Zamknij

Rekord liczby zakażeń, szkoły głównymi ogniskami. Co przed szczytem czwartej fali planuje rząd?

17.11.2021 13:07
Adam Niedzielski, Wojciech Andrusiewicz
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Rekord za rekordem, bardzo gwałtowne wzrosty liczby zakażeń i zgonów, ale obostrzeń nie będzie. Rząd nie zamknie też szkół, choć przyznaje, że to one są obecnie głównymi ogniskami zakażeń. - Na razie nie widzimy potrzeby - wybrzmiewa głos z MZ. - Muszą być radykalne reakcje, chociaż lokalne lockdowny i przestrzeganie noszenia masek. Inaczej służba zdrowia padnie - komentuje prof. Simon.

Apogeum czwartej fali zakażeń Ministerstwo Zdrowia spodziewa się na przełomie listopada i grudnia. MZ mówi o tym zresztą od dawna, prognozując szczyt na poziomie ok. 25 tys. zakażeń dziennie. Te dane powtórzył w środę na briefingu prasowym rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz: szczyt przewidujemy na ok. 25-30 tys. przypadków dziennie - stwierdził. Problem w tym, że niemal 25 tys. zakażeń mamy już na długo przed prognozowanym szczytem. Dobowa  liczba zakażeń potwierdzona 17 listopada wyniosła aż 24, 2 tys. Ostatnio takie liczby widzieliśmy w raportach z połowy kwietnia, a wtedy dopiero rozkręcała się akcja szczepień. Dziś jesteśmy już niemal rok od jej uruchomienia.

Ministerstwo Zdrowia rozkłada ręce. Nie łudźmy się, że zaszczepimy 100, czy nawet 90 proc. Polaków - mówił w środę Andrusiewicz. Resort nie liczy już, że przekona do szczepień tych, którzy mówią im kategoryczne: nie. A spośród niemal pół tysiąca zaraportowanych w środę zgonów, około 70 proc. dotyczy właśnie osób niezaszczepionych.

Ogniska zakażeń m.in. w szkołach

- Chorują i umierają głównie ludzie niezaszczepieni. Ale w Polsce część nie chce się szczepić i gwiżdże na to wszystko, dopóki się u nas nie pojawi i nie dusi. Właśnie przyjąłem 22- i 24-latka, którzy są niewydolni oddechowo - mówi Radiu ZET  prof. Krzysztof Simon. - Muszą być radykalne reakcje, chociaż lokalne lockdowny i przestrzeganie noszenia masek. Inaczej służba zdrowia padnie - dodaje.

Ministerstwo Zdrowia obostrzeń wprowadzać nie chce. Te restrykcje, które już obowiązują, uważa za wystarczające. Nacisk ma być kładziony jedynie na stosowanie się do tych zasad. MZ wysłało już nakaz kontroli przestrzegania przepisów sanitarnych w centrach handlowych. Zdaniem rzecznika MZ to tam problem jest największy, a np. w kościołach - jak twierdzi Andrusiewicz - zasady są przestrzegane.

Wśród głównych ognisk zakażeń w czwartej fali w MZ wymienia się m.in. szpitale, zakłady pracy i szkoły. - Ale nie, nie zamkniemy szkół - podkreślił na środowym briefingu rzecznik resortu. - Musimy brać na siebie to ryzyko - stwierdził.

RadioZET.pl