Zamknij

Magdalena Adamowicz weźmie udział w finale WOŚP. "Córki mówią, żebym nie szła"

30.12.2019 09:14
Magdalena Adamowicz
fot. PAP

Będę chodziła z puszką na WOŚP. W listopadzie po raz kolejny zarejestrowałam się jako wolontariusz. (…) Planuję być również na "Światełku do nieba". Mam nadzieję, że nie zabraknie mi siły - mówiła w rozmowie z Wirtualną Polską Magdalena Adamowicz. Wdowa po zamordowanym na początku roku prezydencie Gdańska wspomina również pełne smutku chwile tuż przed świętami Bożego Narodzenia. 

Magdalena Adamowicz, wdowa po zamordowanym w styczniu tego roku prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, zapowiedziała w programie #Newsroom w Wirtualnej Polsce, że na pewno będzie aktywnie uczestniczyć w najbliższym, 28. już, finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 12 stycznia (dwa dni przed rocznicą śmierci męża) zamierza kwestować na ulicach stolicy Pomorza. Eurodeputowana Koalicji Europejskiej przyznała jednak, że córki bardzo się o nią boją"

Mówią, żebym nie szła. Trochę żartujemy, że założę pod ubranie kamizelkę kuloodporną. Starsza córka nie chce w tym roku uczestniczyć w WOŚP, to dla niej bardzo trudne.

- powiedziała. Wspominała też niezwykle trudne i pełne smutku chwile, jakie przeżyła tuż przed świętami Bożego Narodzenia - pierwszymi, które jako rodzina spędzili bez Pawła Adamowicza.

Magdalena Adamowicz wspomina trudny okres przed świętami

 - Bałam się tych świąt. 23 grudnia był najsmutniejszym dniem w tym roku, oprócz śmierci Pawła. Przepłakałam cały dzień. Wydaje mi się, że nawet w dniu pogrzebu bądź wcześniej tyle nie płakałam, bo mnie trzymała adrenalina - mówiła Adamowicz w rozmowie z Robertem Felusiem. Dodała, że nie wstydzi się swoich łez w obecności dzieci. - Były przy mnie córki. Tereska zawsze mnie pociesza, (…) Antonina przytula i czasem również płacze - mówiła podkreśliła. 

Zobacz także

Magdalena Adamowicz przyznała również, że nie czuje nienawiści ani się pała żądzą zemsty wobec zabójcy swojego męża. - Czuję pustkę. Uważam, że to już bardzo dużo. Cieszę się, że nie mam w sobie jadu, nienawiści, że nie chcę zemsty - mówiła.

Magdalena Adamowicz walczy z mową nienawiści

Zaznaczyła też, jak bardzo ważna jest dla niej walka z hejtem i mową nienawiści. Zasmuciło ją przy tym, że nawet podczas świąt Bożego Narodzenia słyszała w kościele podczas kazania słowa dotyczące "tęczowej zarazy" oraz "zagrożenia ze strony LGBT". Wdała się nawet w dyskusję z jednym z kapłanów. 

Zobacz także

- Nigdzie nie ma miejsca na nienawiść i hejt. Wystarczy posłuchać, co mówi papież Franciszek. Niestety, nie wszyscy hierarchowie się z nim zgadzają - podkreśliła Magdalena Adamowicz. 

RadioZET.pl/Polsat News/wp.pl