Zamknij

Mocne słowa Sikorskiego. "Rząd skapitulował przed antyszczepionkowcami"

15.12.2021 17:03

Moja agentura w PiS-ie mi mówi, że mają nawet projekt zmian w ordynacji wyborczej i że są przygotowani do wcześniejszych wyborów - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Radosław Sikorski, europoseł PO i były minister spraw zagranicznych. Jego zdaniem Polska powinna dostarczyć Ukrainie broń przeciwpancerną, jeśli doszłoby do eskalacji konfliktu z Rosją.

Radosław Sikorski
fot. Philippe STIRNWEISS/© European Union 2021 - Source:EP

Radosław Sikorski odpowiedział na pytania m.in. dotyczące eskalacji wywołanej przez wojska rosyjskie przy granicy z Ukrainą. Od kilku tygodni Kreml utrzymuje ok. 100 tys. żołnierzy w zachodniej Rosji oraz wysyła więcej sprzętu wojskowego. USA i państwa Europy Zachodniej ostrzegają prezydenta Rosji Władimira Putina przed potencjalną kolejną agresją na Ukrainę. 

Były marszałek Sejmu i były szef dyplomacji w mocnych słowach skrytykował rząd Mateusza Morawieckiego za brak ustępstw względem Komisji Europejskiej, która nadal nie wypłaciła Polsce 4,5 mld euro zaliczki na Krajowy Plan Odbudowy. Większość państw UE otrzymała te pieniądze, które mają pomóc lokalnym gospodarkom zrekompensować straty spowodowane pandemią koronawirusa i lockdownami.

Po rozmowie z Putinem, prezydent USA Joe Biden najpierw dzwoni do Paryża i Rzymu, a dopiero później do Warszawy. Jak możemy to interpretować?

Ewidentnie dla niego ważniejsi są inni sojusznicy, boleję nad tym. W poprzednich kryzysach na postsowieckim obszarze to Polska organizowała odpowiedź całego Zachodu na kolejne akty agresji. Wojna w Gruzji i Euromajdan – wtedy Polska była w centrum wydarzeń. Dzisiaj prezydent USA uznał, że premier Włoch ma więcej do powiedzenia w tej sprawie niż prezydent Polski. Kraju, który jako jedyny w UE sąsiaduje z Rosją i Ukrainą.

Powodem jest fakt, że rządzi w Polsce PiS?

To wynik kilku ostatnich lat systematycznego rujnowania reputacji i pozycji politycznej naszego kraju. Jeśli się prowadzi wojenki ze wszystkimi, czy trzeba czy nie, jeśli się odstępuje od przestrzegania traktatów i własnej konstytucji, jeśli popiera się jedną stronę polityczną w USA, ochładza się stosunki z Ukrainą i nie prowadzi dialogu z Rosją, to takie są efekty. Trzech ministrów dyplomacji i zrujnowane MSZ.

Czy UE przyjmie jednolite i mocne stanowisko w sprawie agresywnej polityki Rosji? 

Unia i jej państwa członkowskie z nazwaniem rzeczy po imieniu nie będą miały najmniejszego problemu, bo Zachód tym razem nie jest zaskoczony. Tym co, wprawiło w zdumienie Putina w 2014 i 2015 r., był fakt, że Unia przyjęła sankcje i co roku je odnawia. Prawdopodobnie doszło do porozumienia amerykańsko-niemieckiego, że jeśli dojdzie do kolejnej inwazji rosyjskiej na Ukrainie, to Nord Stream 2 nie zostanie uruchomiony. Mam nadzieję, że nowa szefowa niemieckiej dyplomacji mówiła o tym nie tylko we własnym imieniu. To zapewne daje prezydentowi Putinowi do myślenia. Jednak najważniejsze jest to, co zrobią Ukraińcy. Czy zmobilizują się do walki? Póki co nie widać tego specjalnie.

Co powinna zrobić Polska, jeśli znów Rosja zaatakuje Ukrainę?

Powiem panu, co ja bym zrobił. Dokładnie to, co przed wojną w Gruzji. Dostarczyliśmy wtedy władzom w Tbilisi rakiety przeciwlotnicze. Tym razem Ukraina będzie potrzebować desperacko broni przeciwpancernej, którą Polska ma. Ukraina nie jest objęta sankcjami czy restrykcjami, więc można zawrzeć w tej sprawie normalną umowę handlową.

Czy pana zdaniem potrzebny jest telefon polskich władz do Moskwy lub Mińska?

Mamy u władzy amatorów i ideologów, którzy nie rozumieją, na czym polega polityka zagraniczna. Ciągle słyszę, że za naszych czasów minister Ławrow spotkał się z polskimi ambasadorami. Dyskutował z nimi, bo wiedział, że Polska rośnie w hierarchii narodów i z polskimi dyplomatami warto rozmawiać. Dyplomacja polega na rozmowie nie tylko z przyjaciółmi, ale i z konkurentami. Tymczasem ideolodzy PiS-owscy uznają, że zaszczytem jest sama możliwość rozmowy polityka z innego kraju z Morawieckim czy Dudą. Jednak te państwa postrzegają to zupełnie inaczej.

