Zamknij

Zerwanie koalicji mało realne? Wznowienie rozmów możliwe w ciągu 2-3 tygodni

19.09.2020 16:31
Zjednoczona Prawica PiS Solidarna Polska Porozumienie
fot. JACEK DOMINSKI /REPORTER

Koalicja Zjednoczonej Prawicy od kilku dni tkwi w zawieszeniu, ale nieoficjalnie politycy związani z obozem władzy przekonują, że trwałe zerwanie współpracy jest mało prawdopodobne i w ciągu najbliższych 2-3 tygodni negocjacje koalicyjne zostaną wznowione. W rozmowie z RadiemZET.pl Jan Strzeżek z Porozumienia zapewnia, że Zjednoczona Prawica pomimo różnic będzie dalej funkcjonować. Z kolei w ocenie Artura Dziambora z Konfederacji, opcja zerwania koalicji byłaby niekorzystna dla wszystkich jej stron więc jest mało realna.

Kryzys w obozie Zjednoczonej Prawicy trwa od kilku dni, ale emocje zdają się powoli opadać. - Rozmowy koalicyjne powinny trwać. Jesteśmy gotowi rozmawiać. Tego wymaga interes Polski – przekonywał dziś na antenie Radia ZET wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik z Solidarnej Polski. W podobnym tonie wypowiadał się szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber (PiS). - Teraz wiele jest w rękach naszych partnerów w koalicji. Jeżeli by to próbować jakoś metaforycznie opisywać, to jesteśmy w stanie separacji, ale z separacji można przejść w dwie strony – mówił w piątek.

Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że faktyczną przyczyną konfliktu w obozie Zjednoczonej Prawicy nie była ani ustawa o ochronie zwierząt ani projekt dotyczący bezkarności urzędników. Przedłużające się negocjacje koalicyjne między PiS, Solidarną Polską i Porozumieniem, a ostatecznie ich zawieszenie, wynikały przede wszystkim ze zbyt wygórowanych żądań mniejszych partnerów i personalnego sporu na linii Morawiecki-Ziobro. Nie jest też żadną tajemnicą, że „twarde jądro” PiS nie akceptuje rosnących ambicji i roszczeniowej postawy Zbigniewa Ziobry i najchętniej podziękowałoby mu za współpracę w ramach rządu. W rzeczywistości może się to jednak okazać zbyt trudne. Jak nieoficjalnie zapewniają politycy z kręgu władzy, sytuacja w koalicji powoli wraca do normy i najpóźniej za 2-3 tygodnie rozmowy koalicyjne powinny zostać wznowione.

Koniec koalicji Zjednoczonej Prawicy? Jan Strzeżek dla RadioZET.pl: Polacy nie chcą żebyśmy rozmawiali o nowych wyborach

W ocenie polityka Porozumienia Jana Strzeżka, koalicja Zjednoczonej Prawicy pomimo chwilowego kryzysu nadal będzie funkcjonować. – Od sześciu lat wygrywamy wszystkie wybory, niecały rok temu uzyskaliśmy kolejny mandat zaufania od Polaków, który pozwolił nam samodzielnie jako Zjednoczonej Prawicy sprawować rządy. To jest w skali Polski sytuacja absolutnie unikalna, żeby ten samochód polityczny mógł drugi raz z rzędu wygrać i rządzić samodzielnie. W tej chwili Polacy oczekują od nas żebyśmy realizowali ten program, z którym szliśmy do wyborów – zapewnia w rozmowie z RadiemZET.pl.

Polityk Porozumienia mówi wprost, że w toku prac koalicyjnych często pojawiają się rozmaite różnice. - Oczywiście mamy pewne różnice w poglądach, bo gdybyśmy mieli na każdą sprawę identyczne spojrzenie to bylibyśmy w jednej partii. Te trzy środowiska, które tworzą Zjednoczoną Prawicę – PiS, Porozumienie i Solidarna Polska są w stanie cały czas pozyskiwać nowych wyborców i są w stanie na tyle dobrze rządzić Polską, żeby wygrać kolejne wybory – przekonuje.

