Grzegorz Schetyna nie powalczy o stanowisko szefa PO. Wskazał swojego faworyta

03.01.2020 11:40
Grzegorz Schetyna Borys Budka
fot. East News

Grzegorz Schetyna nie będzie ubiegał się o stanowisko szefa Platformy Obywatelskiej. Decyzję ogłosił na konferencji w Sejmie. Wskazał natomiast swojego faworyta - jest nim Tomasz Siemoniak.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Grzegorz Schetyna nie wystartuje w wyścigu o stanowisko przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Jak pisała Wyborcza.pl, Schetyna miał nie uzyskać poparcia warszawskich struktur PO, co rzutowało na decyzji o rezygnacji ze startu w wyborach.

Zobacz także

Decyzja Schetyny zapadła dziś na konferencji prasowej w Sejmie, przed południem. Schetyna udzielił również poparcia swojemu faworytowi - Tomaszowi Siemoniakowi.

Był to trudny czas dla Platformy Obywatelskiej. Po 2015 roku musieliśmy odbudować struktury, i to się udało. Dziś jest czas podsumowań. Po czterech latach zostawiam PO w dużo lepszej sytuacji niż w 2015 roku. To czas na nowy początek, na nowy rozdział. Najlepszym kandydatem dla PO w następnej kadencji przewodniczącego, na kadencję 2020-2024, będzie Tomasz Siemoniak

Grzegorz Schetyna

Podkreślał sukces w wyborach samorządowych, zwłaszcza "burmistrzów i prezydentów", po których PO utrzymała władzę w większych miastach Polski. Przyznawał jednak, że oczekiwanie "nowego otwarcia" jest dziś silniejsze. 

Zobacz także

Po deklaracji Schetyny wypowiedział się Tomasz Siemoniak. Były szef MON i wicepremier wchodzi w wyścig o stanowisko szefa PO z mocnym wsparciem ustępującego lidera.

Zdecydowałem się kandydować, gdyż jestem w PO od samego początku, od 2001 roku. Mam świadomość, że polityka jest w Polsce w dużym kryzysie. Tymczasem to partie są esencją demokracji

Tomasz Siemoniak, PO

Start w wyborach na stanowisko szefa największej partii opozycyjnej ogłosili wcześniej posłanka Joanna Mucha, senator Bogdan Zdrojewski, europoseł Bartosz Arłukowicz i szef klubu parlamentarnego PO Borys Budka.

RadioZET.pl/PAP/Wyborcza.pl