Zamknij

PiS straci większość? "Ostatnie wydarzenia mogą być inspirowane z Torunia"

18.11.2020 13:29
Jarosław Kaczyński Mateusz Morawiecki
fot. JACEK DOMINSKI /REPORTER

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się przywrócić w prawach członka PiS 13 z 15 zawieszonych posłów. Decyzja ta nie dotyczy Jana Krzysztofa Ardanowskiego, a także Lecha Kołakowskiego, który ogłosił wczoraj, że odchodzi z PiS i niebawem powoła do życia nowe koło w Sejmie. Czy mamy do czynienia z kolejnym kryzysem w obozie władzy? RadioZET.pl poprosiło o komentarz politologów: prof. Wawrzyńca Konarskiego z Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz dr Bartosza Rydlińskiego z UKSW.

Lech Kołakowski konsekwentnie przekonuje, że nie zamierza wracać do Prawa i Sprawiedliwości, a w najbliższych dniach powoła wraz z grupą posłów nowe koło poselskie. Kołakowski, który w środę spotkał się w Sejmie z liderem AgroUnii Michałem Kołodziejczakiem, powiedział dziennikarzom, że "posiedzenie Sejmu powinno przyczynić się do podjęcia decyzji przez niektórych kolegów". Przypomniał, że do rejestracji koła wystarczy 3 posłów.

Jarosław Sellin, który był dzisiaj Gościem Radia ZET, przekonywał, że nie zakłada scenariusza rządu mniejszościowego, a koalicja Zjednoczonej Prawicy przetrwa do 2023 roku. "Mam nadzieję, że nikt nie odejdzie, bo rok temu otrzymaliśmy wspólnie, drużynowo - polityka jest praca drużynową, grupową - bardzo silny mandat od Polaków do rządzenia Polską, do wzięcia odpowiedzialności za najważniejsze sprawy. Okazało się, że tą najważniejszą sprawą jest mądra walka z pandemią i z kryzysem gospodarczym, który ta pandemia spowodowała - i że wszyscy tę odpowiedzialność rozumieją" - mówił.

PiS straci większość w Sejmie? Lech Kołakowski zapowiada powstanie nowego koła

Prof. Wawrzyniec Konarski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula przyznaje w rozmowie z RadiemZET.pl, że nie zaskoczyła go decyzja PiS o przywróceniu w prawach członka partii grupy posłów. - Spodziewałem się, że opcja na przetrwanie będzie zwyciężać. Po prostu zbyt wiele rządzący mogą tutaj stracić. Dlatego prawdopodobnie działalność struktur przywódczych w PiS będzie szła raczej w kierunku izolowania osób, które są uparte w swoim buntowniczym nastroju. Nie dziwi mnie wcale, że następuje tutaj taka polityka typowego kija i marchewki. Kijem jest opór i niechęć do tego, żeby wyjść z jakąkolwiek inicjatywą o charakterze pojednawczym wobec Ardanowskiego i Kołakowskiego, a z drugiej strony marchewką jest to, aby te pozostałe osoby z grona odwieszonych przyciągnąć ponownie na łono partii - zauważa politolog.

Zobacz także

W ocenie dr Bartosza Rydlińskiego z UKSW, sejmowa większość Zjednoczonej Prawicy nie jest obecnie zagrożona. - Decyzję posła Kołakowskiego traktuję bardziej w kategoriach rozpychania się łokciami w tym obozie aniżeli zapowiedzi dołączenia do grona opozycji. Oczywiście utworzenie nowego koła w kontrze do istniejących już formacji prawicowych podważa autorytet samego Jarosława Kaczyńskiego, który jeszcze parę lat temu zdławiłby podobny ruch w zarodku - mówi politolog w rozmowie z RadiemZET.pl.

Jak informowała dzisiaj Polska Agencja Prasowa, posłowie przywróceni w prawach członka PiS deklarują pozostanie w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Spośród 15 posłów jedynie dwóch wciąż jest zawieszonych w prawach członka partii.

Tadeusz Rydzyk patronem inicjatywy Kołakowskiego? "Jest bardziej obserwatorem"

Tzw. "piątka Kaczyńskiego", czyli ustawa o ochronie zwierząt, która podzieliła obóz Zjednoczonej Prawicy i PiS, była także ostro krytykowana przez środowisko Radia Maryja. Po informacji o odejściu z PiS Lecha Kołakowskiego, pojawiły się spekulacje, że za grupą "zbuntowanych" posłów stać może Tadeusz Rydzyk.

