Zamknij

Jachira: czas gadających głów się kończy. Jak będę przynudzać, to nikt mnie nie będzie słuchał

16.10.2021 12:14
Klaudia Jachira
fot. RadioZET.pl

- Nie mam wątpliwości, że bycie w NATO czy Unii Europejskiej jest największym sukcesem, jaki udało się Polsce osiągnąć i dlatego w działaniach obecnej władzy na arenie międzynarodowej doszukuję się zmierzania ku samozagładzie - mówiła Klaudia Jachira w podcaście Machina Władzy portalu RadioZET.pl. Posłanka Koalicji Obywatelskiej przyznała też, że nie widziałby problemu, by znaleźć się na jednej liście wyborczej z politykami PSL-u. Skomentowała też swoją, niekiedy kontrowersyjną, aktywność publiczną. 

Klaudia Jachira była gościem najnowszego odcinka podcastu Machina Władzy portalu RadioZET.pl. Rozmowę zdominował temat  polexitu, przed którym coraz częściej, wskutek ostatnich działań PiS (m.in. wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej o wyższości ustawy zasadniczej nad traktatami unijnymi), ostrzega opozycja.

Rząd twierdzi z kolei, że to "fake news", kłamstwo i PR-owa zagrywka KO, której - zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego - "brakuje programu". Politycy partii rządzącej publicznie zaprzeczają, jakoby swoimi działaniami zmierzali do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. 

Klaudia Jachira w podcaście "Machina Władzy"

- Jeszcze kilkanaście lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że słowo "polexit" zaistnieje w przestrzeni publicznej. Ale fakty są takie, że nam grozi - mówiła Jachira. Podała przykład Wielkiej Brytanii. - Jeśli kraj o takiej tradycji parlamentarnej dokonuje brexitu, to może to się też stać w krajach, gdzie demokracja jest młoda i gdzie są rządy populistów, nacechowane nacjonalizmem - dodała. 

Nie mam wątpliwości, że bycie w NATO czy Unii Europejskiej jest największym sukcesem, jaki udało się Polsce osiągnąć i dlatego w działaniach obecnej władzy, przynajmniej na arenie międzynarodowej, doszukuję się zmierzania ku samozagładzie

Klaudia Jachira

Posłanka KO oceniła, że "mamy jasny wybór". - Ale Europa i jej wartości, albo powrót na wschód. Wymieniła także nierespektowanie orzeczeń TSUE oraz wyrok TK ws. prawa unijnego jako przykłady czynów, które świadczą o polexitowych zapędach polskiego rządu. - Choćby Morawiecki 100 razy powtarzał, że nie chcą wyjść z Unii, to ich czyny mówię same za siebie - stwierdziła. 

- PiS rozumie tylko argument siły. Unię traktują na zasadzie "kasa nam się należy", bo "my jesteśmy pokrzywdzeni przez los, historię i cały świat" - powiedziała, dodając, że "nikt nas siłą nie zmusił do wejścia do Unii. My chcemy tam być, ale musimy też respektować prawa i wartości, które tam obowiązują". 

CAŁA ROZMOWA Z KLAUDIĄ JACHIRĄ Z KOALICJI OBYWATELSKIEJ

Posłuchaj podcastu

- Ja jestem absolutnie gotowa do walki. W każdej chwili trzeba mieć odwagę, by bić się o Polskę - przyznała Jachira, odpowiadając na pytanie, czy opozycja jest gotowa do rywalizacji z PiS, gdyby w niedługim czasie miały odbyć się przedterminowe wybory do parlamentu. Który wariant startu opozycji jest jej najbliższy? - Zdecydowanie wspólna lista, od prawa do lewa. Oczywiście bez Konfederacji - odparła. 

- Politycy PSL-u mają problem w stylu "jak w ogóle można pójść z Jachirą na jednej liście". A ja nie miałabym z tym żadnego problemu - oznajmiła, nawiązując do krytykujących ją opinii ze strony "ludowców" (m.in. wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego czy prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza. Przypomniała przy okazji fakt, że w ostatnich wyborach do Sejmu kandydowała z tej samej listy, co Joanna Fabisiak, konserwatywna polityczka PO znana m.in. z negatywnego stosunku do aborcji. 

Jachira o wspólnej liście opozycji: jedyny sposób, by wygrać z PiS

Wspomniała także o swojej, wyrecytowanej w Sejmie, wersji "Roty" Marii Konopnickiej, w której pojawiają się m.in. słowa "nie będzie Kaczyński pluł nam w twarz", "Czarnek dzieci nam tumanił", "nie rzucim Unii, skąd nasz ród" oraz "tak nam dopomóż Tusk. Pojawiają się także nazwiska innych liderów tzw. demokratycznej opozycji - Rafała Trzaskowskiego, Roberta Biedronia, Szymona Hołowni, Władysława Kosiniaka-Kamysza czy współliderki Strajków Kobiet Marty Lempart. 

- To mój apel o zjednoczenie opozycji. My się mamy prawo różnić, być lewicowi czy prawicowi, ale w dzisiejszej ordynacji wyborczej to jedyna możliwość, żeby wygrać z PiS i stworzyć nawet coś w rodzaju rządu jedności narodowej, odbudowujący ten kraj pod kątem finansów czy praworządności. Tylko w ten sposób wygramy - przyznała. 

Czy czuje się "balastem KO"? - Nie, ależ nie oczekuję, że wszyscy będą mnie kochać. Mam swoją drogę, którą weszłam do polityki. Staram się robić swoje, jestem cały czas w kontakcie z wyborcami i wyborczyniami. Uważam, że era gadających głów w polityce się kończy. Nigdy nie lubiłam takiego nudnego, partyjnego przekazu. Nasze pomysły na zmianę funkcjonowania kraju trzeba przekazywać w ciekawy sposób. Jak będę przynudzać, to nikt mnie nie będzie słuchać, a zależy mi na tym, żebyśmy się nawzajem słuchali i rozmawiali o tym, jakiej chcemy Polski - wyznała. 

RadioZET.pl