Jacek Sasin w Radiu ZET: Tekst o działce Morawieckich jest dęty

Redakcja
20.05.2019 11:57
Jacek Sasin w Radiu ZET: Tekst o działce Morawieckich jest dęty
fot. RadioZET

– Tekst jest podobnie dęty jak poprzedni tekst, zapowiadane z wielkim hukiem „Taśmy Kaczyńskiego”. Zarówno tam, jak i tutaj, nie ma żadnych tajemnic i żadnej afery. „Gazeta Wyborcza” jako medium bardzo mocno zaangażowane politycznie i bardzo mocno zwalczające rząd PiS robi wszystko, staje na głowie i traci resztki wiarygodności. Chociaż dla mnie tę wiarygodność straciła, żeby dzisiaj pomóc Koalicji Europejskiej w zwycięstwie wyborczym. Czy to jest rola mediów, żeby tak działać? Niech sobie wszyscy odpowiedzą – tak szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Jacek Sasin komentuje w „Gościu Radia ZET” dzisiejsze doniesienia na temat kupna działki przez Mateusza i Iwonę Morawieckich od kościoła. Jak mówi w rozmowie z Beatą Lubecką, jest to „kolejna wrzutka” gazety.

Według poniedziałkowej publikacji „Gazety Wyborczej” premier Mateusz Morawiecki i jego żona w 2002 roku zakupili po atrakcyjnej cenie działkę na wrocławskim osiedlu Oporów. 15 hektarów ziemi w 1999 roku dostała parafia pw. św. Elżbiety. Mateusz Morawiecki miał kupić działkę za 700 tysięcy złotych.

– A już w 1999 roku, jak wycenił później rzeczoznawca, ta działka była warta prawie 4 miliony złotych. Teraz jest warta blisko 70 milionów złotych – przytacza publikację „Wyborczej” Beata Lubecka.

– Po pierwsze, nie ekscytujmy się tymi sumami. Nie wiem, jak „Gazeta Wyborcza” wyliczyła te sumy. Mam małe zaufanie do tego, co pisze „Gazeta Wyborcza” po licznych już wtopach tej gazety i wielkich zapowiedziach, które później się okazywały niczym. Tutaj mamy do czynienia z aferą, której nie ma. Rzecz dotyczy zakupu sprzed prawie dwudziesty lat, działki rolnej – zauważa Jacek Sasin.

Zobacz także

– Ale w bardzo atrakcyjnej cenie – przyznaje gospodyni „Gościa Radia ZET”.

– Nie wiem, czy atrakcyjna, bo sama „Gazeta Wyborcza” sobie tutaj zaprzecza. Z jednej strony mówi, że pan premier kupił rzekomo po zaniżonej cenie. Potem pisze dalej, że sprzedał część tej działki, jedną czwartą bodajże tej działki, jakiemuś innemu podmiotowi właśnie za taką część tej sumy, za którą nabył. Więc jeśli to byłby taki interes i tak bardzo nie dopłaciłby za tę działkę, to rozumiem, że wtedy chciałby zarobić, sprzedając i sprzedawać po właściwej cenie, a nie znowu po zaniżonej – stwierdza szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.

– Ale „Gazeta Wyborcza” zapytała kurię, dlaczego działka została sprzedana za tak niską kwotę i okazuje się, że dokumenty dotyczące transakcji zniknęły – przytacza dalszą część publikacji Beata Lubecka.

– Niech pani mi nie każe tłumaczyć bałaganu w dokumentach kurii – prosi Sasin.

– Jeszcze premier Morawiecki był przesłuchiwany w tej sprawie jako świadek przez ABW i miał zeznać, że dowiedział się o możliwości zakupu od kardynała Henryka Gulbinowicza – zauważa Lubecka.

– Widzi pani, właśnie dokładnie w tym materiale o to chodzi. Żeby takimi insynuacjami zbudować przekonanie, że coś jest nie tak. To na takiej zasadzie: ukradł rower, jemu ukradli rower, nieważne, zamieszany jest w kradzież. I trochę tak się właśnie tutaj próbuje grać z panem premierem Morawieckim – porównuje gość Radia ZET.