Jednak w ostatnich tygodniach polski premier spotkał się z najważniejszymi europejskimi przywódcami, a „Foreign Policy” napisało, że Unia powinna być wdzięczna Polsce za stanowczą postawę na granicy z Białorusią. Czy PiS ugra na tym poprawę wizerunku naszego kraju za granicą?

Tylko wiemy dziś, że kryzys na granicy skończył się od razu po rozmowie telefonicznej Merkel z Łukaszenką oraz – przede wszystkim – po groźbie Komisji Europejskiej wobec bliskowschodnich linii lotniczych. To można było zrobić dwa miesiące wcześniej. Kiedy byłem na Bliskim Wschodzie, słyszałem od moich rozmówców, że jeśliby kilka miesięcy temu dostali prośbę o wstrzymanie lotów na Białoruś, to też by ją wykonali. Czyli ten kryzys mógł się zakończyć na dobre, zanim się rozpoczął. Ale przecież rządząca partia w Polsce nie mogła przyznać, że Unia – z którą chce prowadzić „III wojnę światową” – może coś pożytecznego dla Polski zrobić. PiS liczył na powtórkę z 2015 r. i podbicie notowań przez kryzys migracyjny.

Czyli polski rząd wykorzystał ten kryzys dla własnych politycznych celów?

My nie musimy tego przypuszczać, my to wiemy. Ta cyniczna władza postrzega każdą sytuację w kategoriach słupków, a nie bezpieczeństwa Polski.

Czy pana zdaniem groźna sytuacja na granicy z Białorusią może polepszyć relacje polskiego rządu z władzami UE, na przykład w kwestii wypłaty wstrzymanych dotacji?

Mówimy o zatwierdzeniu zaliczki na Krajowy Plan Odbudowy. Pan mówi o groźnej sytuacji na granicy. Migrantów z Białorusi szacuje się, że było 17 tys., a 10 tys. do Niemiec jednak przeszło. Tymczasem pomiędzy Francją a Wielką Brytanią dostało się 25 tys., a liczby na południu Europy są znacznie wyższe. Przypomnę tylko, że w 2015 r. chodziło o milion ludzi. Wyobrażanie sobie, że tylko dlatego, że Polska odmawiając pomocy UE powstrzymuje kilka tysięcy migrantów i wobec tego nie musi przestrzegać zasad praworządności i może łamać traktaty międzynarodowe, jest nie do zaakceptowania.

Szef PO Donald Tusk spotkał się z unijnym komisarzem Thierry‘m Bretonem w sprawie krajowego planu odbudowy. Był pan zaskoczony tymi rozmowami?

Tusk próbuje pomóc polskiemu rządowi. Podobnie, jak my europosłowie. W październiku, kiedy Morawiecki wystąpił w PE z prowokacyjnym przemówieniem, myśleliśmy, że przyjechał do Strasburga „załatwić” tę zaliczkę. Jednak obietnica likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie padła. Dlatego ja i Andrzej Halicki (europoseł PO - przyp. red.) zadaliśmy pytanie wprost do Morawieckiego, żeby przypomnieć mu o tej sprawie. Premier odpowiedział, że zlikwiduje Izbę, co jest jednym z warunków do wypłaty wstrzymanej zaliczki. Jednak Izba nie została usunięta, a pieniędzy dalej nie ma.

Jaka jest zatem szansa na wypłatę tych środków Polsce?

Chciałbym, żeby te pieniądze do kraju trafiły, bo dobrze życzę Polsce. Jednak rząd PiS zrobił wszystko, żeby tych środków nie otrzymać. Morawiecki prowokuje przemówieniami w stylu Nigela Farage’a. Ziobro pisze bezczelne listy i domaga się niepłacenia składek. Komisja, nawet gdyby chciała skapitulować i bezwarunkowo te pieniądze przekazać ma problem, bo oni zrobili wszystko, żeby jej to uniemożliwić.

Czyli tych środków nie będzie dla Polski?

Z tego, co słyszę, to stało się proceduralnie prawie niewykonalne. Zaliczka na Krajowy Plan Odbudowy przepada – chodzi o kwotę 4,7 mld euro, które rządy mogą wydać, na co chcą. Te same pieniądze przechodzą na realizację projektów, które będą rozliczane jak pozostałe dotacje unijne. To być może jest dla Polski lepsze, bo jest mniejsze zagrożenie, że PiS rozda „po uważaniu” albo rozkradnie.

Jarosław Kaczyński miał mówić o „IV rzeszy” w kontekście planów nowego niemieckiego rządu. Czy to oznacza, że PiS będzie silniej torpedował wszelkie nowe strategie rozwoju UE?