W piątek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska przyznała na antenie Polskiego Radia 24, że koalicja Zjednoczonej Prawicy już nie istnieje. Podobnie wcześniej wypowiadali się inni politycy PiS, m.in. Marek Suski i Ryszard Terlecki. Jan Strzeżek z Porozumienia jest jednak innego zdania. – Fakty są takie, że przedstawiciele wszystkich trzech stronnictw zasiadają wspólnie w rządzie Zjednoczonej Prawicy i mam głęboką nadzieję, że w najbliższym czasie negocjacje koalicyjne zostaną wznowione i dalej będziemy mogli służyć Polsce – mówi w rozmowie z naszym portalem.

Zobacz także

Jak dodaje, scenariusze rządu mniejszościowego i przyspieszonych wyborów są w tej chwili mało prawdopodobne.

Jesteśmy w trakcie kryzysu gospodarczego wywołanego epidemią Covid-19 i wiem, że Polacy nie chcą żebyśmy w tej chwili rozmawiali o nowych wyborach, a żebyśmy dalej pracowali, aby skutki epidemii były odczuwane jak najlżej.

Jan Strzeżek dla RadioZET.pl

Co, jeśli jednak Jarosław Kaczyński zerwie koalicję Zjednoczonej Prawicy i zdecyduje się na nowe wybory parlamentarne? Czy formacja Jarosława Gowina jest gotowa na samodzielny start? - W 2018 roku Porozumienie Jarosława Gowina wystawiło swój własny komitet i w wielu miejscach w Polsce byliśmy w stanie zdobywać mandaty na różnych szczeblach samorządu. Mam wrażenie, że teraz rozmowa na temat przyspieszonych wyborów jest absolutnie bezzasadna, a my do wyborów w 2023 roku na pewno będziemy gotowi wystartować – przekonuje Strzeżek.

Zbigniew Ziobro odejdzie z rządu? Artur Dziambor dla RadioZET.pl: Kaczyński jest skazany na Ziobrę. Wkrótce się dogadają

- W momencie, gdy doszło do nowego rozdania, czyli już po wyborach prezydenckich, mniejsi koalicjanci zażądali większego zysku z wygranych wyborów – zauważa w rozmowie z RadiemZET.pl Artur Dziambor z Konfederacji. - Oznacza to nie tyle ministerialne stanowiska, choć oczywiście wszystkim zależało, aby poszerzyć swoje wpływy, ale przede wszystkim liczbę swoich ludzi w spółkach skarbu państwa. W odpowiedzi na to, Jarosław Kaczyński wymyślił, że będzie redukcja ministerstw. Koalicjanci PiS dostrzegli, że rozpoczęli negocjacje wysoko zawieszając poprzeczkę, a okazuje się, że ostatecznie mają mieć mniej, a nie więcej. Z kolei Zbigniew Ziobro widział, że wszystkie kroki, które do tej pory podejmował Jarosław Kaczyński, szły w kierunku wzmocnienia Mateusza Morawieckiego. A Ziobrze nie zależy na silnej pozycji Morawieckiego, wprost przeciwnie, więc musiał przejść do działania. I tak od słowa do słowa nagle okazuje się, że przez fermy norek upadnie rząd – twierdzi nasz rozmówca.

Zobacz także

W ocenie Dziambora, finalnie podmioty tworzące rząd Zjednoczonej Prawicy dogadają się i kryzys zostanie zażegnany. – Jestem przekonany, że PiS dogada się z Solidarną Polską i Porozumieniem, bo ostatecznie to jednak Kaczyński ma taki „czerwony guziczek”, co jak go naciśnie to Ziobro i Gowin kończą kariery. Gdyby mieli przecież wystartować sami, to wiemy, że Porozumienie i Solidarna Polska mają wartość wyborczą na poziomie jednego procenta – twierdzi polityk.

