Zamknij

Witek o obradach Sejmu: odpowiedzialność spada na PO i Konfederację

25.03.2020 22:39
Elżbieta Witek
fot. PAP

Staramy się zapewnić wszystkim bardzo bezpieczne warunki na czwartkowym posiedzeniu Sejmu, ale ja odpowiedzialności za to nie wezmę. Odpowiedzialność w tym momencie spada na Platformę Obywatelską i Konfederację - powiedziała w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Dodała, że nie ma dzisiaj sytuacji, która mówiłaby, że trzeba przełożyć zaplanowane na maj wybory prezydenckie.

Czwartkowe posiedzenie Sejmu rozpocznie się o 14 i będzie dotyczyło zmian w regulaminie pracy Izby, które mają pozwolić na głosowanie zdalne. Posłowie będą pracowali w kilku salach. Posiedzenie miało się od razu odbyć w trybie zdalnym, jednak politycy PO i Konfederacji podnosili, że jest to sprzeczne z konstytucją.

Zobacz także

Zmiana Regulaminu Sejmu ma dotyczyć już piątkowego posiedzenia, na którym posłowie mają zająć się rządowym projektem tzw. pakietu antykryzysowego, który powstał w związku z sytuacją wokół epidemii koronawirusa. Według informacji przekazanych we wtorek przez marszałek Sejmu, na sali plenarnej ma być ograniczona liczba posłów - przedstawiciele każdego klubu i koła. Pozostali posłowie mają mieć możliwość udziału w posiedzeniu zdalnie, również zdalne ma być głosowanie.

Witek o planowanych obradach Sejmu

Witek mówiła w środę na antenie TVP Info, iż sądziła, że w sprawie zdalnego posiedzenia Sejmu uda się uzyskać konsensus ze wszystkimi klubami. - Udało się tylko z klubem Lewica i klubem Koalicji Polskiej. Tam ta odpowiedzialność się pojawiła. Odpowiedzialność nie tylko za życie, zdrowie i bezpieczeństwo posłów - bo to jest najmniej istotne, taka jest nasza służba - ale chodziło przede wszystkim o zabezpieczenie zdrowia i życia wszystkich przebywających w Sejmie, ale głównie o to, żebyśmy my, rozjeżdżając się potem po całej Polsce, nie stali się sami źródłem zakażenia - mówiła.

Zobacz także

Zdaniem marszałek Sejmu, podnoszone przez Koalicję Obywatelską i Konfederację zarzuty łamania konstytucji, są nie na miejscu, ponieważ - jak mówiła - nikt nie przewidział sytuacji epidemii i na taką sytuację nikt nie stworzył wcześniej żadnych przepisów. - Wobec tego szukaliśmy takiego rozwiązania, które będzie najbezpieczniejsze. Ale na to zgody nie było - dodała.

Marszałek Sejmu krytykuje PO i Konfederację

Witek wskazywała, że jej obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa posłom i pracownikom. - Nie jestem w stanie dać gwarancji, że mi się to uda, choć podejmujemy wszystkie możliwe działania żeby tak się stało - podkreśliła Witek, dodając, że posłowie, którzy przybędą na posiedzenie otrzymają maseczki, rękawiczki, płyny dezynfekcyjne, będą mieli mierzoną temperaturę, a także będą musieli wypełnić kwestionariusz.

Staramy się zapewnić wszystkim bardzo bezpieczne warunki, ale odpowiedzialności za to ja nie wezmę, dlatego, że od początku wiedziałam, że to jest ryzykowne. Odpowiedzialność w tym momencie spada na Platformę Obywatelską i Konfederację, bo mogliśmy to zrobić w konsensusie, w sposób naprawdę bardzo bezpieczny

- oświadczyła. Witek podkreślała, że podczas posiedzenia Prezydium Sejmu w zeszłym tygodniu - w którym uczestniczyła także Małgorzata Kidawa-Błońska (KO) - była rozmowa na temat zmian w regulaminie Sejmu, umożliwiających zdalny udział posłów w obradach.

Zobacz także

- I wszyscy zgodziliśmy się wtedy, że to najlepszy sposób na odbycie posiedzenia, ponieważ mamy także posłów, którzy są w kwarantannie, są w grupie wysokiego ryzyka i nie będą mogli z tego powodu do Sejmu przyjechać - mówiła marszałek Sejmu.Wskazywała, że obowiązkiem posłów jest branie udziału w posiedzeniach Sejmu i głosowanie. 

I jeżeli ja słyszę, że pani Kidawa-Błońska mówi, że konstytucja, na którą się powołuje bardzo często, jest ważniejsza od życia ludzkiego, to ja przypomnę (...) że polska konstytucja gwarantuje każdemu obywatelowi prawo do życia i ochronę tego życia. Warto, by pani Kidawa-Błońska i w ten sposób na konstytucję spojrzała 

- oświadczyła Witek. Pytana, czy jej zdaniem Kidawa-Błońska zmieniła zdanie w kwestii zmian organizacyjnych w regulaminie Izby pod wpływem lidera PO Borysa Budki, marszałek Sejmu potwierdziła.

To było widać, bo pani Kidawa-Błońska wychodziła w trakcie naszego posiedzenia, więc na pewno się konsultowała. Tylko myśmy sądzili, że jeżeli jest wicemarszałkiem i kandydatem na prezydenta, to jest na tyle decyzyjna, że kiedy rozmawiamy o tym i podejmujemy decyzje, na coś się zgadzamy, coś proponujemy i jest powszechna zgoda, że to będzie obowiązywało także pozostałe władze klubu PO. Okazało się, że tak nie jest.

"Nie ma dzisiaj sytuacji, która mówiłaby, że trzeba przełożyć termin wyborów"

Marszałek Sejmu była pytana w TVP Info, czy jej zdaniem 10 maja odbędą się wybory prezydenckie. Witek odpowiedziała, że tego nie wie. Podkreśliła, że "jesteśmy w porządku konstytucyjnym, który z jednej strony przewiduje procedurę, która ma doprowadzić do wyborów, a z drugiej strony - stan epidemii".

Zobacz także

Jej zdaniem "nie ma dzisiaj sytuacji, która mówiłaby, że trzeba przełożyć termin wyborów". Podkreśliła, że nie ma innego trybu w konstytucji, by wybory zostały przełożone, jak wprowadzenie jednego z przewidzianych w konstytucji stanów nadzwyczajnych. - Takiego stanu wyjątkowego rząd nie ogłosił. Jesteśmy w stanie epidemii, a to nie przeszkadza w prowadzeniu i przeprowadzeniu 10 maja wyborów prezydenckich - wskazała Witek, dodając:

Co się będzie działo po drodze, nie wiemy, ale mamy ogromną nadzieję - i to wnika z analiz, które mamy - że po 10 kwietnia, po świętach być może uda się tak opanować sytuację, która teraz narasta, to jest prawda (...) ale bardzo byśmy chcieli, jeśli zachowamy ten reżim, to bezpieczeństwo, będziemy odpowiedzialni, to może się okazać, że po 10 kwietnia będziemy mogli wracać powoli do pracy i do normalnego życia i mam nadzieję, że tak właśnie się stanie. I dlatego powtarzam raz jeszcze: dziś nie ma żadnych powodów do tego, by powiedzieć, że wybory 10 maja się nie odbędą.

RadioZET.pl/PAP