Korwin-Mikke zachwala pedofilię? Jest zawiadomienie do prokuratury

11.05.2019 20:26
Korwin-Mikke
fot. Grzegorz Banaszak/Reporter

OKO.Press składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Janusza Korwin-Mikkego. Według portalu wypowiedzi kontrowersyjnego polityka świadczą o tym, że zachwala czyny pedofilskie, a tym samym łamie prawo. 

OKO.Press informuje o tym, że składa doniesienie do prokuratury na szefa partii KORWiN i jednego z liderów koalicji Konfederacja. Zdaniem portalu Janusz Korwin-Mikke wielokrotnie zachwalał pedofilię, mógł wręcz zachęcać do dokonywania czynów pedofilskich, a jego słowa wypowiadane w przestrzeni publicznej nie zostawiają zbyt wiele pola do interpretacji. 

Zobacz także

Zawiadomienie dotyczy podejrzenia złamania prawa. Chodzi o art. 200 b Kodeksu Karnego, wedle którego "kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”

Korwin-Mikke i jego stosunek do pedofilii

Autor artykułu przytacza szereg cytatów i wypowiedzi JKM, w których mniej lub bardziej bezpośrednio polityk bagatelizuje zjawisko pedofilii, pochwala je bądź wręcz promuje ją (będąc jednocześnie świadomym swojej pozycji w życiu publicznym i wpływu na dużą ilość, zwłaszcza młodych ludzi). Poniżej kilka przykładów (wszystkie za: OKO.Press):

„Z tą pedofilią mocno się przesadza”, a „dotykanie przez mężczyznę (byle, oczywiście, bez nadmiernego natręctwa) raczej rozbudza kobiecość i pomaga niż szkodzi; również uodpornia na podobne zaloty w przyszłości”, "Lekka pedofilia nie jest szkodliwa społecznie”, „Jak jakiś pedofil poklepie dziecko po pupie to nic się nie dzieje” - to fragmentu wpisu z jego bloga z 2001 roku, nawiązujące do sprawy księdza z Podkarpacia, przeciw któremu prowadzono (ostatecznie umorzone przez obecnego posła PiS Stanisława Piotrowicza) śledztwo ws. molestowania dziecka.

Zobacz także

W ciągu ostatnich dziesięciu lat JKM - jak cytuje OKO.Press - wielokrotnie wracał do tego temat, jeszcze bardziej usprawiedliwiając w swoich tekstach bądź wypowiedziach czyny i zachowania pedofilskie. 

"p. Polański wziął sobie do łóżka 13-latkę – bo wyglądała na zupełnie dojrzałą. Tym się nie brzydzę – być może zrobiłbym to samo” (komentarz z 2011r., dot. sprawy wykorzystania przez słynnego reżysera 13-letniej wówczas Samanthy Geimer). Fragment "być może zrobiłbym to samo" zmienił później na "ludzka rzecz", lecz OKO.Press odsyła na swojej stronie do witryny ruchwolnosci.org, gdzie można przeczytać tekst Korwin-Mikkego w oryginale. 

Zobacz także

„Osobiście wolałbym, by moja córka trafiła w łapy podofila (pedofila – nie »gwałciciela«!), który po po pupie poklepie, biuścik pomaca, może popieści i pocałuje – niż poszły na taką lekcję (wychowanie seksualne w szkole). Bo po zetknięciu z pedofilem pozostanie cenne uczucie wstydu i napięcie erotyczne – a po takiej lekcji bezpowrotnie utraciłaby zdolność kochania” - to z kolei napisał w styczniu 2011 roku, w swoim felietonie w tygodniku "Angora".

Słowa o tym, że wolałby swoją córkę zobaczyć w ramionach pedofila i niż na lekcji wychowania seksualnego powtarzał jeszcze później kilkukrotnie w różnych modyfikacjach. A w czerwcu ubiegłego roku podczas transmisji live na swoim profilu na Facebooku stwierdził, że ludzie mają prawo mieć na swoich komputerach co chcą, nawet pornografię dziecięcą.

To nie pierwsze śledztwo ws. słów JKM

Na swoim profilu na Twitterze również co jakiś czas odnosi się do problemu molestowania nieletnich, nawiązując przy tym do spraw, które pojawiają się w mediach. W wyjątkowo nieczuły sposób skomentował m.in, wyznanie Kory Jackowskiej, która była w dzieciństwie wykorzystywana przez księdza:

Oraz bulwersującą historię kobiety, która w wieku nastoletnim była regularnie gwałcona przez duchownego. JKM sugerował, że "pchanie się księżom do łóżek" to "silny bodziec ekonomiczny":

To nie pierwszy raz, gdy słowa idola polskiej prawicy trafiają pod lupę prokuratury. W 2014 roku członkowie Twojego Ruchy zawiadomili organy ścigania na podstawie nie tylko artykułów Korwin-Mikkego, ale także jego słynnego wystąpienia w programie "Kropka na i" w TVN24 ("zawsze się trochę gwałci", "trzeba wiedzieć kiedy można, a kiedy nie można". Śledztwo jednak wówczas umorzono. 

RadioZET.pl/OKO.Press/Twitter