PiS buduje tajne garaże na czołgi w Warszawie. Ile będą kosztować? MON milczy

21.11.2019 00:16
MON
fot. Twitter/Mariusz Błaszczak

Podpisana po dwóch latach umowa, ale wciąż pełna tajemnic - tak wygląda sprawa budowy garaży dla najnowocześniejszych w polskim wojsku czołgów. Nadal bowiem nie wiadomo, kiedy ta inwestycja ma powstać oraz jakie będą jej koszty. 

Na Gazeta.pl, ukazał się obszerny artykuł poświęcony planowanej budowie garaży dla czołgów Leopard 2A5 - najnowocześniejszych, jakie posiada obecnie polska armia. Pojazdy dwa lata temu trafiły do garnizonu w Wesołej, ale dopiero teraz dopięto kwestię budowy odpowiedniego dla nich "schronienia", czym pochwalił się minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak:

"Dziś podpisaliśmy umowę na budowę garaży wraz z zapleczem obsługowym na terenie @1WBPanc Dzięki inwestycji powstanie 128 miejsc garażowych dla czołgów Leopard 2A5" - napisał na Twitterze.

Co ciekawe jednak, był to jedyny komunikat w tej sprawie, jaki wypłynął z jakichkolwiek rządowych źródeł. Nie udostępniono żadnych oficjalnych materiałów, nie ma ich również na stronie internetowej resortu, który z kolei nie wyjaśnił tego także w korespondencji Gazeta.pl. Dziennikarzom odpisać miał jedynie anonimowy pracownik biura prasowego MON, że "dokumentacja postępowania jest zastrzeżona".

MON milczy, dziennikarze szukają

Gazeta.pl pisze jednak, że choć ministerstwo milczy, to w sieci bez problemu można znaleźć informacje na temat inwestycji. Przetarg odbył się w 2018 roku, a rok później zorganizowano dodatkowy, dotyczący dodatkowej infrastruktury, również w Wesołej. 

Z obydwu dokumentacji, do których dotarł portal, można wywnioskować, że w Wesołej mają powstać zarówno budynki garażowe dla wojskowych pojazdów mechanicznych (co poskutkuje m.in. przebudowanie sieci energetycznej i wodociągowej), jak i "myjnia czołgowo-samochodowa" oraz "budynek szkoleniowy wraz z infrastrukturą towarzyszącą na potrzeby systemów treningowych".

Zobacz także

Dokumentacja nie zawiera wszystkich detali, co może dziwić w przypadku inwestycji tak podstawowej, jak garaże dla czołgów. Nie są to bynajmniej dane wrażliwe, a takowe w przypadku zagadnień militarnych bardzo często występują i jest to zrozumiałe. W tym jednak przypadku MON milczy i ignoruje kolejne pytania dziennikarzy na temat tego, kto wybuduje te budynki, ile będą kosztowały oraz kiedy powstaną. 

Historia czołgów Leopard 2A5 - z Żagania do Wesołej

Gazeta.pl rekonstruuje historię wyjaśniającą jak czołgi w 2017 roku znalazły się w Warszawie. Przetransportowano je z Żagania, gdzie trzy lata wcześniej trafiły z Niemiec. I choć od początku część kadry oficerskiej i ekspertów krytykowała pomysł pozostawienia ich w tej części Polski, to przez prawie dwa lata pozostawały w południowo-zachodniej Polsce. Także dlatego, że w pobliskim Świętoszowie znajdowały się starsze modele tych czołgów, czyli Leopard 2A4, a pomiędzy tymi miastami dużo poligon wojskowy. Nie bez znaczenia była również blisko Niemiec, z uwagi na dostępność części zamiennych oraz wysoko wykwalifikowaną kadrę szkoleniową. 

Zobacz także

Wszystko uległo zmianie - jak pisze portal - w 2016 roku, gdy ówczesny szef MON Antoni Macierewicz - pod wpływem swoim doradców - zarządził przeniesienie całej kawalkady czołgów na drugą stronę Polski w celu "obrony wschodnich granic Polski". W tym celu wskazano 1. Brygady Pancernej w Wesołej, która nie była wówczas przystosowana do tego typu operacji logistycznych. 

"Zignorowano przy tym szereg problemów. Nie ma garaży. Nie ma symulatorów i trenażerów. Nie ma poligonu umożliwiającego trenowanie większymi grupami niż kilka czołgów. Po prostu jednostka w Wesołej nigdy nie miała mieścić takiej masy ciężkiego sprzętu. Za czasów PRL stworzono tam infrastrukturę dla 1. Praskiego Pułku Zmechanizowanego, który ironicznie nazywano pułkiem paradnym, bo ze względu na bliskość stolicy był bezustannie wykorzystywany na potrzeby partii" - czytamy w artykule. 

Fatalne warunki przetrzymywania

Gazeta.pl podkreśla fakt, iż ministerstwo nie miało odpowiedniego planu przeniesienia 128 czołgów do Wesołej. Maszyny były znacznie większe i cięższe niż te, które dotychczas tam stacjonowały. Do Wesołej trafiły w marcu 2017 roku, a więc 2,5 roku temu. W artykule opisane są absurdalnie złe - jak na wagę i wartość tych maszyn - warunki, w jakich przez długi czas były przetrzymywane. Np. to, że postawiono je nad odkrytym placu i...przykryto plandekami.

Zobacz także

"Pod koniec 2018 roku awaryjnie zakupiono kilkadziesiąt namiotów dla czołgów. Tak jakby dopiero po ponad roku do najwyższych czynników dotarło, że długotrwałe wystawienie ich na wilgoć oznacza ryzyko uszkodzenia drogiej elektroniki i znacznie przyśpiesza ogólne zużywanie się maszyn. W międzyczasie kilka czołgów rzeczywiście zostało uszkodzonych przez wodę i musiało zostać wysłane na remonty. Szczegóły są tajne" - informuje Gazeta.pl. Czy w takim razie teraz resort obrony będzie bardziej skory do udzielania informacji?

RadioZET.pl/Gazeta.pl