Kuchciński przyznaje: moja żona leciała kiedyś sama, ale miała zgodę

05.08.2019 15:16
Marek Kuchciński
fot. PAP/Radek Pietruszka

Marek Kuchciński w poniedziałkowym oświadczeniu przeprosił za rodzinne i – jak podkreślał – służbowe loty oraz zapowiedział, że wpłaci 28 tys. zł na modernizację sił zbrojnych. Marszałek Sejmu przyznał, że jeden raz rządowym samolotem bez niego podróżowała jego żona.

Marek Kuchciński podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przeprosił wszystkich urażonych jego postępowaniem za loty służbowe z udziałem rodziny i zadeklarował wpłatę kwoty 28 tys. zł na modernizację sił zbrojnych.

Sam Kuchciński kilkukrotnie podkreślał, że wszystkie loty były służbowe. „Takich spotkań od początku kadencji odbyło się ponad 900, niejednokrotnie kilka dziennie, w tym w soboty i w niedzielę” – mówił i odpowiedział na pojawiające się od wielu dni pytanie: czy rodzina Marszałka podróżowała rządowym samolotem sama?

Po dokładnej analizie wykonywanych lotów okazało się również, że bezpośrednio po jednym moim locie z Warszawy do Rzeszowa, w drodze powrotnej do Warszawy, za zgodą dowódcy załogi oraz jego przełożonego podróżowała moja żona.

Marszałek podkreślił tu jednak, że „nie był to lot zamawiany specjalnie w tym celu”. „Po tym, jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD. Chcąc jednak rozwiać jakiekolwiek wątpliwości z tym związane, postanowiłem wpłacić kwotę pokrywającą pełen koszt lotu, a wyliczoną przez Ministerstwo Obrony Narodowej, tj. 28 tys. złotych na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych” – powiedział Kuchciński.

Zobacz także

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka zapowiedział, że jeszcze w poniedziałek na stronie internetowej Sejmu zostaną opublikowane wszystkie informacje związane z lotami marszałka Sejmu w tej kadencji. "Będzie to kompletna, szczegółowa informacja, którą udostępnimy dzisiaj" - przekazał. Z kolei zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel apelował do dziennikarzy o "elementarną sprawiedliwość w traktowaniu tej sprawy".

- Oczywiście mamy świadomość, że opinia publiczna może być zbulwersowana i dlatego pan marszałek podjął takie decyzje i postanowił przeprosić. Pamiętajmy jednak, że tutaj nie doszło do złamania prawa, co więcej nie doszło nawet do złamania dotychczasowego obyczaju - mówił wicerzecznik PiS.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP