Zamknij
Donald Tusk w Gdańsku, 19 lipca 2021
6 Zobacz galerię
fot. PAP/Marcin Gadomski

Tłumy ludzi słuchały w poniedziałek przemówienia Donalda Tuska na Długim Targu w Gdańsku. - Jesteśmy Polakami po to, żeby dzielić się między sobą dobrem i solidarnością – mówił były premier, wspominając postać zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wezwał publicznie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do "wyjścia z jaskini" i do "poważnej rozmowy o Polsce".

Donald Tusk wystąpił 19 lipca na Długim Targu w Gdańsku. W wyrazistym przemówieniu po raz kolejny zaznaczył, że zamierza twardo rywalizować ze Zjednoczoną Prawicą.

Były premier rozpoczął wystąpienie od podkreślenia roli Gdańska w jego życiu. Nawiązał do tragicznej śmierci prezydenta tego miasta Pawła Adamowicza. - Dokładnie w tym miejscu mówiłem do was, razem z innymi przyjaciółmi Pawła w dzień jego śmierci, że nigdy nie zapomnimy tego, co chciał nam przekazać - tego, że Gdańsk był, jest i pozostanie miastem Solidarności, że jesteśmy wszyscy w życiu publicznym po to, żeby dzielić się dobrem, tak jak każdy potrafi najlepiej - mówił Tusk.

Donald Tusk w Gdańsku. "PiS wprowadza w Polsce ruski ład"

Nawiązując do dziedzictwa Solidarności, lider Platformy przypomniał, że w 1980 roku Polacy - stoczniowcy i pracownicy z innych zakładów - powiedzieli ówczesnej władzy, że nie zgadzają się na zło, jakie panuje w Polsce. - Że nie opuszczą rąk, nie spuszczą głowy w dół, nie dadzą się upokorzyć, ani tamtej władzy, ani tamtemu kłamstwu. A warto pamiętać, że wtedy była jedna telewizja, jedna partia u władzy, okrutna milicja i ZOMO, które stało wtedy tam, gdzie dzisiaj... - podkreślił Tusk. Tłum dopowiedział głośno: "PiS". - Dziękuję za podpowiedź - dodał szef Platformy.

W jego przekonaniu "suwerenność to było przekonanie, że miejsce Polski jest w kulturze Zachodu, a Europa jest naszym domem". - Dzisiaj władza, kiedy używa słowa suwerenność to myśli o tym, jak panować nad człowiekiem. Dzisiaj władza uważa, że suwerenność to jest tak naprawdę odebranie suwerenności ludzi po to, żeby ich kontrolować tak w stu procentach, żeby zabrać co się da i niewiele oddać - ocenił Tusk. Podkreślał, że PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele nalegają na to, by Polska odsuwała się od Europy. - PiS wprowadza w Polsce "ruski ład", porządek bliźniaczo podobny do tego, który wprowadza Putin w Rosji - powiedział lider Platformy Obywatelskiej.

Dodał, że walka Polaków w 1980 roku była znacznie trudniejsza niż dzisiaj. - Na plecach mieliśmy potęgę ZSRR. A jednak ludzie podnieśli głowy i nie załamali rąk. Jeśli patrzę dzisiaj na to, co się dzieje w Polsce i patrzę, co władza PiS chce zrobić, myślę o tamtych ludziach. Z Gdańska także dzisiaj może pójść takie przesłanie: nie ma takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby kogokolwiek z nas z takiego opuszczenia rąk, z braku wiary. Przyjechałem do was po to, że nie tracimy wiary, że te fundamentalne polskie wartości mogą znowu wrócić do naszego codziennego życia - dodał Donald Tusk.

"Ukradli i upodlili instytucję Kościoła. Nigdy im tego nie zapomnimy"

Tusk stwierdził, że PiS zniszczył wizerunek polskiego Kościoła. - Ukradli nam Kościół; upodlili instytucję, która chroniła polską niepodległość, też naszą moralność i solidarność. Dzisiaj zrobili z tego przybudówkę swoje władzy, swojej partii. Tego też nigdy im nie zapomnimy - mówił w poniedziałek lider PO. Wspominał, że w czasach PRL nie było religii w szkołach, a w całej jego szkole podstawowej tylko jedno dziecko nie chodziło na religię. - Im wystarczyło sześć lat, żeby młodzi ludzie, młodzi Polacy powiedzieli "nie". Z taką partią polityczną, w którą oni zamienili Kościół, nie chcemy mieć nic wspólnego - stwierdził Tusk. Rządzące PiS krytykował też za stan relacji z USA, których symbolem - według niego - okazała się niedawna "fotka między toaletą a windą" prezydenta Andrzeja Dudy.

RadioZET.pl/PAP