Zamknij

Grodzki poddał się testom na koronawirusa. Potwierdził, że był we Włoszech

09.03.2020 21:30
Koronawirus. Tomasz Grodzki był we Włoszech. Marszałek poddał się testom na koronawirusa
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Tomasz Grodzki jest już po testach na obecność koronawirusa. Marszałek Senatu, który przebywał ostatnio we Włoszech i Japonii, był z tego powodu atakowany m.in. przez Adama Bielana, który zarzucał mu ryzykowanie zdrowiem najbliższych współpracowników, senatorów i dziennikarzy. W poniedziałek wieczorem Grodzki opublikował wyniki badań, a do Bielana skierował kilka słów.

Tomasz Grodzki odwiedził niedawno ogarnięte epidemią koronawirusa Włochy. Wcześniejsze doniesienia mediów potwierdził w poniedziałek po południu w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Przypomnijmy, że pod względem liczby zakażeń i zgonów Włochy zajmują w poniedziałek drugie miejsce - po Chinach. Tylko w ciągu ostatniej doby zmarło tam 133 zakażonych.

- Docierają do nas informacje kolportowane przez media, że w ostatnim tygodniu we Włoszech przebywał z wizytą prywatną marszałek Senatu Tomasz Grodzki – mówił w poniedziałek podczas konferencji prasowej rzecznik sztabu Andrzeja Dudy, Adam Bielan. – Pan marszałek nie odpowiada na pytania dziennikarzy czy rzeczywiście był we Włoszech i zaryzykował zdrowiem nie tylko swoim, ale oficerów SOP, którzy mu - jak wiemy - cały czas muszą towarzyszyć i jednocześnie zaryzykował zdrowiem senatorów, bo przyjechał prosto z lotniska na posiedzenie Senatu oraz wszystkich reporterów, którzy obsługują posiedzenia Senatu - kontynuował na konferencji rzecznik sztabu Dudy. Bielan dodał, że opinia publiczna „ma prawo wiedzieć czy trzecia osoba w państwie postępuje zgodnie z zaleceniami lekarzy, GIS, który już od dawna odradza podróżowanie do Włoch”.

Wcześniej portal TVP info podał nieoficjalnie, że Grodzki po wylądowaniu na warszawskim Okęciu odmówił wypełnienia karty lokalizacji pasażera, co motywował faktem, że jest osobą publiczną. Kartę miał uzupełnić dopiero po naciskach personelu medycznego. Grodzki w rozmowie z "DGP" zapewnił, że - jak czytamy - mając wiedzę o podjętych pracach nad specustawą koronawirusową, skrócił swój urlop kilka dni, by Senat jak najszybciej przyjął te regulacje, a sama ustawa mogła wejść w życie bez zbędnej zwłoki.

W poczuciu odpowiedzialności poddałem się badaniu na obecność koronawirusa i upubliczniam jego wynik

- napisał Grodzki w poniedziałek późnym wieczorem. Jak dodał, apeluje do Bielana, by ten nie siał paniki i „nie odwracał uwagi od problemów własnego obozu politycznego w kampanii prezydenckiej". 

Na odpowiedź nie musiał długo czekać. „Cieszę się, że Pańskie skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie nie zakończyło się infekcją. Mam nadzieję, że dotyczy to również oficerów SOP, którzy towarzyszyli Panu w prywatnym wyjeździe do Włoch. PS. Uwagi o sianiu paniki proszę przekazać pani Kidawie-Błońskiej” – napisał Bielan.

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/DGP/Twitter