Zamknij

Rok temu zmarł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz

14.01.2020 07:44
Paweł Adamowicz
fot. WOJCIECH STROZYK/ REPORTER

Rok temu zmarł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który dzień wcześniej został zaatakowany przy użyciu noża przez Stefana W. podczas "światełka do nieba" WOŚP. Z tą tragedią trudno się pogodzić, a tym bardziej ją zrozumieć - mówią gdańszczanie. Od kilku dni gromadzą się, żeby znowu być razem.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Noc z 13 na 14 stycznia 2019 roku wstrząsnęła Polską. Miliony osób śledziły przed ekranami telewizorów doniesienia z Gdańska. Ludzie próbowali je sobie racjonalizować. "Przecież to niemożliwie, żeby taki postawny mężczyzna, ubrany w zimowy płaszcz został śmiertelnie dźgnięty nożem. Na pewno z tego wyjdzie, nie może być aż tak tragicznie" - powtarzało wielu. Te pierwsze reakcje są od kilku dni przypominane w Gdańsku, gdzie odbywają się uroczystości w rocznicę śmierci wieloletniego włodarza miasta. Wielu przypomina sobie także doniesienia ze szpitala, gdzie lekarze przez kilkanaście godzin walczyli o życie Adamowicza.

Zobacz także

"Z najgłębszym żalem musimy poinformować państwa, że przegraliśmy walkę o życie pana prezydenta. Pan prezydent Adamowicz zmarł. Cześć jego pamięci. Nastąpiło to bardzo niedawno. Mimo wszelkich starań nie udało się go uratować" - powiedział rok temu przed godziną 15 dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku dr Tomasz Stefaniak. Jego wspólna z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim konferencja będzie przez wielu pamiętana przez długie lata. Dziennikarze zgromadzeni na miejscu przez kilka minut nie potrafili zadać pytania. Od kilku godzin słyszeli, że jest źle, ale nie sądzili, że aż tak źle.

Zobacz także

Rok po ataku nożownika żona prezydenta Adamowicza Magdalena nazwała śmierć męża "pozbawioną sensu i wyjątkowo okrutną". Na Targu Węglowym, gdzie doszło do ataku, a gdzie rok wcześniej stała scena WOŚP, znów pojawiły się tłumy. Od kilku dni gdańszczanie, jak w styczniu rok temu, licznie gromadzą się na uroczystościach rocznicowych. Znów jest odśpiewywane "Sound of Silence", które stało się hymnem tamtego stycznia. Znów płoną znicze ustawione w kształt serca - oświetlając kładzione obok czerwone róże. Znów padają słowa, że być może ta śmierć zmieni Polaków, zmieni życie społeczne. Padają po raz kolejny, bo padały również po śmierci św. Jana Pawła II i po tragedii smoleńskiej.

13 stycznia 2019 r. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 27-letni Stefan W. zadał prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi ciosy nożem na scenie podczas finału WOŚP. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku - zmarł tam 14 stycznia. Miał 53 lata, prezydentem miasta był od 20 lat. Pogrzeb odbył się 19 stycznia w Bazylice Mariackiej. Urna z prochami prezydenta miasta spoczęła w kaplicy św. Marcina.

RadioZET.pl/PAP