Poseł SLD nie umie utrzymać się za 9 tysięcy? ''Życie tu jest bardzo drogie''

05.12.2019 15:49
Poseł Marcin Kulasek
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Marcin Kulasek z SLD, choć posłem jest dopiero od kilku tygodni, szybko znalazł się w ogniu krytyki. To po wypowiedzi dla portalu Interia, z której wynika, że pensja i dieta poselska to za mało, żeby utrzymać się w Warszawie. Zwróciliśmy się do niego z prośbą o komentarz w tej sprawie.

Marcin Kulasek w jesiennych wyborach parlamentarnych był „jedynką” na olsztyńskiej liście Lewicy i zdobywając 20 tys. głosów, dostał się do Sejmu. Wygląda jednak na to, że jego nowa pensja go nie zadowala. Tak przynajmniej wynika ze słów, które miały paść w rozmowie z Interią.

W pokoju mogę zrobić sobie jedynie herbatę, poza tym muszę stołować się na mieście (...). To są wszystko koszty. Gdybym chciał sobie zrobić śniadanie, to mam to utrudnione. Nie mogę sobie ani podgrzać parówki, ani usmażyć jajecznicy, bo nie ma gdzie. Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę, plus dieta 2,5 tys. zł

- miał powiedzieć portalowi sekretarz generalny SLD pytany o życie w hotelu sejmowym, podkreślając, że poselski budżet jest mocno obciążony, a warunki w Domu Poselskim pozostawiają wiele do życzenia. „Meble pamiętają późnego Gierka, jest ciasno. Część ma wyremontowane łazienki z prysznicem, część wciąż dysponuje starymi wannami” – opisywał. Ta wypowiedź natychmiast odbiła się w sieci szerokim echem, a sam polityk tłumaczył, że sens wypowiedzianych przez niego słów był inny. Jaki?

Redaktor z Interii pytał mnie o to, czego najbardziej brakuje mi w hotelu sejmowym. Odpowiedziałem, że najbardziej odczuwalny jest dla mnie brak aneksu kuchennego. W pokoju hotelowym po prostu nie ma warunków, żeby przygotować sobie jakikolwiek posiłek. A życie w Warszawie jest bardzo drogie i codzienne stołowanie się na mieście, w restauracjach, generuje takie koszty, że proszę mi wierzyć, pensji poselskiej by na to nie wystarczyło. Tyle

– tłumaczył w rozmowie z RadioZET.pl Kulasek, dodając, że warunki w pokojach hotelu sejmowego, „co chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, są istnym reliktem PRL-u”.

Poseł zaznaczył przy tym, że jego wypowiedź została źle zrozumiana, a wywiad dla portalu nie był autoryzowany.

Zobacz także

Jak żyć za 9 tysięcy w Warszawie?

Czy więc za 9 tys. zł miesięcznie przeciętny Kowalski może utrzymać się w Warszawie? - Byłoby niedorzeczne, gdybym uważał inaczej. Wspomniane 9 tys. zł to są bardzo wysokie zarobki. Mało kto tyle w Polsce zarabia. […] Jestem przedstawicielem lewicy i uważam, że jestem w stanie z takiej pensji nawet sporo odłożyć – powiedział nam poseł Kulasek.

W podobnym tonie sprawę poselskich zarobków skomentowała rzeczniczka Lewicy Razem Dorota Olko. - Posłowie zarabiają dobrze, większość Polek i Polaków może o takich zarobkach pomarzyć. Na lewicy to dla nas oczywiste. Sam Marcin Kulasek za ten materiał przeprosił i zaznaczył, że nigdy nie powiedział, jakoby nie dało się utrzymać za 9 tys. zł – powiedziała w rozmowie z RadioZET.pl Olko.

Najlepszym dowodem na to, jak podchodzimy do kwestii uposażeń poselskich, jest fakt, że np. posłowie i posłanki Razem nadwyżkę powyżej trzykrotności płacy minimalnej oddają na cele publiczne. Czyli da się

- dodała rzeczniczka Lewicy Razem.

Zobacz także

Ile zarabia poseł? Zdaniem Zandberga za dużo

Warto przypomnieć, że nie tak dawno temu Adrian Zandberg przekonywał w rozmowie z „Faktem”, że poselskie pensje są za wysokie i proponował, by były one ściślej związane z pensją minimalną. Lider Razem chciałby obniżyć je do jej trzykrotności.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Ile zarabia poseł na Sejm? 

Pensja minimalna wynosi obecnie 2250 zł brutto, a więc zamiast 8016 zł brutto, które trafia teraz na konta parlamentarzystów (nie licząc diety stanowiącej 25 proc. uposażenia, czyli ponad 2 tys. zł), zgodnie z propozycją Zandberga, byłoby to 6750 zł brutto. To około 4800 zł na rękę - mniej więcej 850 złotych mniej.

Zobacz także

RadioZET.pl/Interia/Błażej Makarewicz