Zamknij

Raport podkomisji smoleńskiej. Macierewicz: "Były przynajmniej dwie eksplozje"

18.09.2021 20:32
Antoni Macierewicz podsumował raport podkomisji smoleńśkiej
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z raportu podkomisji smoleńskiej wynika, że przyczyną katastrofy 10 kwietnia 2010 roku były przynajmniej dwie eksplozje; podkomisja zidentyfikowała dźwięk eksplozji w lewym skrzydle, miała ona miejsce jeszcze zanim samolot przeleciał nad brzozą – powiedział PAP Antoni Macierewicz. Zdaniem szefa podkomisji, która badała katastrofę smoleńską, to "główne dowody przesądzające o tym, że to eksplozja zniszczyła samolot".

Katastrofa smoleńska nie będzie już dłużej przedmiotem prac podkomisji badającej jej przyczyny, pod przywództwem Antoniego Macierewicza. Kilka dni temu Macierewicz przekazał w Sejmie, że 10 sierpnia podkomisja przegłosowała raport. – Wszystkie rodziny ofiar katastrofy zostały powiadomione, że raport jest dla nich dostępny i mogą się z nim zapoznać w siedzibie komisji – zaznaczył w sobotniej rozmowie z PAP.

Macierewicz wskazał, że jeszcze przed zahaczeniem o brzozę doszło do pierwszego wybuchu w prezydenckim Tu-154. Raport wskazuje, że po kilku sekundach doszło do kolejnej eksplozji w lewym centropłacie samolotu. Według polityka PiS dowodem na eksplozję jest to, że "pierwsze fragmenty ciał ludzkich znajdują się na samym początku wrakowiska, w miejscu jeszcze, gdzie samolot nie mógł być - gdyby uderzył normalnie w ziemię - rozbity, zniszczony".

Antoni Macierewicz o raporcie podkomisji smoleńskiej: Były przynajmniej dwie eksplozje

Macierewicz poświęca wiele miejsca eksplozji, do której miało dojść przed uderzeniem w brzozę. – Ta eksplozja zniszczyła lewe skrzydło, a miała miejsce, powtarzam, półtorej sekundy - czyli ponad 100 metrów przed miejscem, gdzie rosła brzoza. Eksplozja została odnotowana w rejestratorze głosowym i została przez komisję ukazana, jest to w raporcie. (Została) bardzo dokładnie zanalizowana, dźwięk eksplozji został określony przez porównywanie z dźwiękiem eksplozji materiałów wybuchowych, tych, które zostały znalezione na wraku samolotu, a więc - pentrytu, heksogenu i trotylu – tłumaczył.

Przyczyną katastrofy była eksplozja, a przynajmniej dwie eksplozje - pierwsza w lewym skrzydle, a druga w centropłacie kilka sekund później, która zniszczyła samolot zupełnie i zabiła wszystkich pasażerów oraz załogę

Antoni Macierewicz

Polityk PiS zauważył ponadto, że "lewe drzwi pasażerskie (zostały) wbite na metr głęboko w ziemię z fragmentami ciała ludzkiego, co byłoby niemożliwe bez siły, jaką uruchomiła eksplozja". Według niego "tylko eksplozja mogła doprowadzić do takiego głębokiego wbicia tych drzwi i to już ze zniszczonymi ciałami ludzkimi".

"Rozrzut ciał" na dowód eksplozji oraz "propaganda aparatu Tuska"

Wskazał, że dowodem eksplozji jest też "sposób zniszczenia i rozrzutu ciał pasażerów". – Trzeba koniecznie powiedzieć o tym, że zarówno polskie, jak i natowskie laboratoria zidentyfikowały na szczątkach samolotu materiały wybuchowe - właśnie trotyl, heksogen i właśnie pentryt. Te trzy rodzaje materiałów wybuchowych zostały zidentyfikowane zarówno na szczątkach samolotu znalezionych na wrakowisku, jak i w lewym skrzydle TU-154 numer 102, który wrócił do Polski po remoncie w styczniu 2011 roku – oświadczył.

Zdaniem Macierewicza, to "główne dowody przesądzające o tym, że to eksplozja zniszczyła samolot". – Zniszczenie skrzydła i dźwięk eksplozji nastąpił na co najmniej 100 metrów przed brzozą na działce Bodina, która została wyniesiona do rangi symbolu zniszczenia samolotu przez propagandę rosyjską oraz propagandę aparatu pana Donalda Tuska – stwierdził, nie szczędząc politycznego ataku na byłego premiera z PO.

RadioZET.pl/PAP - Sylwia Dąbkowska-Pożyczka