Zamknij

Senat reaguje na burzę po orędziu Grodzkiego. „Decyzję podjęły władze TVP”

12.02.2021 11:30
Orędzie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego
fot. Senat Rzeczypospolitej Polskiej

Decyzję o tym, czy orędzie marszałka Senatu wyemitowane zostanie o godz. 19.55, czy o godz. 20.00 podjęły władze TVP, a nie Tomasz Grodzki – tak Senat reaguje na falę krytycznych komentarzy ze strony pracowników TVP. Ci zarzucają Grodzkiemu, że nie szanuje widzów, bo w czwartek wieczorem „zamiast sportowej uczty”, ci musieli najpierw zobaczyć wystąpienie o wolnych mediach.

Orędzie marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego w obronie wolnych mediów w Polsce, które wywołało lawinę komentarzy, a po którym posłanka PiS Joanna Lichocka domaga się nawet przeprosin, zbiegło się w czasie z początkiem drugiej połowy meczu w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Dziennikarze TVP wprost skrytykowali marszałka Senatu, że ten nie zgodził się zmienić godziny emisji orędzia.

Już w ostatnich minutach "Wiadomości", autor materiału o podatku od reklam, Dominik Cierpioł, robił wyrzut marszałkowi, że emisja orędzia nastąpi w czasie meczu "z udziałem polskiego króla strzelców". „Zamiast sportowej uczty, widzowie zobaczą najpierw wystąpienie Tomasza Grodzkiego” – usłyszeli widzowie TVP. Zdaniem Cierpioła „zażądanie od TVP” emisji orędzia w trakcie meczu „dobrze ilustruje stosunek Platformy Obywatelskiej do mediów, ale także do ich odbiorców”. Widzowie usłyszeli też, że "marszałek Senatu nie przyjął propozycji prezesa TVP". Jacek Kurski miał zaproponować Grodzkiemu, by orędzie wyemitowano po meczu, ale Kancelaria Senatu się nie zgodziła. Na ekranach wyświetlono więc nawiązującą do akcji „Media bez wyboru” czarną planszę z napisem "Tu powinien być twój ulubiony mecz".

Na całą serię zarzutów pod adresem Grodzkiego odpowiedział w przesłanym Onetowi oświadczeniu Maciej Berek, dyrektor Centrum Informacyjnego Senatu. „Właśnie ze względu na zaplanowaną emisję tego wydarzenia sportowego, wystąpiliśmy do prezesa zarządu TVP S.A. o emisję orędzia o godz. 19.55. Jednocześnie w piśmie skierowanym do pana prezesa J. Kurskiego zastrzegliśmy, że jeżeli w ocenie prezesa zarządu TVP S.A. istnieją istotne przeszkody dla zrealizowania emisji orędzia o godz. 19.55, pozostawała aktualna prośba o realizację emisji orędzia o godz. 20.00. W istocie więc decyzję o tym, czy orędzie pana marszałka wyemitowane zostanie o godz. 19.55, czy o godz. 20.00 podjęły władze TVP, a nie marszałek Senatu” - brzmi treść oświadczenia.

Orędzie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego

Przypomnijmy, że szeroko komentowane wystąpienie marszałka Senatu dotyczyło niezależnych mediów. - Wczoraj zamilkły wolne media. Zamilkły na chwilę, byśmy mogli uświadomić sobie i zrozumieć, o co toczy się gra. Nie chodzi o pieniądze, stawką jest wolność i prawda - mówił Grodzki w orędziu emitowanym na antenie TVP.

Jak dodał, 13 grudnia 1981 roku "złowieszczy mrok stanu wojennego też zaczął się od braku Teleranka i wyłączenia telefonów". - Media zamilkły wczoraj na krótko po to, by nie musiały zamilknąć na zawsze. By tak się nie stało, nie możemy milczeć my, nie może milczyć demokratyczny Senat - mówił.

„Nie wierzcie rządowej propagandzie”

Grodzki podkreślał, że środowy "dramatyczny protest wolnych mediów przeciwko nakładaniu na nie kolejnych, drakońskich podatków jest sprawą niezwykle poważną". - Nie wierzcie państwo rządowej propagandzie. Wolne media płacą w Polsce Podatki - CIT, VAT, opłaty za koncesje i inne daniny publiczne. Co więcej, corocznie przeznaczają z własnych zasobów wiele milionów zł na działalność kulturową i charytatywną. Tymczasem tzw. media publiczne dostają z naszych pieniędzy co roku gigantyczną kwotę 2 mld zł na swoją działalność, podczas gdy te pieniądze powinny zostać przeznaczone na wsparcie ochrony zdrowia walczącej z Covid-19 czy na onkologię, o co bezskutecznie wnioskował Senat - dodał. - Wzywam rządzących do wycofania się projektu dot. podatku od reklam. Demokratyczna większość w Senacie nie zaakceptuje zamachu na wolne media – podkreślał Grodzki.

Lichocka domaga się przeprosin po orędziu Grodzkiego

- Trudno się nie uśmiechać, to było na granicy dobrego kabaretu. Można by niektóre frazy z tego sposobu mówienia, z taką emfazą pana marszałka rzeczywiście nagrywać i puszczać w programach satyrycznych - komentowała potem w TVP Info posłanka PiS Joanna Lichocka.

Parlamentarzystce, która zasłynęła pokazaniem środkowego palca w stronę opozycji (gdy jej partia dokładnie rok temu decydowała, że 2 mld zł zamiast na leczenie pacjentów onkologicznych pójdą na TVP), szczególnie nie spodobał się fragment wystąpienia Grodzkiego, w którym mówił o stanie wojennym. - To jest bardzo grube nadużycie, sama pamiętam ten moment, kiedy nie było "Teleranka". Pamiętam też u moich rówieśników bardzo dramatyczne momenty, kiedy ich rodziców zabierano do internowania. I teraz porównanie wyłączenia, czarnej planszy w TVN-ie czy "Gazecie Wyborczej" z tamtymi momentami jest niedopuszczalnym nadużyciem. Pan marszałek Grodzki powinien przeprosić ludzi, którzy pamiętają stan wojenny i którzy przez stan wojenny mieli niejednokrotnie złamane życie – stwierdziła.

RadioZET.pl/TVP/Onet/TVP Info

C