Zamknij

PiS nadal szykuje delegację do Smoleńska. Mają lecieć Kaczyński i Morawiecki

02.04.2020 17:47
PiS chce jechać do Smoleńska
fot. Andrzej Iwanczuk/Reporter

Pomimo szalejącej pandemii koronawirusa, władze nie rezygnują z pomysłu wysłania do Rosji delegacji na obchody 10. rocznicy katastrofy w Smoleńsku i 80. rocznicy zbrodni katyńskiej. Mało tego, według informacji "Dziennika Gazety Prawnej', przygotowania trwają, a Ministerstwa Zdrowia nawet nie poproszono o rekomendację dla takiego wyjazdu. 

"Dziennik Gazeta Prawna" poinformował w czwartkowym artykule, że pomimo pandemii koronawirusa, PiS nie porzucił pomysłu, aby część najważniejszych polityków w państwie uczestniczyła w obchodach 10, rocznicy katastrofy w w Smoleńsku oraz 80. rocznicy zbrodni w Katyniu. 

PiS organizuje delegację z Kaczyńskim i Morawieckim do Smoleńska

Według ustaleń gazety, rząd chce, aby do Rosji poleciała delegacja 49 osób z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i premierem Mateuszem Morawieckim na czele. Przewożący ich Boeing 737 miałby wedle planu wylądować w białoruskim Witebsku, a następnie cała grupa miałaby dwoma autokarami udać do oddalonych o 130 km od lotniska Smoleńska i Katynia. Strona polska nie otrzymała jeszcze odpowiedzi od MSZ Białorusi i Rosji na zapytania dot. organizacji obydwu przedsięwzięć. 

W obecnej sytuacji jesteśmy zmuszeni ograniczyć delegację. Będzie czysto państwowa, ok. 50-osobowa [...]  W ograniczonej formie, bez wielkich zgromadzeń, również na miejscu bez szczególnych uroczystości, ale w tym wymiarze musi nastąpić uczczenie 

- mówił ponad tydzień temu w Radiu ZET wicepremier Jacek Sasin. Na pytanie czy faktycznie Jarosław Kaczyński poleci do Rosji, odparł: - Taki był zamiar pana prezesa. Są jednak pewnie problematyczne kwestie.

Nie do końca wiadomo, co się dzieje w Rosji i na Białorusi

"DGP" podkreśla, że nie istnieją wiarygodne statystyki dotyczące stanu epidemiologicznego w rejonach, w które chce udać się wierchuszka PiS, co dodatkowo wzmaga ryzyko przeprowadzenia takiej operacji logistycznej. Dodatkowo przypomina, że Białoruś prowadzi szaloną politykę walki przeciw koronawirusowi. Nadal bowiem nie zawieszono tam np. rozgrywek piłkarskich (a mecze odbywają się przy pełnych stadionach), a tamtejszy prezydent Aleksandr Łukaszenka twierdzi, że najlepszą metodą obrony przeciw COVID-19 jest... 50 gramów wódki. 

Zobacz także

13 kwietnia miały się z kolei odbyć uroczystości upamiętniające inną zbrodnię na polskich oficerach, tym razem w Charkowie. Tam z kolei lecieć miał prezydent Andrzej Duda. Jego rzecznik Błażej Spychalski powiedział w rozmowie z "Dziennikiem", że przedsięwzięcie nie zostało na razie anulowane, ale przygotowania do jego realizacji zawieszono. 

Ministerstwo Zdrowia: rząd uprawia hazard

Co ciekawe, pomysł wylotu na wschód Europy, praktycznie nie był konsultowany z Ministerstwem Zdrowia, które - co logiczne - nie miało możliwości wydania rekomendacji za lub przeciw takim planom. A ryzyko zakażenia się (np. poprzez kontakt z potencjalnie zakażonymi pogranicznikami) jest ogromne. 

Brak informacji na temat tego, co tak naprawdę dzieje się za naszą wschodnią granicą, powinien być wystarczającą rekomendacją, by definitywnie zrezygnować z wyjazdu [...] Planując wylot, rząd uprawia hazard. Ta decyzja jest podejmowana bez szacowania ryzyka

- przekonuje w rozmowie z "DGP" jeden z rozmówców z MZ. Co ciekawe, w delegacji pierwotnie mieli się znaleźć także przedstawiciele partii opozycyjnych, ale od razu uprzedzono ich, że do wyjazdu może nie dojść. 

MSZ odsyła do KPRM, ta milczy

"Przygotowanie ewentualnej wizyty wymaga, by wcześniej na miejscu pojawili się funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa (choćby w celu oceny stanu lotniska i miejsca uroczystości). Rosjanie muszą zdjąć z gości obowiązek kwarantanny od razu po przekroczeniu granicy białorusko-rosyjskiej. Biorąc pod uwagę lokalne regulacje. ta zgoda wcale nie jest oczywista" - czytamy w artykule "Dziennika Gazety Prawnej'. 

Zobacz także

„Uprzejmie informujemy, że skierowane pytania znajdują się w kompetencji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów” - taką odpowiedź uzyskała z kolei redakcja "DGP" od Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nikt z KPRM ani też np. rzecznik rządu nie ustosunkował się do wysuniętych przez dziennikarzy zapytań.  

Zobacz także

Przypomnijmy, że 10 kwietnia 2010 roku samolot TU-154 z 96 osobami na pokładzie (w tym prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz jego małżonką Marią), lecący na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, rozbił się podczas próby lądowania na lotnisku w rosyjskim Smoleńsku. Zginęli wszyscy, którzy podróżowali wówczas maszyną. 

RadioZET.pl/Dziennik Gazeta Prawna