Zamknij

Kwiatkowski pokazał dokumenty ws. zakupu Pegasusa. "Naruszyli prawo albo działali na jego granicy"

18.01.2022 13:51
Krzysztof Kwiatkowski
fot. Jacek Dominski/REPORTER

Krzysztof Kwiatkowski ujawnił we wtorek senackiej komisji ds. Pegasusa faktury z zakupów sprzętu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. - Środki z Funduszu Sprawiedliwości nie mogły zostać przekazane CBA - podkreślił senator niezależny. Przyznał też, że gdy był prezesem NIK, w prokuraturze zostały złożone dwa zawiadomienia o przestępstwie w związku z transakcją, która - jak się potem okazało - była zakupem Pegasusa. - Oba zostały umorzone - dodał. 

Jak ustalili analitycy z kanadyjskiej grupy Citizen Lab, system operacyjny Pegasus został wykorzystany do inwigilacji opozycji. Wśród podsłuchiwanych byli senator Krzysztof Brejza oraz prokurator Ewy Wrzosek i mec. Roman Giertych. Zdaniem CL, telefon Brejzy hakowano ponad 30 razy w czasie, gdy uczestniczył on w dwóch kampaniach wyborczej, a w trakcie jednej z nich był szefem sztabu KO. 

Senator K. Kwiatkowski przed komisją Senatu ws. Pegasusa

We wtorek wyjaśnienia komisją senacką, powołaną w celu zbadania sprawy inwigilacji Pegasusem, składał senator niezależny Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK w latach 2013-19, który wcześniej poinformował, że został oficjalnie zwolniony z tajemnicy kontrolerskiej przez swojego następcę Mariana Banasia. Pytany o okoliczności zakupu systemu Pegasus przez polskie służby, poinformował, że na początku 2018 roku NIK przeprowadził kontrolę z wykonania budżetu państwa. 

- W konkluzji z tej kontroli stwierdziliśmy, że środki z Funduszu Sprawiedliwości nie mogły zostać przekazane CBA, gdyż zgodnie z ustawą o CBA działalność Biura jest finansowana wyłącznie ze środków budżetu państwa, a środki państwowego budżetu celowego takimi środkami nie są  - powiedział senator. 

Były szef NIK ujawnił przy tym kopię rachunku z Narodowego Banku Polskiego, która ma poświadczać, że doszło do przelewu z Ministerstwa Sprawiedliwości na rachunek CBA. Rachunek został wystawiony w ramach realizacji umowy między Funduszem Sprawiedliwości a CBA.

Faktura została opisana jako "potwierdzenie zakupu środków techniki specjalnej służącej do wykrywania i zapobiegania przestępczości". Zdaniem Kwiatkowskiego na fakturze nie ma nazwy systemu Pegasus, ponieważ - jak ocenił - starano się ukryć faktyczny cel zakupu. - Nikt tą nazwą się nie posługiwał. Tę nazwę, w mojej ocenie, starano się świadomie ukryć - dodał senator. Według Kwiatkowskiego pod oświadczeniem na fakturze podpisali się: były szef CBA Ernest Bejda i były dyrektor biura finansów CBA Daniel Art.

Kwiatkowski przedstawił też dokument, tzw. kwartalną informację o wykorzystaniu środków otrzymanych z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym, potwierdzający, że środki te zostały wykorzystane. - Ten dokument potwierdza otrzymanie środków przeznaczonych na zadanie zgodnie z zawartą umową. Oczywiście mówimy o umowie, w oparciu o którą doszło do zakupu środków techniki specjalnej, służących do wykrywania i zapobiegania przestępczości, a mówiąc w praktyce - inwigilacji obywateli - powiedział.

