Zamknij

Krystyna Pawłowicz w hotelu. Właściciel: Działamy w celach leczniczych

07.02.2021 18:57
Właściciel hotelu tłumaczy, że działa zgodnie z prawem
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER

Właściciel hotelu, w którym zatrzymała się Krystyna Pawłowicz, potwierdził, że prowadzi działalność leczniczą, a w budynku nie doszło do pożaru, a zadymienia. "Nie było też ewakuacji gości" - powiedział w niedzielę PAP dyrektor hotelu "Malinowy Zdrój" Paweł Patrzałek.

Krystyna Pawłowicz odwiedziła hotel „Malinowy Zdrój”. Pobyt sędzi Trybunału Konstytucyjnego wywołał ogromne kontrowersje, za sprawą obostrzeń, które obecnie uniemożliwiają świadczenie usług w branży hotelarskiej.

Sama Pawłowicz odparła ataki przekonując, że wizytowała hotel w celach medycznych, na co akurat - jej zdaniem - zezwala wyjątek od obostrzeń. "Podstawą mojego obecnego pobytu od 31 stycznia br. jest skierowanie lekarskie, wystawione w związku ze stanem zdrowia" – napisała w komentarzu dla Polskiej Agencji Prasowej. "Od 21 stycznia zgodnie z prawem przyjmuje on pacjentów na zabiegi rehabilitacyjne. Noclegi związane są wyłącznie z w/w świadczeniami zdrowotnymi, a inne udogodnienia nie są dostępne dla kuracjuszy" - zaznaczyła Pawłowicz.

Krystyna Pawłowicz w hotelu "Malinowy Zdrój". Właściciel: Działamy zgodnie z prawem 

Podobny komentarz w sprawie przekazał PAP właściciel hotelu. Zaznaczył, że prowadzi on działalność leczniczą i działa zgodnie z obowiązującymi przepisami. W kontekście pożaru, przez który Polska dowiedziała się o wizycie Pawłowicz w hotelu, właściciel mówił, iż doszło do zadymienia, a nie zajęcia się ogniem budynku.

Patrzałek podkreślił, że placówka działała legalnie, zgodnie z rozporządzeniem z 21 grudnia. "Dopuszczalne jest prowadzenie działalności hotelarskiej pacjentów i ich opiekunów w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej w obiekcie wykonującym działalność leczniczą. My, jako spółka jesteśmy już od 15 lat, od rozpoczęcia działalności, zarejestrowani w rejestrze podmiotów wykonujących działalność leczniczą prowadzonym przez wojewodę świętokrzyskiego" - wyjaśnił szef hotelu.  

Szef hotelu: Nie było pożaru i ewakuacji, jedynie zadymienie 

"Ta skrzynka się nam troszkę spaliła i zadymiła się część rehabilitacyjna w hotelu, czyli oddzielny boczny budynek w części hotelowej. Musieliśmy wezwać straż pożarną, dlatego, że to zadymienie było dość duże. Nie było pożaru jako takiego, ale przyjechała straż pożarna i pomogła nam oddymić te pomieszczenia" - relacjonował. 

RadioZET.pl/PAP

C