Zamknij

Szumowski tłumaczy się po dymisji: „Musiałem ukazywać pokerową twarz”

20.08.2020 08:34
Łukasz Szumowski
fot. Piotr Molecki/East News

Nigdzie nie uciekam – przekonuje dwa dni po swojej dymisji Łukasz Szumowski. - Nie mogłem powiedzieć, że planuję dymisję, bo wyszedłbym na niepoważnego człowieka – dodaje.

Łukasz Szumowski, od wtorku były minister zdrowia, już ogłaszając swoją dymisję zapewniał, że odejść chciał już na początku tego roku, ale plany pokrzyżował mu koronawirus. Przekonywał przy tym, że jego decyzja o odejściu z resortu nie miała nic wspólnego z aferami w ministerstwie. - Nie ma nic do ukrycia – mówił.

Nie da się jednak ukryć, że dymisja budzi sporo kontrowersji. „Gdzie są pieniądze?” – pytają wprost politycy opozycji. Ale chodzi nie tylko o kosztowne respiratory, maseczki od instruktora narciarstwa czy zamieszanie z firmą brata Łukasza Szumowskiego, a również o „opuszczanie tonącego okrętu” i ucieczkę od odpowiedzialności za potknięcia w trakcie trwającej pandemii. Szumowski wszystkiemu zaprzecza. „Nigdzie nie uciekam” – zapewnia w opublikowanej w czwartek rozmowie z „Super Expresem”.

Nie mogłem powiedzieć, że planuję dymisję, bo wyszedłbym na niepoważnego człowieka. Musiałem ukazywać pokerową twarz

- mówi dziś ustępujący minister zdrowia. To odpowiedź na zarzuty, że ucieka on przed drugą falą koronawirusa. Jak dodaje, Waldemar Kraska, który będzie pełnił jego obowiązki do czasu wskazania nowego ministra jest doskonale przygotowany. - Posiada raport, który wskazuje, jak przygotować się do jesieni. Warto przy tej okazji dodać, że udało się ufortyfikować Polskę w walce z wirusem. Zbudowaliśmy mury obronne. Stworzyliśmy zaplecze do testowania pacjentów oraz laboratoria, które są niezbędne do tego, aby odbierać wyniki testów. Do tego powstały szpitale jednoimienne - wylicza Szumowski.

Zobacz także

Szumowski: Polska gotowa na drugą falę koronawirusa

Czy więc Polska jest gotowa na drugą falę epidemii Covid-19? Zdaniem Szumowskiego jak najbardziej. - Przy tej okazji warto dodać, że niebawem pojawi się szczepionka, która dzięki pewnym uzgodnieniom będzie dostępna w grudniu – podkreśla, dodając, że liczba pacjentów zakażonych koronawirusem nie zagrażają służbie zdrowia, a liczba osób które wymagają respiratorów, jest stabilna. - Nigdy nie zabrakło dla nikogo ani łózka, ani respiratora. To ważne – podkreśla.

On sam zamierza teraz wrócić do kliniki i pracy klinicznej. - Będę kierował placówką w Aninie. Zamierzam przeprowadzać zabiegi. Nadal jestem posłem. Będę funkcjonował w przestrzeni publicznej. Nigdzie nie uciekam – zapewnia.

Zobacz także

RadioZET.pl/Super Express