Podkreślił tu, że nie każdy może życzyć sobie jego pomocy. Zwłaszcza, że - jak mówił - jego wizerunek przez ostatnich pięć lat był systematycznie rujnowany przez media publiczne.

Donald Tusk zadeklarował w czwartek, że będzie kibicował zarówno Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, jak i Jackowi Jaśkowiakowi, którzy zgłosili się do prawyborów prezydenckich w PO. Jego zdaniem konkurencja przysłuży się ugrupowaniu.

Od 1 grudnia będę do dyspozycji, jeśli chodzi o polskie sprawy polityczne, w takim pełnym, stuprocentowym wymiarze. Oczywiście zaangażuję się w tej skali, jaka będzie oczekiwana przez kandydata na prezydenta. Ale też nie chcę zaszkodzić, wiecie państwo, są różne gusta i guściki, więc nie każdy może chcieć mojej pomocy

- powiedział Tusk polskim dziennikarzom na marginesie kongresu Europejskiej Partii Ludowej w Zagrzebiu.

Zobacz także

Tusk: PiS-owska władza i media publiczne zrujnowały mój wizerunek

Przypomnijmy, że na początku listopada były premier przekazał swoją decyzję co do startu w wyborach prezydenckich w 2020 roku. „Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony” – powiedział wówczas.

Teraz zaznaczył, że jego wizerunek w Polsce nie jest najlepszy i "ciężko na to władza PiS-owska pracowała, przy użyciu głównie mediów publicznych". Te robiły to "w sposób dramatycznie niesprawiedliwy, a często wręcz haniebny".

Jak dodał, dużo lepiej jest, gdy w prawyborach konkurencja ma wymiar autentyczny. Jego zdaniem, zarówno Kidawa-Błońska, jak i Jaśkowiak mają bardzo realne szanse na skuteczną walkę wyborczą z prezydentem Andrzejem Dudą.

Chciałoby się popierać i jedną, i drugą kandydaturę. To bardzo dobry moment dla Platformy, żeby nabrać takiego wigoru i energii, bo konkurencja bardzo dobrze robi każdej organizacji politycznej

- mówił Tusk. Przyznał, że wiele osób, które widziały go w roli kandydata w wyborach prezydenckich, było rozczarowanych jego decyzją. "Docierają do mnie sygnały, opinie i były one z reguły bardzo serdeczne. Nie mogę narzekać, bo jeśli ktoś jest smutny z tego powodu, że nie kandyduję, to jest to jakiś komplement pod moim adresem. Ja do tej decyzji dojrzewałem przez wiele, wiele miesięcy. To nie był impuls" - zapewnił.

RadioZET.pl/PAP