Co ma NIK na Patryka Jakiego? W tle znajomy europosła i zlecenia za miliony zł

10.12.2019 17:23
Patryk Jaki
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

NIK uderza w Patryka Jakiego. Chodzi o pilotowany przez niego program „Praca dla więźniów”. Jak przekazała we wtorek Najwyższa Izba Kontroli, po kontroli projektu wykryto liczne nieprawidłowości. Według raportu największe zastrzeżenia kontrolerzy mieli do przywięziennego zakładu PEPEBE Włocławek, którym kieruje znajomy Patryka Jakiego. O jakie nieprawidłowości chodzi?

Jak ustalił reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski, zakład przekazywał najwięcej w kraju zamówień podwykonawcom, a nawet 90 proc. zleceń wykonywały za PEPEBE Włocławek firmy zewnętrzne. Chodzi o 266 milionów złotych w ciągu nieco ponad dwóch lat. Według kontrolerów NIK mogło dochodzić do obchodzenia przepisów przetargowych.

Przywięziennym zakładem z Włocławka, o którym mowa, kieruje osoba, która wcześniej pracowała w podlegającej ówczesnemu wiceministrowi Patrykowi Jakiemu Mazowieckiej Instytucji Gospodarki Budżetowej. Przez lata prezesowała też Opolskiemu Towarzystwu Budownictwa Społecznego. Zakład właśnie ponownie jest kontrolowany.

Zobacz także

Patryk Jaki reaguje na raport NIK

Przypomnijmy, że Patryk Jaki, który w gabinecie Zbigniewa Ziobry zajmował się właśnie więziennictwem, a jako pomysłodawca programu „Praca dla więźniów” odpowiadał za jego realizację, uznał zarzuty NIK co do programu "Praca dla więźniów" za "śmieszne", „absurdalne”, "typowo polityczne” i takie, z którymi "nikt, kto pracował nad tym programem się nie zgadza".

Podkreślił przy tym, że nigdy nie zajmował się szczegółami programu na poziomie inwestycyjnym, prawnym czy innym. "Zresztą nie ma żadnego zarzutu do mnie w kontroli. Jednak zabieram głos, ponieważ gołym okiem widać, że zarzuty są śmieszne i typowo polityczne. W wyniku wielkiego programu państwo nic nie straciło. Więźniowie poszli do pracy, sami zaczęli pracować na swoje utrzymanie. Ich rodziny otrzymały alimenty, spada powrotność do przestępstw, a państwowe firmy zarabiają więcej. Ale i tak źle. Szukamy dziury w całym. Ręce opadają" - napisał były wiceminister na Facebooku. Jak z kolei dodał na Twitterze, Służba Więzienna "jak zwykle jest łatwym chłopcem do bicia".

Jeszcze pod koniec 2011 roku Patryk Jaki zapewniał: „Nasz program był strzałem w dziesiątkę. [...] Jestem dumny, że udało się go przeprowadzić”. - Gdy przychodziłem do Ministerstwa Sprawiedliwości byliśmy pod względem zatrudnienia więźniów na szarym końcu w Europie. Dziś gonimy światową czołówkę. Zainteresowanie przedsiębiorców przerosło nasze oczekiwania – podkreślił obecny eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

Zobacz także

RadioZET.pl