Marian Banaś może zostać usunięty z urzędu. Prawnicy wskazują sposób

05.11.2019 09:04
Marian Banaś
fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter

Usunięcie obecnego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia z urzędu jest możliwe, ponieważ pierwszy etap jego wyboru na stanowisko był wadliwy prawnie z jego winy – pisze we wtorek „Rzeczpospolita”.

Zgodnie z ustawą o NIK prezes tej instytucji jest praktycznie nieusuwalny. Jeśli sam nie ustąpi ze stanowiska, odwołać go można jedynie w przypadku prawomocnego wyroku skazującego, orzeczenia Trybunału Stanu bądź udowodnienia, że złożył fałszywe oświadczenie lustracyjne. Jak jednak donosi „Rzeczpospolita”, istnieje rozwiązanie, które może w świetle prawa pozbawić Banasia możliwości kierowania Izbą. 

Banasia można odwołać?

„Wystarczy, że Senat lub Sejm podejmą uchwałę odnoszącą się do procedury zgłoszenia kandydata na prezesa NIK, który nie podał ważnych informacji mających znaczenie dla jego wyboru” – mówi „Rz” proszący o anonimowość prawnik. Zwraca on uwagę, że „już po wyborze Banasia wyszło na jaw, iż kamienicę w Krakowie wynajmował poniżej cen rynkowych, oszczędzając na podatkach. Te ważne dla wyboru informacje zataił”. 

Rozmówcy gazety podkreślają, że zgodnie z art. 14 ust. 3 ustawy o NIK, niezależnie od tego, czy uchwałę o wadliwości wyboru Banasia podejmie Sejm, czy Senat, to druga z izb zobowiązana jest – wedle tzw. pragmatyki proceduralnej – do podjęcia bliźniaczej uchwały. 

Zobacz także

– Ogólna reguła prawa stanowi, że czynność prawna nieważna z mocy prawa nie podlega sanacji – powiedział kolejny z przepytywanych przez „Rz” ekspertów. Ogółem chodzi więc o to, aby udowodnić, że wybór Banasia na stanowisko szefa NIK był wadliwy prawnie z winy kandydata. 

TVN ujawnia tajemnice Banasia

We wrześniu TVN w programie „Superwizjer” podał, że Banaś, były minister finansów i szef Służby Celnej, zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy, mowa była także o powiązaniach Banasia ze stręczycielami. Jak informował „S”, Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 m kw. i dwóch mniejszych miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu.

Zobacz także

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył, że nie zarządzał pokazanym w materiale „Superwizjera” hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia". Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

CBA przeprowadziło kontrolę

16 października CBA poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, który ma siedem dni na zgłoszenie uwag. Dzień później prezes NIK w oświadczeniu przekazanym PAP poinformował, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania obowiązków w Najwyższej Izbie Kontroli.

Zobacz także

Zapewnił też, że wszystkie nieruchomości nabył na podstawie aktów notarialnych w sposób uczciwy i zgodny z prawem, w tym również kamienicę, która stała się – w jego opinii – powodem ataku na jego osobę. Podkreślił też, że łączenie go z działalnością osób podejrzanych o popełnienie przestępstw karno-skarbowych, a zatrudnionych wcześniej w resorcie finansów, jest manipulacją i nadużyciem.

RadioZET.pl/PAP/Rzeczpospolita