Patryk Jaki w Radiu ZET o tzw. sądzie nad Judaszem: Nie podoba mi się ta tradycja

Redakcja
23.04.2019 12:38
Patryk Jaki w Radiu ZET o tzw. sądzie nad Judaszem: Nie podoba mi się ta tradycja
fot. RadioZET

– Jeśli z takiego incydentalnego wydarzenia rozciąga się odpowiedzialność na wszystkich Polaków, pan Lapid po raz kolejny wykazuje się antypolonizmem i polonofobią – tak wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki określa w Gościu Radia ZET byłego izraelskiego ministra finansów, a obecnie jednego z liderów sojuszu Niebiesko-Białych.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jair Lapid uznał, że „nienawiść do Żydów w Polsce wciąż zatruwa powietrze”. To po tzw. sądzie nad Judaszem w Pruchniku na Podkarpaciu. W Wielki Piątek na ulicach miasta pojawiła się kukła z napisem „Judasz 2019” o stereotypowych, semickich cechach.

Patryk Jaki w rozmowie z Beatą Lubecką zarzucił Lapidowi, że nie zna dobrze historii. Wiceminister sprawiedliwości zaproponował mu na antenie Radia ZET, aby odwiedził Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Zobacz także

– Powinniśmy wysłać mu zaproszenie do Muzeum Ulmów na Podkarpaciu – stwierdza gość Radia ZET. „Żeby zobaczył, że wśród wszystkich narodów to Polacy najczęściej ratowali Żydów z narażeniem życia” – tłumaczy tę propozycję.

Wiceminister sprawiedliwości zapewnia, że pozytywnie ocenia postawy Polaków w czasie II wojny światowej związane z ratowaniem Żydów.

– Polacy zachowywali się w tej sprawie wyjątkowo przyzwoicie, a ten człowiek jest niedouczony – mówi o Jairze Lapidzie. „Niech wybierze się do Muzeum Ulmów i zobaczy, o co tam chodziło” – zachęca ponownie.

Gość Beaty Lubeckiej zapewnia jednocześnie, że nie podoba mu się reaktywowana w tym roku tradycja okładania kijami kukły Judasza w Pruchniku.

– Nie podoba mi się ta tradycja. Moje stanowisko jest podobne jak Forum Żydów Polskich, które napisało, że ten relikt trzeba wyrzucić na śmietnik i nie robić z tego afery. Zgadzam się z tym – zapewnia.

– Takie zachowania nie podpadają pod jakiś paragraf? – pytała swojego gościa Beata Lubecka.

– To do oceny ludzi… – odpowiada wymijająco Patryk Jaki.

– Pan jest wiceministrem sprawiedliwości. Dlatego pytam – tłumaczy gospodyni Gościa Radia ZET.

– Nie znam wszystkich okoliczności – stwierdza wiceminister Jaki.

Na pytanie, czy wspomniane atakowanie kukły Judasza w Pruchniku może podpadać pod propagowanie przemocy, Patryk Jaki odpowiada: „Może tak być”.

– Trzeba zbadać spokojnie tę sprawę. Może być wykorzystana do bicia Polski, a tego nie chcemy. Jeśli chodzi o tę sprawę, Polska w kontekście historycznym ma sobie niewiele do zarzucenia – zapewnia.

– Dlaczego akurat teraz odmrozili ten zwyczaj? – pyta o mieszkańców Pruchnika Beata Lubecka.

– Nie mam zielonego pojęcia. Nawet nigdy tam nie byłem, dlatego trudno mi brać odpowiedzialność – stwierdza Jaki.

Zobacz także

– A może pana słowa były zachętą? Bo u konkurencji mówił pan tak: „Jeżeli ktoś myśli, że będziemy płacić, czy oddawać jakieś mienie bezspadkowe organizacjom żydowskim, to chcę powiedzieć: po moim trupie. Beze mnie w polityce” – przypomniała prowadząca „Gościa Radia ZET”.

– Jeżeli pani uważa, że ja mam opinię taką, że część środowisk żydowskich uważa, że powinniśmy oddawać nasze nieruchomości za mienie tzw. bezspadkowe, i to rzeczywiście są wielkie pieniądze, mimo że Polska była również jedną z największych ofiar II wojny światowej. Jeżeli ktoś uważa tak samo jak ja, że nie powinniśmy nic płacić, bo to Polska była ofiarą, to znaczy, że ja podjudzam, że takie osoby jak ja podjudzają te osoby z tej małej miejscowości? – pyta emocjonalnie wiceminister.

