Zamknij

Mocne słowa na konwencji Lewicy. "Kończy się czas radosnych, potulnych gejów"

Błażej Makarewicz
20.02.2021 19:53
Lewica konwencja dla młodych
fot. Dawid Dobrogowski

Lewica zorganizowała w sobotę konwencję programową, na której przemawiali młodzi ludzie z całej Polski. Wśród zaprezentowanych postulatów pojawiły się punkty dotyczące m.in. budowy tanich mieszkań, wprowadzenia równości małżeńskiej czy wyprowadzenia religii ze szkół. 26-letni Jakub Pietrzak, mówiąc o prawach mniejszości seksualnych, przypomniał, że 70 proc. osób LGBT w Polsce miało myśli samobójcze. - Mamy dosyć polityków, dla których osoby LGBT to zabawna, kolorowa maskotka – podkreślił.

Lewica zorganizowała w Warszawie konwencję programową zaadresowaną do młodego pokolenia. Tym razem, zamiast partyjnych liderów, na scenie przemawiali niemal wyłącznie młodzi ludzie z całej Polski, reprezentujący młodzieżowe organizacje związane z lewicą. 14-letni Maciej Rauhut z Krapkowic opowiedział o tym, jak po protestach związanych z wyrokiem TK w sprawie aborcji, odwiedzili go funkcjonariusze policji. "Powiedzieli mi tylko, że nie mogę pojawić się na strajku w Krapkowicach, bo uznają mnie za organizatora nielegalnego zgromadzenia i postawią przed sądem" - opowiadał.

Klaudia Marek z Łodzi podkreśliła, że udział w protestach po wyroku TK ws. aborcji był koniecznością. "Musiałyśmy wyjść na ulicę. Władza chce z nas zrobić inkubatory. Mam rodzić dzieci za wszelką cenę. Nawet, jeśli umrą po dwóch dniach. Zabierają nam prawo wyboru. Jestem przerażona" - mówiła. Z kolei Matylda Szpila z Krakowa, która bierze udział w strajkach klimatycznych, zwracała uwagę na problemy z suszą, zwiększonymi cenami żywności czy dostępem do wody. Mówiła też o zachęcaniu do korzystania z transportu publicznego, a jako zły przykład podała Kraków, gdzie miasto podwyższa ceny i likwiduje bilety semestralne dla studentów. Łukasz Michnik z Olsztyna mówił o problemach pokoleniowych, m.in. wynajmowaniu małych mieszkań za 2 tys. zł miesięcznie, pracy za niskie wynagrodzenia i kredytach zaciąganych na 30 lat.

Młodzi na konwencji Lewicy: "Nie obchodzą nas partyjne gierki i układy z biskupami"

O prawach mniejszości seksualnych mówił 26-letni Jakub Pietrzak z Warszawy. W jego wystąpieniu dostało się nie tylko rządzącym, Kościołowi i środowiskom skrajnej prawicy, ale i liberalnej opozycji, która w jego ocenie nie zrobiła nic, aby poprawić sytuację osób LGBT w Polsce. "70 proc. osób LGBT ma myśli samobójcze. 70 proc. młodych Polek i Polaków – dzieci, które w zasadzie jeszcze nie zaczęły swojego życia, poważnie myśli o jego zakończeniu, bo każdego dnia przeżywają piekło za to, kim są" - mówił.

26-latek przypomniał o tragicznych historiach osób LGBT, które targnęły się na własne życie. "Wszyscy znamy Dominika z Bieżunia i Milo, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego do Wisły, ale takich osób są setki, tysiące. Wszyscy znamy kogoś takiego. Mamy już tego dosyć. Mamy dosyć nacjonalizmu, homofobii i kłamstwa. Mamy dosyć szczucia na nas i naszych przyjaciół. Mamy dosyć władzy, dla której nie jesteśmy ludźmi, tylko ideologią. Mamy dosyć kościelnych hierarchów, którzy robią wszystko, żeby chronić swoich kolegów-gwałcicieli i mają czelność nas nazywać zarazą" - wyliczał.

Pietrzak ocenił, że kiedy w debacie publicznej wraca temat praw osób LGBT, część opozycji zachowuje się tchórzliwie. "Mamy dość fałszywych sojuszników, którzy tchórzą, zamiast nas wspierać.  Mamy dosyć polityków, dla których osoby LGBT to zabawna, kolorowa maskotka, z którą dobrze zrobić sobie zdjęcie na Marszu Równości (ale tylko w wielkim mieście, tylko przed wyborami), a potem można nas olać. Mamy dosyć obłudy. Mamy dosyć tchórzostwa. Mamy dosyć słuchania o tym, że jesteśmy tematem zastępczym i przeszkodą do wygranej z PiS. Tchórzostwem nigdy nie wygracie!" - stwierdził.

26-latek w mocnych słowach podkreślił, że osoby LGBT w Polsce będą twardo "żądać swoich praw". "Nie będziemy pozdrawiać tych, którzy na Marszach Równości życzą nam śmierci. Którzy rzucają w nas kamieniami, butelkami i słoikami z moczem. Wrzeszczą, grożą nastolatkom gwałtem i pokazują gesty podrzynanego gardła. Przeżyliśmy Białystok, przeżyliśmy Lublin. Przestajemy was prosić o nasze prawa – my żądamy naszych praw. Kończy się czas radosnych, potulnych gejów. Nie obchodzą nas partyjne gierki i układy z biskupami. Idziemy po to, co się nam należy" - podsumował.

Biedroń: stańcie w końcu i nareszcie odważnie po stronie kobiet

Także w sobotę politycy Lewicy zbierali podpisy pod obywatelskim projektem liberalizującym przepisy ws. przerywania ciąży. Joanna Scheuring-Wielgus podkreślała, że "Lewica zawsze mówiła, zawsze mówi i zawsze mówić będzie, że prawa kobiet to prawa człowieka". "Lewica nie potrzebuje 20 lat, żeby się zastanowić, że prawo kobiety do wyboru jest czymś oczywistym. Lewica nie potrzebuje referendów do tego, żeby wiedzieć, że kobieta powinna mieć wybór. Lewica zawsze była po stronie kobiet, Lewica będzie po stronie kobiet. Jesteśmy najbardziej wiarygodnym ugrupowaniem w tej kwestii" - przekonywała.

Robert Biedroń zaznaczył, że Lewica jest jedynym ugrupowaniem, które wsparło projekt obywatelski. "Jesteśmy tu dlatego, żeby pokazać naszą solidarność z tymi kobietami, które dzisiaj głośno krzyczą, a wielu polityków tego nie słyszy" - mówił. "W XXI wieku kobieta ma prawo decydować o swoim życiu i zdrowiu. Kobieta nie musi być ubezwłasnowolniona przez polityka, przez biskupa, jakiegoś konsultanta w podejmowaniu ważnych dla niej decyzji" - podkreślał.

"Dzisiaj mówimy głośno, jasno i wyraźnie: jeżeli chcecie skończyć z piekłem kobiet to stańcie w końcu i nareszcie odważnie po stronie kobiet" - apelował Biedroń. "Żadne referenda, żadne konsultacje z politykiem, z biskupem, z jakimś konsultantem nie są tutaj rozwiązaniem, bo to jest ich życie, ich ciało i ich decyzja - nikogo innego i chcemy takich standardów w Polsce, bo wiemy też, że cały cywilizowany świat wprowadził już te standardy, kiedy to kobieta decyduje o swoim zdrowiu, o swoim ciele i to jej wybór - tylko i wyłącznie" - przekonywał.

RadioZET.pl