To jest suma 25 mln zł. [...] W oparciu o jawne dokumenty mogę powiedzieć, że to nie był cały koszt zakupu tego systemu. [...] To, że kontrolerom NIK-u udało się wychwycić ten zakup, jest efektem tego, że beneficjent, czyli CBA, przekazało potwierdzenie - poinformowało o wykorzystaniu i zrealizowaniu umowy z Funduszem Sprawiedliwości

Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny

- Ten dokument udało się NIK zidentyfikować i dzięki niemu polscy obywatele dzisiaj mogą się o nim dowiedzieć, dlatego że jest w jawnych dokumentach z kontroli Funduszu Sprawiedliwości, które negatywnie oceniliśmy - dodał b. szef NIK.

Wskazał też, że na fakturze firmy, która dostarczała produkt, jest napisane, że "faktura dotyczy zakupu systemu współfinansowanego ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonych, czyli tzw. Funduszu Sprawiedliwości i faktura uregulowana została w całości, tj. pierwsza transza, bezpośrednio ze środków Funduszu Specjalnego". - Ci, którzy te decyzje podejmowali i ci, którzy te decyzje realizowali, mają - moim zdaniem - co najmniej świadomość, że naruszyli prawo, albo działali na jego granicy" - podkreślił Kwiatkowski.

Kwiatkowski o zawiadomieniach do prokuratury ws. zakupu Pegasusa

Po zakończeniu przesłuchania przed nadzwyczajną komisją senacką ds. Pegasusa senator Krzysztof Kwiatkowski wypowiedział się dla dziennikarzy. Przyznał, że w 2018 roku, gdy był prezesem NIK, zostały złożone w prokuraturze zawiadomienia o przestępstwie w związku z transakcją, która - jak się potem okazało - była zakupem Pegasusa.

- Złożyliśmy dwa wnioski do prokuratury o złamanie dyscypliny finansów, nie tylko przez wiceministra sprawiedliwości, nadzorującego Fundusz Sprawiedliwości, czyli pana ministra Michała Wosia, ale także przez szafa CBA pana Ernesta Bejdę - powiedział. 

Oba te postępowania zostały umorzone, ale, co ciekawe, wiceminister finansów Piotr Patkowski, który pełni obowiązki rzecznika dyscypliny finansów publicznych, w drugiej instancji stwierdził, że do umorzenia doszło nie z uwagi na brak złamania przepisów prawa, tylko z uwagi na znikomą szkodliwość. Potwierdził więc, że doszło do złamania przepisów prawa

Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny

Informacje o tym nieuprawnionym przekazaniu 25 mln złotych z Funduszu Sprawiedliwości NIK zawarła już w sprawozdaniu z wykonania budżetu państwa za rok 2017 - zwracał uwagę Kwiatkowski. - My wtedy nie znaliśmy słowa Pegasus, opisaliśmy to jako system techniki operacyjnej. [...] Słowo Pegasus nie pojawia się w żadnych dokumentach, do których NIK mogła dotrzeć - dodał.

Podkreślił, że nie ma żadnych wątpliwości, że doszło do złamania przepisów prawa; nielegalnie przekazano pieniądze i właśnie z tych nielegalnie przekazanych pieniędzy dokonano zakupu. Pytany, czy służby mogą się posługiwać tak nabytym programem odpowiedział, że "to nie było przedmiotem kontroli NIK".

Citizen Lab: senator Brejza był monitorowany w bardzo szeroki sposób

W poniedziałek komisja wysłuchała dwóch specjalistów z działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. To właśnie ten ośrodek jako pierwszy ustalił, że system Pegasus miał być używany wobec m.in. senatora Krzysztofa Brejzy, adwokata Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek. Eksperci zapewniali, że posiadają dowody kryminalistyczne potwierdzające, iż z telefonu senatora Brejzy zostały wykradzione dane. - Jesteśmy przekonani, że senator był monitorowany w bardzo szeroki sposób - mówili badacze.

Senacka komisja nie ma uprawnień śledczych jak komisja śledcza, którą może powołać Sejm, będzie jednak wzywać przedstawicieli organów państwowych zajmujących się służbami specjalnymi. Oprócz przedstawicieli instytucji państwowych komisja zamierza wzywać ekspertów, prawników i specjalistów od działań służb specjalnych.

RadioZET.pl/PAP

C