– Ale tam padły słowa: „Chcą odszkodowań dla Polski”. Padały takie słowa, panie ministrze – zauważa Lubecka.

– Ja nie odpowiadam za ludzi, którzy biją, ja nie biję żadnych kukieł i sobie nie życzę, żeby ktokolwiek to robił. Natomiast z drugiej strony mam obowiązek bronić interesu Polski i jeżeli ja będę kiedykolwiek za to odpowiadał, to nie zgodzę się na takie odszkodowania, dlatego, że jeżeli ktoś powinien otrzymać odszkodowania, to polskie państwo, dlatego że polskie państwo i Polacy podczas II wojny światowej zachowywali się wyjątkowo przyzwoicie na tle innych państw, jeśli ktoś dobrze zna historię – mówi gość Beaty Lubeckiej.

W internetowej części rozmowy Patryk Jaki skomentował wypowiedź premiera Morawieckiego w Nowym Jorku.

– Podczas spotkania na Uniwersytecie Nowojorskim przejmowanie kontroli nad sądami porównał z sytuacją we Francji, która po II wojnie światowej rozliczała się z rządów Vichy, który otwarcie kolaborował z hitlerowskimi Niemcami. Słuchacz pyta, czy wypowiedź pana premiera można podciągnąć pod ustawę o IPN? – pytała Beata Lubecka.

– Nie, dlatego że jest to prawda, że w Polsce po ’89 roku zostało wielu sędziów… – mówi Jaki.

– Ale porównywać do kolaborantów? – zastanawiała się gospodyni programu.

– Przepraszam bardzo. W czasach po ’89 roku zostało bardzo wielu sędziów, którzy skazywali polskich patriotów na śmierć. To było kolaborowanie z państwem sowieckim. Takie są fakty. Z faktami nie powinniśmy rozmawiać – stwierdza wiceminister sprawiedliwości.

– Nie jest to donoszenie na własny kraj? – dopytywała Lubecka.

– Nie, nie jest do donoszenie na własny kraj – zaprzecza Patryk Jaki. „Jeśli padają pytania dotyczące wymiaru sprawiedliwości, pada też odpowiedź pana premiera. Trudno, żeby nie przytaczał faktów w tym zakresie. Nie przesadził, dlatego że powiedział prawdę. Gdzie powiedział nieprawdę?” – pyta Jaki.

– Ale jak można porównywać sędziów do kolaborantów?

– Byli sędziowie, którzy byli kolaborantami. Próbujemy na przykład ściągnąć pana Michnika ze Szwecji. Nie był kolaborantem? – zastanawia się wiceminister sprawiedliwości.

Patryk Jaki odniósł się też do trwającego strajku nauczycieli.

– Problem z nauczycielami jest jeszcze jeden: walczą o godność, a sami łamią godność nauczycieli, którzy chcą jednak zostać z uczniami, mimo że każdy chciałby więcej zarabiać – mówi gość Radia ZET. Nawiązuje przy tym do nauczycieli w Sosnowcu, którzy 10 kwietnia ustawili szpaler przed wejściem do szkoły. Byli ubrani na czarno i w milczeniu witali osoby, które zgłosiły się do pilnowania młodzieży w trakcie egzaminów gimnazjalnych. Miał to być sposób na pokazanie dezaprobaty. „Tak jak ustawiał Wehrmacht w wielu miastach” – porównuje.

– Przesadził pan. Nie można porównywać tego do Wehrmachtu… – stwierdza Beata Lubecka.

– Dlaczego? To jest upokarzanie ludzi, ostracyzm. Dla mnie osobiście jest to nie do zaakceptowania. Osoby, które zrobiły ten szpaler, nigdy nie powinny być nauczycielami – uznał wiceminister sprawiedliwości. „Jeśli chodzi o zachowania i o to, co zrobili nauczyciele z Sosnowca, czyli upokarzali innych nauczycieli chcących zostać z uczniami, to jest po prostu nie do zaakceptowania – ocenia.

RadioZET.pl