Zamknij

Onet: tajniacy z pałkami teleskopowymi na Strajku Kobiet to antyterroryści

20.11.2020 16:33
Protest pod TVP
fot. PAP

Wśród ubranych po cywilnemu policjantów, zatrzymujących uczestników środowego protestu pod siedzibą TVP, byli członkowie Biura Operacji Antyterrorystycznych - dowiedział się Onet. Funkcjonariusze, wyposażeni w pałki teleskopowe, użyli wobec demonstrantów siły, co spotkało się z powszechną krytyką działań policji. Komenda Stołeczna opublikowała już wyjaśnienia w tej sprawie, co od razu wzbudziło kolejne reakcje. 

W środę miał miejsce kolejny protest przeciw październikowej decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W związku z tym od miesiąca w całej Polsce - pod Sejmem bądź biurami i domami polityków PiS - organizowane są protesty przeciw tej decyzji. 

Ogólnopolski Strajk Kobiet demonstrował pod gmachem Sejmu oraz pod siedzibą TVP. Demonstrantów pod siedzibą telewizji publicznej otoczył kordon policjantów, którzy pacyfikowali zgromadzenie, używając m.in gazu pieprzowego. Wśród poszkodowanych była m.in. posłanka Lewicy Magdalena Biejat. 

Zobacz także

Na zamieszczonych w internecie nagraniach z manifestacji widać grupę nieumundurowanych mężczyzn wyposażonych w pałki teleskopowe. Jeden z nich kilkakrotnie uderzył tym narzędziem demonstrujących. Protestujący przyznawali później, że nie mieli oni identyfikatorów, nie przedstawiali, a jedynie zakładali opaski z napisem "Policja". Mieli to być ubrani po cywilnemu policjanci. 

Onet: tajniacy na proteście. To byli antyterroryści

Jak informował Onet, wśród takich funkcjonariuszy byli antyterroryści z całej Polski, m.in. członkowie elitarnego Biura Operacji Antyterrorystycznych - jednostki odpowiedzialnej m.in. z zatrzymywanie i konwojowanie kryminalistów oraz zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Często oddelegowuje się ich także na manifestacje w celu wyłapywania z tłumu agresywnych jednostek, np. podczas Marszu Niepodległości. 

Ze stanowiska dowodzenia zawsze było widać, która część grupy zachowuje się najbardziej agresywnie i stanowi zagrożenie dla policjantów prewencji. Wtedy na podstawie dyspozycji dowódcy wprowadzało się tam zespół z naszymi policjantami z AT i wyciągało konkretne, wskazane osoby. Prawie zawsze znajdowaliśmy przy nich niebezpieczne narzędzia. To były sytuacje bardzo dynamiczne, ale miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno samym policjantom, jak i innymi uczestnikom demonstracji

– mówi w rozmowie z Onetem były funkcjonariusz BOA. Dodaje jednak, że w przypadku wydarzeń ze środy trudno mówić o konieczności użycia takich środków przymusu bezpośredniego, jakie zastosowała policja. 

- Takie środki mogły być przygotowane na wypadek eskalacji. Ale jest różnica między demonstrującymi kobietami a kibolami nastawionymi na konfrontację z policją. Kobiety nie są ani uzbrojone, ani agresywne. Wyrażają swoje przekonania, ale to nie jest przesłanka, żeby stosować wobec nich takie działania - twierdzi. 

Zobacz także

Jak więc policja powinna działać, aby demonstranci mogli odróżnić tajnego funkcjonariusza od potencjalnego bandyty? - W trakcie działania w tłumie wygląda to najczęściej tak, że dwóch policjantów zatrzymuje osobę, a czterech go asekuruje. W związku z tym ta czwórka powinna się wylegitymować i przekazać, że są policjantami – wyjaśnia rozmówca Onetu. 

Policja tłumaczy i publikuje nagranie. Komentarze na Twitterze

"Zanim ocenimy policjanta, warto zadać sobie pytanie. Dlaczego użył pałki teleskopowej? Oglądając wydarzenia, warto dotrzeć do wszystkich nagrań. W tym przypadku nastąpiła próba wyrwania pałki. Reakcja policjanta była zdecydowana" - takie wyjaśnienia opublikowała na Twitterze Komenda Stołeczna Policji, dołączając do wpisu nagranie ze środy:

Tłumaczenia policja nie trafiły jednak do sporej części polityków i dziennikarzy, którzy skrytykowali mundurowych. "Kurczę, droga Policjo, ale co ma zrobić normalny człowiek, który widzi, że obok skrada się koleś z pałką teleskopową? Skąd ma wiedzieć, że to policjant, skoro ten jest w cywilu? W taki sposób niestety tracicie zaufanie, na który tak długo pracowaliście" - napisał Janusz Schwertner z Onetu. 

Obywatel wyrywa niebezpieczne narzędzie zamaskowanemu mężczyźnie w tłumie, w czasach, gdy wicepremier ds bezpieczeństwa zachęca bojówki do „obrony” kościołów przed kobietami. Bo chyba tylko jasnowidz mógł wiedzieć, że to policjant, a nie zbir. Był oznakowany?" - dodała Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej. 

"A skąd obywatel ma wiedzieć, że wyrywa pałkę policjantowi, a nie bandziorowi? Policjant po cywilnemu, bez jakiegokolwiek oznaczenia oraz przedstawienia się, nie korzysta z żadnej ochrony właściwej dla funkcjonariuszy" - pytał retorycznie Patryk Słowik z "Dziennika Gazety Prawnej". 

RadioZET.pl/Onet.pl/Twitter/PAP