Zamknij

Kryzys w rządzie. Tusk nie wierzy we wcześniejsze wybory. "Gra pozorów"

20.09.2020 21:46
Donald Tusk
fot. Mateusz Słodkowski/AFP/East News

Jestem prawie pewien, że Jarosław Kaczyński nie odważy się rozpisać nowych wyborów - powiedział w niedzielę b. premier, szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk. - Jarosław Kaczyński straszy swoich kontrahentów politycznych - dodał, komentując w ten sposób najnowsze doniesienia na temat kryzysu w rządzącej od 2015 roku koalicji Zjednoczonej Prawicy. 

Donald Tusk był gościem programu "Fakty po Faktach" w TVN24. Były premier i szef Rady Europejskiej, a obecnie przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej ocenił, że obecny konflikt w obozie Zjednoczonej Prawicy nie jest sporem pomiędzy dobrym politykiem a złym.

Zobacz także

- Z punktu widzenia interesów kraju zdaje mi się mało istotne to, który (Kaczyński czy szef SP Zbigniew Ziobro) weźmie górę - mówił. - Zbigniew Ziobro znany jest z takiego dość bezwzględnego cynizmu i gotowości używania wszystkich innych instrumentów władzy, ale Kaczyńskiemu też niewiele brakuje, żeby na taki tytuł pierwszego cynika w polskiej polityce zasłużyć - dodał.

Kryzys w rządzie. Tusk nie wierzy we wcześniejsze wybory

Tusk skomentował także medialne doniesienia oraz niektóre wypowiedzi polityków PiS, sugerujących możliwość przeprowadzenia przedterminowych wyborów w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Stwierdził, że Kaczyński "nie będzie ryzykował tego, co ma w ręku", bo "ryzykowanie tego wydaje się irracjonalne".

Zobacz także

- Nie sądzę, aby chciał powtórzyć eksperyment polityczny, jakim byłyby wcześniejsze wybory (...) Sądzę, że Jarosław Kaczyński straszy swoich kontrahentów politycznych - przede wszystkim pana Ziobrę. Natomiast jestem prawie pewien, że nie odważy się rozpisać wcześniejszych wyborów właśnie w tej chwili" - oceniał Tusk. - Jest to trochę gra pozorów i szantaż bez pokrycia - dodał.

- Mam świeżo w pamięci wcześniejsze wybory w roku 2007, mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński dobrze pamięta tę przegraną i utratę władzy. Właściwie zupełnie niepotrzebnie, miał w ręku, tak jak dzisiaj, prawie wszystko - powiedział Tusk. 

Zobacz także

Jak mówił w TVN24, Jarosław Kaczyński "na pewno jest wściekły, że dzisiaj ktoś w sposób demonstracyjny, widoczny publicznie, stawia mu opór". - On to zawsze traktował jako coś upokarzającego, jeśli nie miał dominacji nad wspólnikami, cierpiał wręcz fizycznie - ocenił Donald Tusk. W jego opinii, "wydaje się, że Kaczyński ma wszystkie karty w ręku, oprócz tej jednej: domniemanych materiałów, haków".

Opozycja gotowa na ew. wybory?

Pytany natomiast przez prowadzącego program Piotra Kraśkę, czy jego zdaniem opozycja ma energię, by wygrać przyszłe wybory, Tusk odniósł się do zapowiedzi szefa PO Borysa Budki o rozpoczęciu procesu konsultacji ws. wyłonienia większości parlamentarnej.

- Przestrzegałbym o budowie rządu wszystkich dzisiaj w parlamencie przeciwko PiS. Uważam, że sytuacja w kraju jest tak poważna, że żeby rządzić trzeba mieć naprawdę dobry, silny mandat i dobrą, silną ekipę. Mówiąc wprost, żeby rządzić w trudnych sytuacjach trzema mieć mandat z wygranych wyborów - powiedział b. premier.

Zobacz także

Oceniając obecną kondycję opozycji Tusk powiedział, że namawiałby wszystkich jej liderów do wspólnego działania. - Żeby wyrzucili jakiekolwiek negatywne emocje wobec swoich konkurentów, ale również potencjalnych sprzymierzeńców po tej demokratycznej stronie opozycji - mówił Tusk. Jak dodał, od tego zacząłby przygotowania do wspólnego przejęcia władzy.

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy. Solidarna Polska i Porozumienie odłączą się od PiS

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.

Zobacz także

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział w piątek dziennikarzom w Sejmie, że prowadzone od dwóch tygodni "mozolne rozmowy", które miały doprowadzić do rekonstrukcji rządu, załamały się po głosowaniach ws. ustawy, na której PiS zależało. Zapytany, co musiałby zrobić lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, żeby sytuacja się zmieniła, odpowiedział, że teraz nie wie. - Wszystkie nasze ustalenia zawisły w próżni w pewnym sensie - dodał.

Pytany zaś, jakie PiS ma zarzuty pod adresem Zbigniewa Ziobry, Terlecki wskazał dwa. - Jeden to, że tak trudno było się dogadać i nasi koalicjanci wciąż zgłaszali nowe oczekiwania. Z każdym dniem pojawiały się nowe pola niezbędne do negocjacji, co było trochę irytujące. No i wczorajsze zachowanie - powiedział wówczas szef klubu PiS.

RadioZET.pl/PAP/TVN24