Zamknij

Kandydat na prezydenta Rudy Śląskiej: próbowano mnie zniechęcić do startu

20.07.2022 15:09
Ruda Śląska
fot. Facebook/Michał Pierończyk

- Rzeczywiście, takie rozmowy, by mnie zniechęcić, też były. Głównie są to działacze, którzy widzą wybory z perspektywy Warszawy. Być może i Katowic. Ale to jednak mieszkańcy Rudy Śląskiej oddają swój głos - przyznaje w rozmowie z Radiem ZET kandydat na prezydenta Rudy Śląskiej i były wiceprezydent tego miasta Michał Pierończyk.

Przedterminowe wybory prezydenckie w Rudzie Śląskiej zaplanowane są 11 września. Rządząca dotychczas miastem przez 12 lat Grażyna Dziedzic zmarła 16 czerwca. W wyborach łącznie zarejestrowało się 12 komitetów wyborczych. Wśród kandydatów jest m.in. startujący z własnego komitetu poseł PiS Marek Wesoły.

Ruda Śląska. Przedterminowe wybory na prezydenta miasta

Nie wiadomo jeszcze, kogo poprze parlamentarna opozycja. Jej przedstawiciele deklarowali, że - podobnie jak w przypadku zeszłorocznych przyspieszonych wyborów na prezydenta Rzeszowa - poparcie wszystkich najważniejszych ugrupowań opozycyjnych (KO, Lewica, Polska 2050, PSL) powinien uzyskać jeden kandydat.

Zapowiadano też, że będzie to osoba związana z obozem zmarłej prezydent Dziedzic. Wcześniej swój start w wyborach ogłosił wiceprezydent Krzysztof Mejer i wszystko wskazywało na to, że to on będzie tym kandydatem, który będzie mógł liczyć na wsparcie głównych partii opozycyjnych. Sytuacja zaczyna się jednak komplikować.

Kandydat na prezydenta Rudy Śląskiej: próbowano mnie zniechęcić

Wszystko dlatego, że drugi z wiceprezydentów za kadencji Dziedzic - Michał Pierończyk - także zdecydował się wystartować w wyborach. - Doszedłem do wniosku, że to jest ten moment, kiedy trzeba rękawicę podjąć i chwycić ten główny ster. Startuję też, by ludziom dać szansę wyboru - mówi w rozmowie z Radiem ZET.

Samorządowiec równocześnie przypomina, że jest rodowitym rudzianinem. Zapewnia też, że jest gotowy współpracować ze wszystkimi kandydatami, bo jego hasło to „Współpraca i rozwój”.

Jak jednak przyznaje, próbowano go odwieść od pomysłu kandydowania na urząd. - Rzeczywiście, takie rozmowy, by mnie zniechęcić, też były. Głównie są to działacze, którzy widzą wybory z perspektywy Warszawy, być może i Katowic. Ale to jednak mieszkańcy Rudy Śląskiej oddają swój głos - podkreśla.

RadioZET.pl/DaK/Twitter

C