Zamknij

"Otrzymał ostrzeżenie, że może mieć kłopoty". Kto blokuje spotkania Tuska?

21.01.2022 15:31
Donald Tusk
fot. PAP

Donald Tusk przekazał dziennikarzom, że doszło do zmiany miejsca spotkania zaplanowanego na piątkowe przedpołudnie w Sokołach (Podlaskie), bo jego gospodarz otrzymał ostrzeżenie, że może mieć kłopoty. Szef PO przyznał, że to nie pierwsza taka sytuacja w ostatnich dniach.

Donald Tusk od kilku dni jeździ po Polsce i spotyka się z przedsiębiorcami dotkniętymi podwyżkami cen i pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Szef PO ujawnił, że jedna z osób, z którą był umówiony na spotkanie, odmówiła, bo dostała ostrzeżenie, że może mieć przez to problemy.

- Otrzymaliśmy informację, że przedsiębiorca, u którego mieliśmy dziś (piątek) gościć, otrzymał sygnały ze strony niektórych ludzi, że będzie się to wiązało dla niego z kłopotami - powiedział Tusk, pytany na konferencji prasowej w Zambrowie, dlaczego nie doszło do jego spotkania w Sokołach (obie lokalizacje w Podlaskiem).

Tusk: Ludzie boją się ze mną spotkać. Obawiają się, że spotkają ich za to represje

- Chcę tylko powiedzieć, że to nie jest pierwszy raz. Ja strasznie wszystkich przepraszam, naprawdę z głębi serca przepraszam tych wszystkich, którzy chcieli mnie, czy - przy mojej pomocy - także opinii publicznej czy rządzącym, powiedzieć o tym, jakie mają kłopoty. To nie są politycy, to nie są działacze mojej partii, czy jacyś opozycjoniści, to są ludzie, którzy poczuli się opuszczeni - mówił lider PO.

Powtórzył, że "to co stało się w Sokołach, to nie jest pierwszy raz". - To znaczy ludzie chcą coś powiedzieć, zapraszają, kilkanaście godzin później dzwonią do nas i mówią: "sorry, wybaczcie państwo, ale dostajemy sygnały, pogróżki, presję i boimy się". Ja muszę być uodporniony, mam grubą skórę, chociaż to co się dzieje w telewizji rządowej w ostatnich dniach na mój temat, także na temat mojej rodziny, to znowu przekracza nawet moją wyobraźnię - podkreślił Tusk.

W jego ocenie, "żyjemy w Polsce, która przestała być demokracją". - Ludzie boją się ze mną spotkać, bo obawiają się, że spotkają ich za to represje. Ja bardzo przepraszam, jeśli komukolwiek sprawiłem kłopoty swoją obecnością, ale ja na pewno nie skapituluję, nie poddam się. Ale strasznie jest mi przykro, że coraz więcej ludzi po prostu odczuwa strach przed tą władzą - powiedział lider Platformy.

RadioZET.pl/ Sylwia Wieczeryńska, Robert Fiłończuk (PAP)

C