- Tadeusz Rydzyk już podczas poprzedniego podejścia PiS do ograniczania wpływów lobby futrzarskiego pokazał swoją siłę. Wtedy Jarosław Kaczyński oddał tamtą walkę walkowerem. Teraz zdecydował się podjąć rękawice z wiadomym skutkiem. Wszystko wskazuje, że tzw. "Piątka dla zwierząt" roztrzaska się bądź o weto prezydenta, bądź o brak większości w klubie. Dlatego niewykluczone, że ostatnie wydarzenia mogą być poważnie inspirowane z Torunia - uważa dr Bartosz Rydliński.

Prof. Wawrzyniec Konarski podkreśla z kolei, że wszystkie dotychczasowe inicjatywy polityczne Tadeusza Rydzyka kończyły się niepowodzeniem. - Rydzyk wielokrotnie już angażował się w działalność w charakterze influencera w obozie zjednoczonej prawicy i to, że ma takie aspiracje to kwestia powszechnie znana i nie należy się temu dziwić. W tym konkretnym przypadku nie mamy takiego twardego dowodu. W tym momencie jestem sceptyczny wobec takich spekulacji. Proszę zauważyć, że różne pomysły inspirowane przez Rydzyka, zmierzające do zamieszania do scenie politycznej, były jak widać nieudane, a pani Sobecka, czy pan Piotrowski to są osoby, które sobie zupełnie nie poradziły z odbiorem społecznym. Rydzyk jest człowiekiem z pewnością inteligentnym, ale raczej bardziej obserwującym przebieg wypadków. Gdyby rzeczywiście się okazało, że mamy do czynienia ze znaczącą grupą osób, które mogłyby stać się takimi secesjonistami w PiS, wówczas byłbym skłonny stwierdzić, że jest to bezpośredni wpływ Rydzyka. Wszystko jednak wskazuje na to, że wszelkie tendencje odśrodkowe w PiS nie mają w tej chwili racji bytu - stwierdza politolog w rozmowie z RadiemZET.pl.

Kryzys w rządzie Morawieckiego? "Wcześniejsze wybory to daleka perspektywa"

Prof. Konarski zwraca uwagę na spadające poparcie dla PiS niemal we wszystkich ostatnich sondażach. - Wskazują one na pewne tąpnięcie jeśli chodzi o poparcie, które było wcześniej bardzo stabilne i rosnące, choć oczywiście nie na jakąś gigantyczną skalę. Obecnie obserwujemy spadek na poziomie kilkunastoprocentowym. Jest to znaczący spadek. Musimy poczekać, aby przekonać się, czy ta tendencja się utrzyma - mówi.

Zobacz także

W ocenie politologa istotne będą teraz trzy tematy. - To na pewno rozegranie kwestii weta wobec budżetu Unii Europejskiej. Drugą sprawą będzie oczywiście jakieś wyjście obronną ręką z nieprzemyślanego projektu ustawy zwanej "piątką Kaczyńskiego". Trzecią sprawą będzie przekonanie opinii publicznej, że działania podejmowane przez rząd w walce z pandemią COVID-19 są skuteczne - mówi prof. Konarski.

Posłuchaj podcastu

Dr Bartosz Rydliński uważa, że spekulacje o utracie przez PiS większości w Sejmie i możliwych wcześniejszych wyborach są dalece przedwczesne. - Interesy polityczne i ekonomiczne osób i środowisk, które tworzą obecnie rząd ciągle są zbieżne. Możemy ekscytować się tym co Zbigniew Ziobro mówi o Mateuszu Morawieckim, ale jest to bardziej teatr polityczny niż faktyczny kryzys władzy. Prawdą natomiast jest to, że mniej więcej od orzeczenia TK ws. przerywania ciąży oraz lawinowego skoku zakażeń obóz PiS zalicza kolejny zły tydzień. Do tego dochodzą widoczne problemy gospodarcze kolejnych branż czy widmo zapaści służby zdrowia - wylicza politolog.

Jak dodaje, "ewentualne wcześniejsze wybory to ciągle daleka perspektywa". - Chyba że Jarosław Kaczyński uzna, iż ciężar władzy jest dla PiS nie do udźwignięcia. Jesteśmy bowiem w czasie, gdy dziennie umierają setki ludzi, a na horyzoncie można już dostrzec nadciągająca falę bankructw i dwucyfrowe bezrobocie - ocenia w rozmowie z RadiemZET.pl dr Rydliński.

RadioZET.pl