Wraca sprawa nagrania z Dulkiewicz. Zwolniona pracownica pozywa firmę. Jej adwokatem jest Kacper Płażyński

Błażej Makarewicz
25.03.2019 20:54
Wraca sprawa nagrania z Dulkiewicz. Zwolniona pracownica pozywa firmę. Jej adwokatem jest Kacper Płażyński
fot. Twitter

W poniedziałek mec. Kacper Płażyński złożył w gdańskim sądzie pozew, w którym domaga się od firmy Jeronimo Martins odszkodowania dla byłej pracownicy spółki zwolnionej po tym, jak zarzucano jej upublicznienie nagrań przedstawiających prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz robiącą zakupy w Biedronce.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

8 marca w mediach społecznościowych opublikowano film, powielony potem przez niektóre media, pochodzący z monitoringu jednego z gdańskich sklepów należących do firmy Jeronimo Martins. Na nagraniu widać, jak prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz kupuje alkohol w towarzystwie trzech ochroniarzy. Publikacja wywołała falę komentarzy. Pomorska poseł PO skierowała do szefostwa firmy list, w którym pytała, czy wyciągnięto konsekwencje wobec osoby, która upubliczniła nagranie.

Zobacz także

W poniedziałek mec. Kacper Płażyński zwołał konferencję prasową, na której poinformował, że zgłosiła się do niego kobieta, która została zwolniona ze sklepu, z którego nagranie upubliczniono. Płażyński wyjaśnił, że pracownica nie miała nic wspólnego z wyciekiem filmu. Poinformował, że w poniedziałek złożył w Sądzie Rejonowym Gdańsk Południe pozew przeciwko spółce Jeronimo Martins Polska, będącej właścicielem sieci sklepów Biedronka, w którym domaga się w imieniu klientki odszkodowania w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia za bezprawne, dyscyplinarne zwolnienie z pracy.

"Moja klientka nigdy nie publikowała żadnego filmu w mediach społecznościowych, ani też w żaden inny sposób nie ujawniała tego nagrania, a mimo to właśnie z tego powodu została dyscyplinarnie zwolniona z pracy" – powiedział Płażyński, dodając, że takie uzasadnienie znalazło się w piśmie zawierającym informację o rozwiązaniu umowy o pracę.

Zobacz także

Płażyński dodał, że zwolniona kobieta pracowała w sklepie 12 lat na szeregowym stanowisku, a praca "była dla niej bardzo ważna, stanowiła źródło utrzymania jej rodzina". "Moja klientka stała się ofiarą politycznej wojny" – powiedział Płażyński. "Po opublikowaniu tych nagrań politycy Platformy Obywatelskiej związani z panią prezydent Aleksandrą Dulkiewicz wywierali ogromną publiczną presję na to, aby szybko pracowników Biedronki ukarać, a także napiętnować inne osoby, które zdecydowały się ten film w sieci opublikować" – powiedział Płażyński.

"Te wręcz groźby, które pojawiały się w przestrzeni publicznej, bardzo silne naciski, niewątpliwie miały wpływ na to, że ta sprawa nie została w sposób dostateczny przez firmę Jeronimo Martins zbadana i de facto poszukiwano kozła ofiarnego, jakim stała się moja klientka w tej sprawie zupełnie niewinna" – powiedział też Płażyński.

Płażyński do polityków PO: stańcie w obronie mojej klientki

"Zwracam się do polityków Platformy Obywatelskiej, w szczególności do pani poseł Agnieszki Pomaskiej, ale też do pani prezydent Aleksandry Dulkiewicz, aby publicznie stanęły w obronie mojej klientki. Nie może być tak, że zwyczajni ludzie padają ofiarami wojny polityków Platformy Obywatelskiej" – dodał.

Zobacz także

Płażyński wyraził nadzieję, że firma Jeronimo Martins skontaktuje się z nim, aby tą sprawę "załatwić polubownie". "Nam - stronie powodowej, nie zależy na tym, żeby tą sprawę ciągnąć do sądu, ale będziemy bronić dobrego imienia i godności mojej klientki. Mojej klientce zależy tylko na tym, żeby nie była publicznie napiętnowana za coś, czego nie zrobiła, dlatego czekam na kontakt z tej firmy licząc na to, że szybko naprawimy ten błąd, który się wydarzył" – powiedział dodając, że jego klientka "nie jest w żaden sposób zaangażowana w żadną polityczną działalność". "To jest skromna Polka, która dba o swoje dobre imię" – dodał.

RadioZET.pl/PAP/BM