– Tu nie chodzi o kradzież.

Zobacz także

– No nie, ale tego typu właśnie sytuacje, że niezależnie, kto w jakiej roli występuje w jakiej sprawie, no to trzeba go oskarżyć. Nie ma tutaj naprawdę żadnej afery. Mamy do czynienia z działką rolną. Z działką, która jak była kupowana, nie było żadnego planu zagospodarowania wówczas dla tej działki, więc stawianie jakiejś tezy, że potem ktoś wpadł na ten pomysł, że tam ma jakaś droga przechodzić, że to w związku z tym podwyższa wartość tej działki, to jest rzeczywiście zupełnie nieuprawnione – ocenia Jacek Sasin. – A ponadto jednak przez 20 lat, wszyscy chyba to przyznają, ceny nieruchomości w Polsce wzrosły. To, że działka jest więcej warta, to nic dziwnego – uważa.

W internetowej części rozmowy Beata Lubecka zwróciła uwagę na tezę stawianą przez „GW”.

– Pan premier nie popiera takich praktyk uwłaszczania się na państwowym majątku. Te grunty były państwowe, przekazane potem kościołowi. A pan premier lubi powtarzać, że trzeba rozliczyć elity III RP, które uwłaszczyły się pod hasłem wolnego rynku – przypomina gospodyni „Gościa Radia ZET”.

– Uwłaszczanie się to przejmowanie majątku państwa albo za darmo, albo za tzw. przysłowiową złotówkę. Elity komunistyczne doskonale to opanowały i przeprowadziły po ‘89 roku. Uwłaszczyły się na bankach, nieruchomościach – to rzeczywiście miało miejsce. Natomiast wrzucanie do tego worka premiera Morawieckiego, który w legalny sposób kupił od kościoła… chyba nic złego nie ma też w tym, żeby od podmiotów publicznych nabywać. W końcu podmioty publiczne sprzedają różne dobra i obywatele mają prawo to kupować. Pan premier nie był wtedy politykiem, nie pełnił funkcji publicznych – zauważa szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.

– Pytanie, czy każdy miał dostęp do informacji, że ta działka może być w przyszłości atrakcyjna. Wcześniej, zdaje się, Mateusz Morawiecki był radnym sejmiku dolnośląskiego – zastanawia się Beata Lubecka.

Zobacz także

– To już chyba mamy również wyjaśnione, jak sprawa wyglądała. Z tego, co wiem, również z oświadczenia Centrum Informacyjnego Rządu, to małżonka premiera Morawieckiego weszła w posiadanie tej informacji… – mówi Sasin.

– No ale premier co innego zeznał przed ABW. „GW” o tym mówi. Pisze, że premier zaczerpnął informację od kardynała Gulbinowicza, który przyjaźnił się z rodziną Morawieckiego – powołuje się na zapisy „Wyborczej” gospodyni „Gościa Radia ZET”.

– Nie ma rozbieżności w tych dwóch informacjach. Pani małżonka pana premiera rzeczywiście dostała tę informację od znajomego, który działał w obszarze nieruchomości.

– Widzę, że był pan zaangażowany w wyjaśnianie sprawy jako minister KPRM – stwierdza Beata Lubecka.

– Mam wiedzę, która jest wiedzą publiczną, bo została zawarta w oświadczeniu. Bez emocji próbuję to wyjaśnić – odpowiada Sasin. – Dostała informację, że kościół chce sprzedać nieruchomości, które kościół odzyskał z zasobu państwa. Na podstawie tej wiedzy pan premier spytał kardynała Gulbinowicza, z którym się znał. Taką informację otrzymał. Teza „Gazety Wyborczej”, jak wszystkie zawarte w tym artykule, jest po prostu fałszywa – dodaje.

RadioZET.pl