Projekt Europy ojczyzn nie odszedł w niepamięć. Europa ojczyzn była, jest i będzie. Polacy nie stracili swojej ojczyzny przez członkostwo w UE, podobnie jak inne narody. Unia jest tworzona przez państwa członkowskie i jest oparta o zbiór dobrowolnych traktatów oraz umów. PiS histeryzuje i szkodliwie dla Polski wzbudza antyniemiecką nagonkę. Czy jesteśmy w UE, czy nie – Niemcy pozostaną najludniejszym krajem w Unii i naszym głównym partnerem handlowym. Opisywanie demokratycznych Niemiec, które są największym płatnikiem netto do budżetu Unii, jako „IV rzeszy”, jest obraźliwe i głupie. Dyskusja o tym, w których dziedzinach powinniśmy być bardziej sfederalizowani, a w których mniej, jest uprawniona. Ale to wymagałoby nowego traktatu, na który wszyscy musieliby się zgodzić i w naszym interesie jest rozmowa o tym, czy jest to opłacalne.

Poza nowym niemieckim rządem, od stycznia Francja obejmuje przewodnictwo w UE, w kwietniu Emmanuel Macron będzie walczył o reelekcję, a na Węgrzech Victor Orban o utrzymanie swojego rządu. Czy te wydarzenia mogą wpłynąć na pozycję Polski w Europie?

Macron nie ma interesu w tym, aby wiodącym tematem francuskiej prezydencji były przepychanki z Polską i Węgrami. Ma poważniejsze problemy na głowie. Jeśli jednak fetuje się w Polsce jego rywalkę polityczną w wyborach, to można się domyślać, co sądzi o tym Macron. Myślę, że podobnie było, kiedy prezydent Duda afiszował się partyjnie i ideologicznie z Donaldem Trumpem.

Jakim zagrożeniem dla EPL może być nowa potencjalna frakcja konserwatywna w PE?

Nadmiernego stresu z tego powodu nie ma. Tym bardziej, że proputinowscy ludzie od Salviniego nie przyjechali do Warszawy, a nacjonaliści z AfD nie zostali zaproszeni. Ta frakcja się pruje, zanim jeszcze powstała. Rywalizacja polityczna zawsze jest uprawiona. Ale jeśli mamy europosłów, którzy, jak Nigel Farage, pobierają pensję z PE z programem zniszczenia instytucji, dla której pracują, to fundamentalna nielojalność.

Czy gdyby był pan znów szefem MSZ lub piastował inną ważną funkcję w państwie, pojechałby pan na otwarcie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie?

Chiny to wielki kraj i kultura. Zawsze byłem sceptyczny wobec mieszania polityki ze sportem. Po pierwsze, nie wiem, czy politycy są tam w ogóle potrzebni. De facto jest to reprezentowanie kraju, ale wielu polityków takie wyjazdy traktuje jako wycieczki. To może jest jakaś okazja do dyplomacji politycznej, ale nie robiłbym z tego wielkiej sprawy. Igrzyska są dla sportowców. Co więcej, grecka tradycja igrzysk mówiła o zawieszeniu broni na czas sportowej rywalizacji. Tego bym się trzymał.

Pana zdaniem czekają nas wiosną w Polsce przyspieszone wybory parlamentarne?

Moja agentura w PiS-ie mi mówi, że mają nawet projekt zmian w ordynacji wyborczej i że są do tego przygotowani. Decyzja zależy od Mejz (Łukasz Mejza - wiceminister sportu - przyp. red.) i innych kreatur, które, jeśli nie będą usatysfakcjonowane miejscami w spółkach Skarbu Państwa czy innymi fruktami władzy dla siebie i swoich pociotków, to większość parlamentarna może zmusić Kaczyńskiego do przedterminowych wyborów.

A PO jest gotowe na takie wybory?

Mamy nadzieje, że drożyzna, rekordowe wyniki pandemiczne i kreatury w spółkach Skarbu Państwa w końcu trafią do rozsądku naszych rodaków. Nie mamy wpływu na to, czy takie głosowanie się odbędzie. Na przykład rząd musiałby nie uchwalić własnego budżetu. Decyzja należy do PiS-u.

Od 15 grudnia obowiązują nowe restrykcje pandemiczne w Polsce, ale skala zakażeń nadal jest wysoka. Jak pan ocenia działania rządu w walce z czwartą falą koronawirusa?

To nie przypadek, że na 100 tys. mieszkańców mamy największą umieralność w Europie. To koszmar. Te dane nie uwzględniają osób przewlekle chorych czy z udarami, których nie można leczyć, bo łóżka są zajęte przez niezaszczepionych covidowców. To, że rząd patrzy wyłącznie na słupki i jest gotów, aby zwolennicy PiS umierali tylko po to, żeby większość elektoratu się na nich nie obraziła, to koszmarny taniec śmierci. Rząd ponosi za to odpowiedzialność od samego początku. Nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej, czyli podstaw prawnych do restrykcji. Nie dano nawet sektorowi prywatnemu instrumentów do egzekwowania paszportów covidowych. We Francji czy w Belgii dotychczasowe działania, jak powszechne sprawdzanie certyfikatów ze szczepieniem, zaowocowały znacznie niższą śmiertelnością na 100 tys. mieszkańców. W Polsce rząd skapitulował przed antyszczepionkowcami.

loader

RadioZET.pl