Zamknij

Żona Kosiniaka-Kamysza „poszła grubo po bandzie”. „Nie konsultowała tego ze mną”

18.07.2020 13:18
Paulina i Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. Jacek Labedzki/REPORTER

Za kilka dni zaprezentujemy propozycję dla całej opozycji, która będzie pewnym krokiem do przodu - zapowiedział szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Magazynem TVN24. Lider ludowców wykluczył jednocześnie możliwość koalicji z PiS i odniósł się do wyborów prezydenckich oraz udziału jego żony w kampanii.

Władysław Kosiniak-Kamysz w sobotnim wywiadzie dla Magazynu TVN24 był pytany m.in. o wynik, jaki uzyskał podczas ostatnich wyborów prezydenckich, o współpracę z Szymonem Hołownią i ewentualną koalicję z PiS. Zapowiedział, że za kilka dni zaprezentuje propozycję dla całej opozycji.

Lider PSL przyznał, że ból tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników I tury wyborów był bardzo silny. - Te uczucia było widać na mojej twarzy, w ruchach, a potem w każdym słowie. Dziś już wiem, że to było najtrudniejsze wystąpienie w mojej dotychczasowej politycznej karierze - powiedział. Zaznaczył, że zakładał dobry wynik na poziomie 8 proc. a zły - na poziomie 5 proc. - A tu dostajesz telefon, że ostatecznie jest 2. I nie możesz wsiąść do samochodu i odjechać, tylko musisz wyjść na scenę, wziąć mikrofon i jeszcze powiedzieć coś oprócz „dziękuję” - wspominał lider PSL.

Kosiniak-Kamysz o żonie, „tygrysie” i drugiej turze

Jak dodał, przed wyjściem na scenę rozmawiał z żoną. Pytany o wypowiedź Pauliny Kosiniak-Kamysz w trakcie kampanii wyborczej, w której zwróciła się do niego per "tygrysie", stwierdził, że "poszła wtedy grubo po bandzie". Zaznaczył, że nie konsultowała z nim tej wypowiedzi. Na uwagę, że to określenie już z nim zostanie, odparł, że nie ma z tym problemu.

Zobacz także

Kosiniak-Kamysz przyznał też, że kilka tygodni po zmianie kandydata Platformy na prezydenta wiedział, że druga tura jest poza zasięgiem, "choć wiara oczywiście pozostaje do końca". - Ale dla mnie przełomem nie był sam Trzaskowski, tylko wybuch pandemii i lockdown. To koronawirus odebrał mi to, co było dla mnie w kampanii najważniejsze, czyli kontakt na spotkaniach z ludźmi - podkreślił.

Zdaniem szefa PSL, to że Platforma nie poparła jego kandydatury lub Szymona Hołowni było błędem. - Według badań mieliśmy największe szanse na wygraną z Andrzejem Dudą. Ale rozumiem Borysa Budkę, że szukał ratunku dla siebie. Bo Trzaskowski był kandydatem na ratowanie Platformy, a nie na wygranie wyborów - ocenił. Mimo wszystko - jak dodał - Trzaskowski był najlepszym z możliwych kandydatów z PO. - Tylko niech dziś oni nie opowiadają, że ktoś zawalił, bo oni dostali w tej kampanii wszystko. Mogli naprawić swój błąd, jakim było wystawienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Plus dostali rekordowo krótką kampanię - powiedział Kosiniak-Kamysz. Dodał, że - jego zdaniem - Platforma jako partia straciła zdolność wygrywania.

Kosiniak-Kamysz zapowiedział też, że musi budować szerszą koalicję niż tylko PSL. Na uwagę, że tu naturalnym kandydatem do współpracy byłby Szymon Hołownia, odpowiedział, że zaprasza wszystkich, komu bliskie są postulaty Koalicji Polskiej. Potwierdził jednocześnie, że rozmawiał z Hołownią osobiście jakiś czas temu. Powiedział też, że zna i rozmawia z jego współpracownikiem Jackiem Cichockim, który był kiedyś w rządzie Donalda Tuska. "I żeby była jasność: ja mam świadomość kapitału Szymona Hołowni. Wiem, co on ma, a czego nie ma i co mam ja" - powiedział.

Zobacz także

Koalicja PiS – PSL? „Nie wchodzi w grę”

Szef PSL był też pytany o ewentualną koalicję z PiS. Jak stwierdził, nie ma dziś wśród ludowców takiej chęci. - Partyjne „doły”, o których wielu znawców PSL-u mówi, że są wygłodniali władzy, są w większości absolutnie przeciw. Mają dość łatki „obrotowej partii”. Nie chcą być postrzegani jako ludzie, którzy chcą stołków - powiedział. Powtórzył, że zapisanie się do obozu "dobrej zmiany" nie wchodzi w grę.

- Za kilka dni zaprezentujemy propozycję dla całej opozycji, która będzie pewnym krokiem do przodu - zapowiedział. Dopytywany, czy będzie to "zjednoczenie", podkreślił, że wręcz przeciwnie. - Uważam, że liderzy wszystkich środowisk na opozycji – od Włodzimierza Czarzastego, Szymona Hołowni, Borysa Budki, po lidera Konfederacji powinniśmy odbyć dyskusję nad przyszłością opozycji - uważa lider ludowców. Inaczej - jak dodał - "przegramy siódme wybory z rzędu".

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/TVN24