Zamknij

Morawiecki nowym szefem PiS? "Kaczyński powoli przesuwa się w cień"

02.07.2021 11:45
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki
fot. Piotr Molecki/East News

PiS i PO wybiorą w sobotę nowe władze partyjne. Do ścisłego kierownictwa PiS ma wejść premier Mateusz Morawiecki, a do polskiej polityki na stałe ma wrócić były szef rządu Donald Tusk. Zdaniem politologów oba ugrupowania szykują się do wyborów i chcą pokazać wyborcom swoją jedność.

Kongres Prawa i Sprawiedliwości i Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej zdominują polityczny weekend. Partia rządząca wybierze nowe kierownictwo. O ile na fotelu prezesa ma pozostać Jarosław Kaczyński, to zmieni się skład wiceprezesów PiS. Do tego grona ma wejść premier Mateusz Morawiecki. Dotychczas zastępcami Kaczyńskiego w ugrupowaniu byli tylko zaufani politycy prezesa PiS, jak Beata Szydło, Adam Lipiński, Antonii Macierewicz i Mariusz Błaszczak. Podczas sobotniego Kongresu, który będzie zamknięty dla mediów, ma zostać zmieniony również statut ugrupowania i zrewolucjonizowane struktury lokalne partii.

Jarosław Kaczyński może wycofać się w cień

Dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że proces wchodzenia Morawieckiego do ścisłego kierownictwa PiS trwa od kilku lat. - Pomimo że ma on patronat Jarosława Kaczyńskiego, to w ciągu ostatnich miesięcy obserwowaliśmy próby zdyskredytowania ludzi Morawieckiego. To było widoczne - komentuje dla RadioZET.pl. W jej ocenie, dopóki sondaże dla PiS-u są dobre, nie należy spodziewać się rewolucji i ostrej walki frakcyjnej w obozie rządzącym. - Zarówno Kongres PiS, jak i Rada Krajowa PO to dobrze wyreżyserowane spektakle - dodaje.

Dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenia, że kolejne wybory parlamentarne są "dość blisko", dlatego PiS w sobotę będzie chciał pokazać jedność swojego obozu politycznego. - PiS wie, że nie będzie miało już tak wysokiego poparcia bez wysiłku, jak w ostatnich wyborach. Ponadto sondaże pokazują niską frekwencję, a właśnie duża liczba wyborców zapewniała PiS-owi władzę - komentuje dla RadioZET.pl.

Dodaje, że oponentom Morawieckiego nie udało się osłabić jego pozycji w oczach Jarosława Kaczyńskiego, a obecna sytuacja nie sprzyja wzniecaniu konfliktów wewnątrz partii. - Od roku praktycznie PiS nie ma większości w Sejmie, musi kalkulować przed każdym głosowaniem. Ponadto możemy być świadkami stopniowego przesuwania się w cień Jarosława Kaczyńskiego - tłumaczy politolog, wskazując, że prezes PiS jako następcę obecnie namaszcza premiera Morawieckiego.

Prof. Antoni Dudek, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, przypomina, że przywództwo w PiS jest jasne. - Jednak nie wiadomo, ilu pozostanie wiceprezesów ugrupowania i jakim stosunkiem głosów zostaną wybrani. To pokaże ich siłę w partii - wyjaśnia. Zdaniem eksperta przedterminowe wybory parlamentarne (planowo mają się odbyć w 2023 r.) zależą wyłącznie od decyzji Kaczyńskiego oraz jego otoczenia.

- Kluczowe okażą się sondaże poparcia przeprowadzone jesienią. Jeśli okaże się, że PiS ma poparcie poniżej 40 procent, to Polski Ład politycznie nie działa. Poza tym obecnie sondaże nie dają PiS samodzielnej większości w Sejmie - komentuje prof. Dudek. 

Tusk ciężarem dla Trzaskowskiego

Natomiast na spotkaniu kierownictwa PO planowana jest zmiana przewodniczącego, którym od stycznia 2020 r. jest Borys Budka. Od czwartku brał on udział w negocjacjach z byłym premierem Donaldem Tuskiem i prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Podczas Rady Krajowej spodziewane jest przemówienie Tuska, który w ostatnich latach unikał publicznego zaangażowania w działalność PO.  

- Jeśli to będzie serial brazylijski, to nie ma sensu nawet kupować popcornu. Nie spodziewam się większych zmian, a w przypadku zgrzytów w sobotę może się rozpocząć proces rozpadu Platformy - ocenia dr Materska-Sosnowska. Jej zdaniem powrót Tuska do polskiej polityki może być realny. - PO i PiS ewidentnie szykują się do wyborów, czego potwierdzeniem są sobotnie wydarzenia - wskazuje.

W ocenie prof. Dudka sensacją byłby opór ze strony Borysa Budki. - Przecież już zaczęła się budowa struktur po jego odejściu - zaznaczył.

Zdaniem dr. hab. Chwedoruka proces rozpadu PO rozpoczął się wraz z odejściem Grzegorza Schetyny z fotelu przewodniczącego w styczniu ubiegłego roku. - Negował on wszystkich, którzy kwestionowali pozycję PO jako głównej siły opozycyjnej. Tej strategii nie zmienił Budka, ale PO jest na tyle słaba, że nie jest w stanie poradzić sobie z rosnącą pozycją stronnictwa Szymona Hołowni - komentuje politolog. Przekonuje, że powrót Tuska do macierzystej partii będzie obciążeniem dla Rafała Trzaskowskiego. - Jego ubiegłoroczna kampania prezydencka była największym sukcesem PO od 2011 roku. Trzaskowski będzie musiał tłumaczyć się z historycznego ciężaru Tuska, jeśli stanie obok niego we władzach PO - tłumaczy. 

W ocenie politologa Tusk wraca w bardzo dla siebie odpowiednim momencie - PiS realnie może stracić władze i dotychczasowe argumenty partii rządzącej przestają działać na wyborców. - Jednak nigdy do tej pory PO była tak nieprzygotowana do przejęcia władzy, jak teraz - podsumowuje.

RadioZET.pl