Jak dodaje, mało prawdopodobna wydaje się także dymisja Zbigniewa Ziobry. – Gdyby Ziobro stracił stanowisko to doszłoby do takiego zaburzenia „paktu o nieagresji”, że nie byłoby już o czym rozmawiać. Ambicją Ziobry jest przecież, żeby już zawsze być ministrem sprawiedliwości albo ewentualnie premierem. To jest też cel istnienia jego partii, aby gwarantować mu stanowisko ministra i możliwość rozgrywania na tym polu spraw po swojemu. Natomiast samodzielna wartość Solidarnej Polski na otwartym rynku jest taka, że jej nie ma – mówi poseł Konfederacji.

Zobacz także

Polityk nie wierzy także w warianty rządu mniejszościowego i opcję atomową w postaci przyspieszonych wyborów parlamentarnych. - Rząd mniejszościowy nie wchodzi w grę, bo Jarosław Kaczyński nie jest samobójcą i wie doskonale, że rządy mniejszościowe w Polsce bardzo źle się kończą. Przyspieszone wybory są z kolei bardzo ryzykowne ze strony PiS, choć z drugiej strony Kaczyński ma świadomość, że to on jest PiS-em i to on jest dysponentem 40 proc. poparcia. Aczkolwiek jest to też scenariusz z gatunku fantastyki.

Nie ma o czym dyskutować. Kaczyński jest skazany na Ziobrę i zakładam, że się wkrótce dogadają. Inną opcją są nowe wybory, które PiS może i by wygrał, ale nie wiadomo, czy miałby 230 posłów.

Artur Dziambor dla RadioZET.pl

Czy w przypadku przyspieszonych wyborów, Ziobro i Gowin mogliby liczyć na wspólne listy z Konfederacją? Według Artura Dziambora różnice są tutaj zbyt duże, a Konfederacja jest nastawiona wyłącznie na samodzielny start. - Konfederacja jest partią antysystemową. A SP i Porozumienie to politycy systemowi do szpiku kości. To nie są ludzie od nas i to nie są ludzie, którzy rozumieją to, co rozumiemy my. Oczywiście jesteśmy w stanie się od czasu do czasu zgodzić, jak np. w przypadku ustawy o przemyśle futerkowym, czy walki o likwidację aborcji eugenicznej, ale nie ma między nami zgody w podejściu do gospodarki. Solidarna Polska to jest partia gospodarczo socjalistyczna, lewicowa. Z kolei Porozumienie jest partią wolnorynkową, ale tylko deklaratywnie i bezobjawowo. Jedyną pożyteczną rzeczą jaką do tej pory zrobił Gowin, to fakt, że nie dopuścił, aby zlikwidowano 30-krotność ZUS-u. To jedyna zasługa na polu, na którym jest bardzo dużo mocnych plam – stwierdza w rozmowie z RadiemZET.pl poseł Konfederacji.

Co dalej z koalicją PiS – Solidarna Polska – Porozumienie? Decyzje w poniedziałek

Sejm uchwalił w piątek nowelę ustawy o ochronie zwierząt, autorstwa PiS, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenia uboju rytualnego. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu.

Posłuchaj podcastu

Przedstawiciele PiS poinformowali po tym głosowaniu, że koalicja Zjednoczonej Prawicy została zerwana. Dalsze losy koalicji mają być omawiane - jak zapowiedział wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki - w poniedziałek przez kierownictwo PiS.

Jak zapewniał dziś na antenie Polskiego Radia 24 Antoni Macierewicz, jest on optymistą, jeśli chodzi o rządy polskiej prawicy. "Jestem przekonany, że one będą trwałe i stabilne po uporządkowaniu tej sceny, która nastąpi w najbliższym czasie" - powiedział. Jak dodał, więcej informacji należy spodziewać się po poniedziałku, kiedy ma się spotkać kierownictwo PiS.

RadioZET.pl/ Błażej Makarewicz