Zamknij

Kaczyński nie chce filmu TVP o sobie. "Mówił, że Kurski chce go ośmieszyć"

07.06.2021 13:38
Jarosław Kaczyński
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Jarosław Kaczyński ma być bohaterem filmu dokumentalnego. TVP planuje przybliżyć opozycyjną działalność prezesa PiS. On sam ponoć nie jest taką perspektywą zachwycony. Uważa bowiem, że dzieło to jedynie go ośmieszy, miał już nawet wściec się na szefa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego. 

Jarosław Kaczyński ma być bohaterem filmu dokumentalnego, w którym TVP planuje przybliżyć opozycyjną działalność prezesa PiS. "Człowiek zbuntowany" autorstwa Ewy Świecińskiej - w przeszłości m.in. II reżyserki "Smoleńska" - miał w zamierzeniu (jak pisała w mailu do wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza pracowniczka stacji) - odpowiadać "o działalności opozycyjnej lat 70. i 80. ukazujący postać Jarosława Kaczyńskiego i jego drogę do polityki". 

Autorka wiadomości przekonywała, że film ma być zbudowany nie "z suchych faktów", a z "anegdot" i składać się mają na niego zarówno wypowiedzi Kaczyńskiego, jak i innych opozycjonistów, "świadków historii". Borusewicz - w przeszłości działacz "Solidarności" i współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych - odmówił udziału w projekcie, wskazując, że "nie ma wiedzy" na temat działalności opozycyjnej prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Kaczyński chce filmu TVP o sobie? Miał wściec się na Kurskiego

Jak jednak informuje "Gazeta Wyborcza", sam Kaczyński o planach kręcenia filmu na swój temat dowiedział się z mediów i ponoć nie był z tego faktu zadowolony. Miał wściec się na prezesa TVP Jacka Kurskiego za to, że zaaprobował projekt, który - w opinii prezesa PiS - może go ośmieszyć w oczach społeczeństwa. 

- Wbrew temu, co się mówi, prezes nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Gdy przeczytał o tym filmie i pokazano mu pierwsze komentarze i szydercze memy, był wściekły. Mówił, że Kurski chce go ośmieszyć. Był też zły na telewizję, że zwróciła się do Borusewicza, by wystąpił w filmie - mówił "Wyborczej" jeden z posłów PiS, pragnący zachować anonimowość.

"GW" porozmawiała również z pracownikiem telewizji, który przekazał, że Kurski próbuje przekonać szefa PiS, iż film nie był jego pomysłem. Chce jednocześnie obarczyć odpowiedzialnością Ewę Świecińską, która ma być winna "dekonspiracji" przed Borusewiczem. 

"GW" o "kompleksie nieinterowania" Kaczyńskiego

"Wyborcza" przypomina, że Kaczyński ma kompleksy na punkcie nie dość wyraźnie i nie dość bogato zapisanej karty opozycyjnej. Nie był więziony ani internowany (w artykule pojawia się nawet określenie "kompleks nieinternowania"), a czołowi opozycjoniści nie pamiętają, aby jakkolwiek w latach 70 czy 80 - w przeciwieństwie do swojego zmarłego w Smoleńsku brata Lecha - angażował się w walkę z komunistycznym systemem.

Szydercze komentarze wywołuje od lat także fakt, iż prezes PiS - do czego zresztą sam przyznał się w jednym z wywiadów - w dzień wprowadzenia w Polsce stanu wojennego (13.12.1981) "spał do południa", dopiero w trakcie dnia dowiadując się o decyzji, którą podjął gen. Wojciech Jaruzelski. 

"Trzy lekcje wynikają z tej farsy. 1. Nadgorliwość nie popłaca, Jacku Kurski. 2. O produkcji telewizyjnej decyduje Jarosław Kaczyński. 3. Biografia każdego despoty pęcznieje i pięknieje z biegiem czasu, ale potem nagle szpetnieje" - skomentował aferę wokół "Człowieka zbuntowanego" prawnik i filozof prof. Wojciech Sadurski. 

RadioZET.pl/wyborcza.pl/Twitter