Michał Dworczyk przeprasza za błąd w oświadczeniu majątkowym. „Mój błąd”

27.05.2019 10:45
Michał Dworczyk przeprasza za błąd w oświadczeniu majątkowym. „Mój błąd”
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

Michał Dworczyk przyznał się do błędu w oświadczeniu majątkowym – informuje dziś Polska Agencja Prasowa. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wiele razy nie uwzględniał w nim udziałów z jednej spółki. Sprawę jako pierwszy opisał OKO.press.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Oświadczenia majątkowe Michała Dworczyka nie zawierały od lat zapisów o jego udziale w spółce „Rodzice dla Szkoły”. Jak donosi OKO.press, był on udziałowcem spółki, uprawnionym do udziału w zgromadzeniach jej wspólników, aż do wiosny 2018 roku.

Było też (nazwisko) na liście wspólników uprawnionych do udziału w zgromadzeniu, które odbyło się 26 marca 2018 roku. Przynajmniej do tego czasu minister Michał Dworczyk miał więc udziały w RDS.

OKO.press

Dworczyk odniósł się dziś do podniesionej sprawy. W TVN24 przyznał się do błędu związanego z pominięciem zapisu o udziale w spółce. To organizacja pożytku publicznego, która prowadzi szkołę, do której uczęszczają dzieci Dworczyka.

– To jest sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć. To mój błąd. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam – powiedział Michał Dworczyk, cytowany dziś przez PAP.

Zobacz także

Dworczyk został zapytany w TVN24, czy rozważa podanie się do dymisji w związku z tym, że kilkanaście razy nie wpisał do swego oświadczenia majątkowego faktu posiadania udziałów w jednej ze spółek.

– Wiem, że to jest dosyć kompromitujące dla mnie. 11 lat temu, dokonując wpłaty wpisowego, po prostu nie pamiętałem, że jest to objęciem udziałów – tłumaczył Dworczyk, zaznaczając, że nie uzyskiwał z tego tytułu żadnego przychodu.

– Złożyłem wszystkie stosowne sprostowania, korekty oświadczeń – wbrew temu, co pisały niektóre media – mogę tylko powiedzieć, że bardzo mi przykro – powiedział szef KPRM.

OKO.press pisał o błędach w co najmniej 12 oświadczeniach majątkowych. Deklaracje z błędami podawał jako radny, poseł i dziś minister. Według portalu polityk dokonał korekty czterech oświadczeń tuż po interwencji dziennikarzy. Zdaniem Grażyny Kopińskiej z Fundacji Batorego ministrowi grozi odpowiedzialność służbowa, a nawet karna – według ustawy antykorupcyjnej nawet do 5 lat pozbawienia wolności. 

RadioZET.pl/PAP