Zamknij

Kwiatkowski: nie po to wydają miliony, żeby podsłuchiwać trzy osoby

14.01.2022 19:56
Krzysztof Kwiatkowski
fot. Radio ZET

Widzimy dzisiaj panikę, obawę i strach przed tym, żeby ktoś tę sprawę wyjaśnił i pokazał, jaka jest prawda. Czy to wskazuje na to, że to było zgodne z przepisami prawa? Nie. To wskazuje na to, że tam był szwindel - powiedział w podcaście Machina Władzy w RadioZET.pl senator Krzysztof Kwiatkowski. Polityk komentował w ten sposób aferę związaną z podsłuchami i systemem Pegasus.

Senator Krzysztof Kwiatkowski, który był gościem podcastu Machina Władzy w RadioZET.pl, odniósł się do najnowszych faktów dotyczących podsłuchów i wykorzystywania systemu do inwigilacji Pegasus.

- Dzisiaj wiemy po pierwsze, że mamy ten system, co z radością potwierdził obywatelom wicepremier Jarosław Kaczyński. Pewnie większość Polaków tej radości nie podziela, że służby specjalne mogą tak głęboko wchodzić w nasze życie, bo przecież teraz telefony komórkowe służą nie tylko do rozmów telefonicznych. Ja mogę powiedzieć, że mam telefon komórkowy jako budzik przy łóżku w sypialni i takie poczucie, że Wielki Brat mógł mi towarzyszyć w sypialni, w toalecie i każdym miejscu intymnym, dla mnie osobiście krzepiącym nie jest. Teraz wchodząc do toalety zostawiam komórkę przed, bo mam takie przekonanie, że przynajmniej w tym miejscu chciałbym osobiście załatwiać swoje potrzeby - ironizował polityk.

Kwiatkowski: eksperci z Citizen Lab przyjęli zaproszenie ze strony senackiej komisji

Senator stwierdził, że w Polsce podsłuchiwani są funkcjonariusze państwowi. - Nie odczuwam obaw wobec siebie. Odczuwam obawy o demokrację. Jeśli dzisiaj mamy informację, że podsłuchiwana mogła być pani prokurator Wrzosek, wobec której nie ma żadnych informacji, żeby popełniła jakiekolwiek przestępstwo. Chyba, że przestępstwem jest to, że jako prokurator próbowała wyjaśnić, czy procedury sejmowe były zgodne z przepisami prawa, bo wszczęła postępowanie, nic więcej. Już w oparciu o to wszczęto wobec niej postępowanie dyscyplinarne. Proszę zwrócić uwagę, w państwie polskim podsłuchuje się własnych funkcjonariuszy, czyli prokuratora - podkreślił.

CAŁA ROZMOWA Z SENATOREM KRZYSZTOFEM KWIATKOWSKIM

Posłuchaj podcastu

Zdaniem Kwiatkowskiego, komisja senacka ds. Pegasusa ma szanse bardzo dużo wyjaśnić. - Komisja senacka, zgodnie z prawem, może wzywać każdego funkcjonariusza publicznego. Nie ma jednego elementu: sankcji karnej za to, że ten wezwany funkcjonariusz się nie stawi. Ale to dla nas, dla obywateli, będzie czytelny sygnał. Jeżeli pan wiceminister Woś, czy ministrowie nadzorujący służby specjalne, nie będą chcieli przyjść na posiedzenie komisji, to dla wszystkich powinien być to sygnał: tak, oni mają coś za uszami. Czasami obraz ma dziesięć razy większą wymowę niż słowa. Jeżeli zobaczymy tę komisję, a z drugiej strony puste krzesło, to będzie rzecz, która będzie nie mówić, a wręcz krzyczeć - zauważył polityk.

Wiadomo już, że pierwszymi osobami, które wystąpią przed senacką komisją, będą międzynarodowi eksperci. - Mamy informację, że międzynarodowi eksperci z laboratorium Citizen Lab z Toronto przyjęli zaproszenie ze strony senackiej komisji i opowiedzą, jak udało się ujawnić, że te telefony prokurator Wrzosek, czy senatora Brejzy, zostały zainfekowane Pegasusem, bo nie o prostych podsłuchach tu mówimy. Ta komisja naprawdę ma co robić - ocenił.

"Dostarczyli wiedzy służbom specjalnym innego państwa o polskich obywatelach"

Kwiatkowski stwierdził, że Izrael musiał mieć "możliwość weryfikacji tego, co robiły polskie służby". - Rodzi się kolejne pytanie. De facto dostarczyliśmy w ten sposób wiedzy służbom specjalnym innego państwa o polskich obywatelach. To jest sytuacja absolutnie niedopuszczalna. Z każdym dniem, kiedy się o tej sprawie dowiadujemy, wychodzą na jaw nowe okoliczności. Przecież wiemy, że jeżeli ktoś wydaje na zakup jakiegoś systemu ogromne miliony naszych, publicznych pieniędzy, to nie po to, żeby podsłuchiwać 3 osoby. Wiemy, że tych osób było więcej. Nie mam żadnych wątpliwości, że w miarę upływu czasu, do tych nazwisk będą dochodzić kolejne. Mówię to z ogromnym smutkiem - przyznał.

Według senatora, sprawa dotycząca podsłuchów to kompromitacja polskich służb. - Ci, którzy korzystali z Pegasusa, uważali, że nie zostawia to żadnych śladów. Dzisiaj już wiemy, że zostawia to ogromną ilość śladów. Ci, którym się tak wydawało, to kompletni dyletanci, albo mówiąc językiem filmowym Gang Olsena, który w Polsce odpowiada za służby. Im się wydawało, że będą podsłuchiwać i nikt o tym nie będzie wiedzieć. Mając operatora zewnętrznego, który serwisował tę usługę, bo oni nie kupili systemu, tylko usługę podsłuchiwania konkretnych numerów. To świadczy o kompletnym idiotyzmie i zerowej wiedzy informatycznej - stwierdził polityk.

- Już wiemy, że nielegalnie przekazano pieniądze. Z nielegalnie przekazanych pieniędzy zakupiono ten system. A za chwilę się dowiemy, kogo podsłuchiwano i uzyskamy odpowiedź na to, czy było to robione zgodnie z przepisami prawa obowiązującymi w Polsce - dodał Krzysztof Kwiatkowski.

RadioZET.pl

C